poniedziałek, 6 stycznia 2014

W Nowym Roku...

Jestem dzieckiem PRLu i zawsze fascynowały mnie pastelowe kolory zagranicznych ubrań, podczas gdy nasze były zgniłozielone lub brudnoczerwone, słodycze, o jakich nawet nie śniłam, o zabawkach nie wspomnę już wcale.

Moim marzeniem była emigracja. Do wielkiego, lepszego świata, gdzie rzeki miodem i mlekiem płyną, a trawa jest bardziej zielona...

Wyemigrowałam z Polski w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy w Europie mogliśmy być tylko turystami i pracowaliśmy pod presją ogromnego strachu przed konsekwencjami. Takich jak ja były setki tysięcy... Wszędzie cenionych polskich pracowników.

Dziesięć lat później, znajdujący się w lepszym położeniu ode mnie, wyemigrowali legalnie, najczęściej na Wyspy. Zjednoczone Królestwo tylko na tym zyskało w ostatecznym rozrachunku. Nigdy wcześniej wydajność fabryczna nie była taka wysoka. Pamiętam moją pierwszą pracę w fabryce puddingów, kiedy stałam na lince i w dwa dni nauczyłam się wrzucać pojemniczki na taśmę tak szybko, że nie trzeba było do tego zatrudniać dwóch osób. Przemysł kwitł i fascynacja Europą Wschodnią zdawała się być bezbrzeżna. Do tego stopnia, że w Derby pod Lidlem, w punkcie zbiórki do pracy autobusy podkradały sobie wzajemnie pracowników. Wielka Brytania od zawsze miała problemy z utrzymaniem pracownika w danej fabryce, bo niewykształcony Anglik pracy nie szanuje oraz zupełnie się w nią nie angażuje. Europa Wschodnia po prostu zabrała Brytyjczykom możliwość sezonowego zarabiania na zasiłki.

Wschodnioeuropejscy imigranci poza tym są świetnymi konsumentami. Rzetelnie płacą czynsze, spłacają raty, dbają o swoje domy, inwestują. Spójrzmy chociażby na ogrody Polaków. Wiem, że za chwilę przeczytam w komentarzach o polskich pijusach śpiących na ławkach, złodziejach sklepowych, nygusach, nierobach, ale to, moi kochani, jest wpisane w życie każdego kraju na tym bożym świecie, a ja piszę o ostatecznym rozrachunku.

Powiedzenie „Polak potrafi” niejednokrotnie uczyło Anglików elastyczności, bo to nie jest głupi naród, ale właśnie mało elastyczny. Oni nie musieli na przykład obcinać za długiej śruby, tylko kupowali nową... Nas lata niedostatku nauczyły kombinować.

I dzisiaj, kiedy słyszę premiera Camerona oraz jego kontrowersyjne stwierdzenie,że wpuszczenie Polaków do Wielkiej Brytanii bez wcześniejszych ograniczeń było błędem, to myślę, że jest po prostu bezczelny! Zabieganie o głosy konserwatystów naszym kosztem jest ciosem poniżej pasa. To smutne, że w szkołach walczy się z rasizmem oraz wszelką nietolerancją, a premier tego kraju publicznie podsyca do nas niechęć. To się zaczęło mocno przekładać na pracę urzędników państwowych, zwłaszcza council bez ostrzeżeń tnie świadczenia oraz każe zwracać nadpłaty nie fatygując w ogóle, by wyjaśnić kiedy, co, dlaczego!

Ja zawsze mogę stąd wyjechać, znam kilka języków i mam to gdzieś, ale co z ludźmi, którzy posprzedawali domy w Polsce i kupili tutaj na wieloletnie kredyty? Co z czasowo niedomagającymi, których Job Centre traktuje jak piątą kulę u nogi oraz bezpardonowo i niejednokrotnie kracze - nie należy ci się, bo nie jesteś Brytyjczykiem? Czy my, Polacy mamy upusty podatkowe? Czy nie harujemy po dwanaście godzin przez pięć dni w tygodniu na zasiłki dla wszystkich ludzi w tym kraju?
Obejrzałam ostatnio wywiad z byłym premierem Blairem broniącym swojej decyzji z 2004 roku o otwarciu rynku pracy dla Europy Wschodniej. W zupełności podzielam jego zdanie. Wydaje mi się też, po ohydnych wypowiedziach Camerona, że oni sobie myśleli, iż tutaj przyjadą konie pociągowe! Bez rodzin, charakterów, nałogów, chorób. Że będą ładnie zapierdalać na Brytyjczyków i nie piszczeć o zasiłki.

Dziękuję Radosławowi Sikorskiemu za przepiękny wpis na Twitterze, bo uszczypnął istotę sprawy, która mnie boli. Cyt.That's the point. Make your social security less generous if you wish, but without discriminating among resident EU taxpayers. Teraz będą nas marginalizować, zabierać prawa i naszym kosztem zmuszać leniwe społeczeństwo do pracy, które od setek lat jest leniwe? Skazywać nasze dzieci na pogardę rówieśników?
To smutne i bardzo denerwujące, bo dla każdego człowieka na emigracji już najsmutniejszym jest fakt, że nie może mieszkać w swoim kraju!

9 komentarzy:

  1. niech wyrzucą prawdziwych nierobów a dzieciorobów! ale przecież najłatwiej, zawsze i historycznie, przypierdalać się do nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa! Cameron traktaty unijne chce zmieniac, pepek swiata. Nie cierpie tego faceta.

      Usuń
  2. howqh.i tyle w temacie.

    trzymaj się tam,takich ludzi nam trzeba.i to prawda,nasza bieda nauczyła nas radzić sobie w każdej sytuacji, nauczyła kreatywności,szkoda tylko,że niektórzy zapatrzeni bezmyślnie w zachód robią się podobnie leniwi i mało elastyczni, a wkręcenie żarówki graniczy z cudem i trzeba wezwać specjalistę(to akurat zdarzyło się w Niemczech,kiedy znajomy zmienił położenie reflektorka w domu swej siostry, bo chciał zrobić ładne zdjęcie..lament,że specjalistę trzeba będzie wezwać i mu zapłacić!!!!)..ostatnio podobny lament uskuteczniła moja koleżanka....

    i wszystkiego dobrego w nowym roku życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O prosze:))))) Dobre!

      Dziekuje i wzajemnie:)

      Usuń
  3. Dzieki zajawce u Beaty (zastepczosc) widze, ze reaktywowalas bloga. Ciesze sie, bo lubie Cie czytac. I mam nadzieje, ze moje podczytywanie Ci nie przeszkadza.

    A skoro juz sie odzywam, to odniose sie do ostatniego zdania tego wpisu :
    "dla każdego człowieka na emigracji już najsmutniejszym jest fakt, że nie może mieszkać w swoim kraju".
    Otoz nie zgodze sie, nie dla kazdego. Sa tacy, ktorzy nie sa specjalnie przywiazani do kraju urodzenia, czyli tzw. ojczyzny czy tez macierzy, jak kto woli;) Oczywiscie, nie mnie to oceniac, ani sadzic. Rozumiem nawet, choc nie podzielam takiej postawy.
    Natomiast nie trawie (a wrecz alergicznie reaguje) postawy ktorej reprezentantami sa np. tzw. polscy dojcze. Na pewno wiesz o co mi chodzi:) Tacy co to z gorliwoscia neoficka utozsamiaja sie z nowa ojczyzna (?)/krajem pobytu, a w stary kraj i rodakow wala jak w beben przy kazdej nadarzajacej sie okazji. I czuja sie juz tacy niemieccy/brytyjscy/amerykanscy/itd., nie zdajac sobie sprawy, ze choc bardzo wielu udaje sie wyjechac z Kielc (przykladowo;), to te Kielce wciaz w nich tkwia i wylaza z nich kazdym porem skory, chocby dzielil ich teraz ocean;)
    Co daje czesto komiczny efekt, zreszta)
    Oczywiscie, Ciebie te uwagi nie dotycza:)

    Pozdrawiam i zycze dobrego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz racje. Zwlaszcza widze to wsrod polonii amerykanskiej i kiedys ślązaków w Niemczech. Reaguje podobnie. Ostatniego Twojego komentarza nie opublikowalam, bo ja dzis rano po prostu nie widzialam Waszych komentarzy - po nocce bylam i malgoska byla na szczycie listy maili. fajnie, ze mnie czytasz i lubisz.

      Rowniez wszystkiego najlepszego:)))

      Usuń
  4. Nie wiem czy pamietasz nasze gorace i ostre momentami dyskusje u Beaty przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku;) Radykalnie roznily nas sympatie polityczne, ale udalo sie nie obrazac wzajemnie, a to od pewnego czasu prawdziwa rzadkosc, niestety.
    A wracajac, to tak, polonusy amerykanskie b.czesto prezentuja opisana przeze mnie postawe. Niby stary kraj ich juz nic nie obchodzi, a skad, bo oni tacy amerykanscy, ale nie przepuszcza okazji zeby udowodnic rzekoma wyzszosc ichniej cywilizacji nad nasza:) To moim zdaniem objaw kompleksow, ktorych nigdy sie nie pozbeda udajac kogos kim nigdy nie beda. Te Kielce w nich siedza zbyt gleboko;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamietam i nie pamietam;)
    Ich kompleksami jest wielowieczna historia Europy. Tego nam autentycznie zazdroszcza. Ostatnio moj nauczyciel opowiadal nam jak szedl sobie ulica miasta York a para Amerykanow wlepiala galy w kostke brukowa i on z nieklamanym zachwytem rzekl - zobacz, prawdziwa kostka brukowa:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochani, chwale sie, ten tekst opublikowal portal EMnowiny na Facebooku. Jestem strtasznie podniecona! Tym bardziej, ze zaproponowali mi cykliczna wspolpracę - co tydzien felieton. Chyba trzeba bedzie wykorzystac moment i namowic Polakow do pojscia do urn wyborczych.

    OdpowiedzUsuń