wtorek, 18 września 2012

Australii już dziękujemy!

Miniek Melon dostał dzisiaj surową wątróbkę, nażarł się i pięknie porzygał na świeżo upraną wykładzinę. A co. Dostał zatem surową pangę. Ten facet ma apetyt za wszystkie domowe koty. Podczas każdego posiłku najpierw wyjada ze swojej miski, potem czeka, aż Olek coś zostawi, a na końcu ląduje u Dudka. Miniek Melon Zmywarka Do Naczyń.

Tak prosi o uwagę i trochę miłostki. Co się będziesz gapiła w to pudło, tu ze mną pogadaj. Nawet się sadził tyłkiem na komputer, hehe.

No.

Tymczasem chciałam opowiedzieć Wam o pająkach w Australii.
Moja koleżanka Kasia mieszkała tam przez ponad 20 lat i to, o czym opowiadała sprawiało, że momentami robiło mi się autentycznie słabo!
Rozmowa o pająkach zaczęła się od tego, że Kasia nazajutrz musiała pojechać do portu w Szkocji po kontener ze swoim dobytkiem zgromadzonym w Australii.
- Będę musiała odpowiednio się ubrać i przetrzepać wszystko tam na placu, by nie przywieźć do domu jadowitego pająka. Najgorzej będzie z samochodem – westchnęła.
- Jak jadowitego? - zapytałam przez zaciśnięte gardło.
- Takie małe zarazy są najbardziej niebezpieczne, szybko się umiera – zaśmiała się.
- I to jest takie normalne w Australii?! - wykrzyknęłam. - W domu można mieć?
- No jasne. Przed włożeniem butów należy sprawdzić, czy niczego w nich nie ma. Przed pójściem spać podnieść najpierw kołdrę i poduszki. Kiedyś znalazłam u siebie skorpiona pod poduszką. Węże się trafiały...
- Oh, geez! Nie miałaś siatek w oknach i drzwiach? - zapytałam tuż po tym, jak rozluźniłam mięśnie po potężnym skurczu.
- Tam bez siatek nie da się żyć i powiem raczej, że wtedy tego wszystkiego włazi mniej, ale nie, że wcale.
Pomyślałam o ds, która opisywała u siebie dużego pająka siedzącego na futrynie tuż obok zamka do drzwi i o tym, co ona wtedy przeżyła, gdy pisała, że gorszy od pająka może być tylko pająk, który idzie. Pomyślałam też, a jakże, co by przeżyła stanąwszy oko w oko z taką jadowitą bestią. Ja bym spierdalała z wrzaskiem na gębie, a ona by chyba umarła. Stwierdziłam w duchu, że nie chciałabym razem z ds stanąć oko w oko z taką jadowitą bestią, bo nie mogłabym spierdalać, musiałabym najpierw reanimować tę babę. Ale żeby reanimować trzeba by ją było najpierw zaciągnąć gdzieś daleko od tego pająka... W takich okolicznościach opędziłam się szybko od tych dramatycznych myśli i zapytałam o te wielkie, piszczące pająki.
- O tak, piszczą dość głośno i przeraźliwie. Kiedyś tato chciał jednego utłuc w wannie, raban był nieziemski.
- A jak są duże? - ściszyłam głos.
- Mniej więcej wielkości dłoni... One są kanibalami, zżerają się wzajemnie.
Powiadam Wam, poty na mnie wyszły! Tymczasem Kasia miała ze mnie niezły ubaw. Opowiedziała mi, jak zobaczyła 20 centymetrowego konika polnego. Widziała dokładnie, jak mu się żuchwa rusza i zastanawiała się, czy to, co tego dnia paliła, to na pewno był papieros.
- Są też takie piękne, złote pająki...
- Gryzą? - przerwałam jej.
- Nie są specjalnie szkodliwe. Najwyżej zostaje po nich bąbel. W każdym razie jeden taki codziennie czekał na drzewie na mojego tatę. Gdy tato zaparkował samochód wieczorem, pająk natychmiast budował sieć, a rano ja zwijał. Często go obserwowaliśmy.
Obie z Daisy widziałyśmy, jak pająk zwija sieć, bo mu ją niechcący zabrudziłyśmy pyłem podczas szlifowania stołu. Zwijał manele w ekspresowym tempie.:)

Cóż, moja noga w Australii na pewno nie stanie. Żebym musiała się w domu obawiać o swoje życie? Żebym zastanawiała się, co będzie po mnie łaziło, gdy będę spała? Wiem, że do wszystkiego można przywyknąć i nauczyć się z tym żyć, ale ja bym się nie nauczyła. To dla mnie za dużo.

Popatrzcie na ten film, pająk nie gryzie, a ja i tak bym wiała, gdzie pieprz rośnie oraz na pewno spowodowałabym w takiej sytuacji wypadek!

Brrrrrrrrr!

29 komentarzy:

  1. A!A!A! Tylko nie do Australii !

    ( Pokazałam zdjęcie Melona Dochtoru i przeczytałam co zjadł - na co Dochtór " niech Dorota go karmi zwykłym kocim jedzeniem, bo zaś będzie kolejny chrancuski piesek!")

    OdpowiedzUsuń
  2. Pajonkom, wszelkim, mówię stanowcze: SPIERDALAJ! Nienawidzę no, obrzydzenie mnie bierze fuj.

    OdpowiedzUsuń
  3. ha. filmu nawet nie odpalam, do Australii się na szczęście nie wybieram. mam chyba tak, jak Ds.

    OdpowiedzUsuń
  4. Daisy, nie, spoko, to tak wyjatkowo przez te watrobke, zeby poszkodowany nie byl. Kocie mokre je ze smakiem, nie ma problemu. Suche mniej, niestety.:)

    Australia normalnie niech spada!

    Anovi, ja az tak sie nie boje, ale tych europejskich:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. bere, to juz by było Was dwie do reanimowania:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. W klasie mojego dziecka jest chłopiec z Australii. Potwierdza że tam pająków od cholery, a z jednym jadowitym miał bliską nieprzyjemność.
    Po filmie Pajęczyna Charlotty nie potrafię ich nienawidzić, ale boję się jak cholera. Film fajny, poszczałam się jak posadził sobie pająka na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. małgośka, Pajęczyna Charlotty to rzeczywiście cudna baja:) Obie z Miśką płakałyśmy:)
    Ja pająki szanuję, zwłaszcza po tym, jak kiedys ganiałam za tłusta mucha z zielona dupa po salonie, a ona złośliwie nie chciała wylecieć przez otwarte na oścież drzwi. Umeczona padłam na kanapę, zeby odpoczac, a za chwile usłyszałam takie bzt, bzt... Juz ja pająk obracał w sieci:))))
    ALE TAKIE AUSTRALIJSKIE??? :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja je obłaskawiam. Siedzi taki w pajęczynie, głupio przepędzić, zabić, w końcu chłopina u siebie, nie? Przychodzę Z cholerą upierdliwą muchą i pytam (wizualizujesz? ja się kłaniam a on siedzi jak Marlon B) "Chce Padre muchie? Dobra mucha, drugą przyniese i trzecią. Niech tylko Padre NIE ŁAZI NOCĄ PO CHAŁUPIE!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaa, małgośka, oplulam monitor przez Ciebie!:))))

      Usuń
    2. pokora. pokorą wygrasz z pajonkiem :)

      Usuń
    3. A tam pokorą, łapówki im pod nos podtykasz, dania do łóżka podajesz:))))

      Usuń
    4. W Twoim przypadku to jest spryt, małgośka, a nie pokora;))

      Usuń
  9. W Derby tez sa dorodne sztuki, spotkalam kilka oko w oko. Do dzisiaj trzesie mnie z obrzydzenia i strachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, są, miałam nawet zdjęcie na głównej stronie jednego takiego bydlaka... ale ich jad nam nie szkodzi. Dlatego mnie nie trzesie, bo takich pajakow sie nie boje.:)

      Usuń
    2. No i to sa nasze, europejskie, do ktorych przywyklam. Australijskie poszly won. Ile razy w zyciu w ogole mozna przywykac do pajakow.

      Usuń
  10. Figurka jak dostała surową wątróbkę to mi zasrała całą łazienkę na rzadko. A potem próbowała toto łapką pozamiatać. Nigdy więcej wątróbki nie dostała:>
    Co do pająków - odpadło mi zatem jedno potencjalne miejsce do życia. Brrr....

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasik, tak, cos sobie przypominam, ze kiedys o tym wspominalas. Jak to dobrze, ze Melon tego pawia... ten.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... a typ Melona to wypisz-wymaluj moja Figurka. Jak dostają jakieś mokre (bo suche stoi w misce cały czas) to Figa zżera wszystko co ma u siebie, a potem siedzi i patrzy jak sęp na jedzącą Tośkę (dziw, że się Tośka jeszcze nie udławiła nigdy) i jak ta sobie idzie to Figa dopada jej miskę i dokańcza... może dlatego waży 7 kilo. Dla niej jedzenie stanowi sens życia...:)

      Usuń
    2. 7 kilo, wow, to potężna kocica:))
      Melon raczej nadrabia. Wydaje mi sie, ze oni kupowali mu karme z obowiazku i nigdy nie interesowalo ich, czy on to lubi, czy nie. Cena byla wazniejsza. Zarcie stalo, a kocur chodzil glodny.

      Usuń
    3. Zaraz potężna... ona jest GRUBA po prostu. Chciałam ją nawet kiedyś zacząć odchudzać, ale żarcie to jest największa przyjemność w jej życiu więc jak bym mogła...?:/ I wiem, wiem, cukrzyca, choroby serca, no wiem... ale nie miałabym serca patrzeć jak ona żebrze o jedzenie...

      Usuń
    4. Dokladnie to rozumiem! U mnie sie tak zaczelo z Dudkiem po kastracji i jak mieszkala u nas Ania. Kasiu, jedyne wyjscie, to dawac czesto, ale o polowe mniejsze porcje, zeby kota nie byla mocno glodna.:) czyli jak Duda powiedzmy dostawal jedna saszetke na sniadanie, to ja mu dawalam pol i zamiast w poludnie dostac druga, to dostawal tak dwie godziny wczesniej drugie pol;)

      Usuń
    5. Ale nasze koty są widzisz przyzwyczajone do tego, że suche mają w misce cały czas, one mokre dostają od wielkiego dzwonu, nawet nie raz na tydzień... ciężko by było...:/

      Usuń
    6. A to fakt, ciezko by bylo. Wiem to zwlaszcza po minionej nocy i dzisiejszym poranku, kiedy Miniek nie mogl jesc przed zabiegiem, wiec przeglodzilam wszystkie trzy od kolacji o 18.00... Kurwa, jak bylo ciezko:))))

      Usuń
  12. Zadnych pająków!!!!!!! Nawet tego filmiku nie odpalę bo ten pająk na pewno chodzi, brrr...
    Moja Kropeczka dostała surową wątróbkę raz - 1 sztukę w kawałku, mordowała ją bardzo starannie w całym domu, włóczyła po łóżkach, stołach, podłogach i ścianach (?!!), jak wróciłam z pracy miałam cały dom okrwawiony, myślałam, że to jej się coś stało a ja nie mogę znależć rany. Wątróbkę znalazłam wieczorem w koszyku na zabawki, omemlaną i porozrywaną, błeee... NIGDY WIĘCEJ

    OdpowiedzUsuń
  13. Magdalena:))))) Zobaczyłam to, jak Kropka z to wątróbko:)))) No przecież juz ją kocham:)

    OdpowiedzUsuń
  14. jak tam Melon po kastracji ?

    OdpowiedzUsuń