niedziela, 8 lipca 2012

A w Grecji...

Jedna z koleżanek zarzuciła mi ostatnio, że traktuję bloga po macoszemu. To nie tak, nawet, jeśli tak to właśnie wygląda. Bywa, że wokół nas dzieje się naprawdę dużo, a nie ma o czym pisać. Albo nic się nie dzieje, a smaży się notkę na tak zwanym kolanie o niby niczym, a jednak ciekawą. Kwestia weny i nastroju.
Niestety, pogoda w Anglii nie nastraja optymistycznie, a smędzić jakoś mi się nie chce, no i do tego, to dopiero trzeba mieć wenę oraz talent!

Opowiem Wam dzisiaj o tym, co okiem szarego człowieka dzieje w Grecji. Nawiasem, serce mi się kraje.
Szary obywatel nie daje sobie rady z nakładanymi na niego podatkami. Tylko patrzeć, jak nałożą go od zużytego powietrza. To wcale nie jest takie nieprawdopodobne zważywszy, że obecnie nawet bezdomny zobowiązany jest do uiszczania rocznego podatku w wysokości 140 euro. Moim zdaniem podano to do publicznej wiadomości tylko po to, by lekko przytłumić oburzenie Greków. Temat zastępczy, te sprawy. No nie wyobrażam sobie takiej absurdalnej sytuacji w realu – dwóch bezdomnych siedzi w kartonie, nagle puk, puk i jeden się odzywa: „Cicho, nie otwieramy, to pewnie komornik.”
Wraz z nadejściem lata Grecy nieco odetchnęli. Poza tym, że nie trzeba grzać domów, zmieniła się i kuchnia. Teraz zjada się więcej warzyw, owoców, rybacy niżej się cenią. Zresztą, wszędzie latem jest lżej, co tu dużo gadać. Zużycie prądu jest jednak takie samo, jak wszędzie. Oto jeden ze znajomych Greków na FB opublikował rachunek za elektryczność (ilektriko gr.), na którym oprócz naliczonej stawki jej zużycia dodano opłatę za usługę jej dostarczania, bagatela – 93 euro!

Nie chce i nie będę się teraz wywodzić na temat wielopokoleniowej greckiej niechęci do płacenia podatków. Nie o to mi chodzi, by rozliczać mentalność tego narodu, który w ten sposób wychowała skorumpowana administracja.

Chodzi mi o przybliżenie losów tak zwanej Szarzyzny. Ostatnie doniesienia telewizyjne są tak smutne, że zapiera dech. Narkomani celowo zarażają się wirusem HIV, bo każdy zarażony otrzymuje miesięcznie od państwa ponad 700 euro zasiłku...

Mieszkańcy wiosek boją się pójść spać, gdyż nasiliły się napady na ich domy głównie przez Albańczyków. Kilka tygodni temu ofiarą Albańczyka padła w swoim domu starsza Greczynka. Napastnik bił ją i żądał pieniędzy. Na to wszystko wszedł syn, który mieszka z matką, ale przez chwilę nie było go w domu. Syn chwycił za broń i zastrzelił uciekającego już Albańczyka jeszcze w swoim ogrodzie. Cała Grecja podniosła bunt, że jeżeli sąd skaże Greka, na ulicach dojdzie do demonstracji.

Ceny w supermarketach są zabójcze. Można zapomnieć o tak zwanych wczasach z wyżywieniem we własnym zakresie. Obecnie, jeśli Grecja, to albo u znajomych, którzy poprowadzą nas przez tańsze stoiska, albo naprawdę życzliwe Agro gospodarstwo.

Jeśli chodzi o rodaków w Grecji. Mojej koleżanki znajomy przewoźnik między Polską a Grecją rzekł ostatnio, że już tylko trudni się wyprowadzkami Polaków. Polska szkoła w Atenach do końca tego roku szkolnego miała 19 uczniów, na wrzesień zapisanych jest troje...

Bardzo to przykre, zwłaszcza dla tych, którzy jednak w tej Grecji na trochę się przytulili, poznali ten naród i wiedzą, że Grek serce na tacy poda...