czwartek, 12 kwietnia 2012

Olek z torbą i inne

Do niedawna gościliśmy (bo kocury też) w naszym domu koleżankę, Anię, która zakochała się była w męskiej części naszej domowej społeczności. Szyneczką dokarmiała pasibrzuchy, pokój zostawiała zawsze otwarty, żeby lesery miały się gdzie walać po pościeli... Ja w sumie robię to samo, ale moje to już takie oklepane, tymczasem od gościa smakuje lepiej.

Dwa zdarzenia doprowadziły mnie do płaczu ze śmiechu. Pierwsze z torbą, o, tą na zdjęciu.

Przytargałam ją od koleżanki, pełną Air Wick po promocyjnej cenie. Olly natychmiast zrobił sobie z niej zabawkę. Wskakiwał i chował się w niej przed Dudkiem, dlatego jej nie chowałam przez dobrych kilka dni.
Razu pewnego chciał wyskoczyć i zrobił to jakoś tak pokracznie, że ucho zahaczyło mu się o szyję i torba została mu na plecach. Przerażony kot galopował przez oba pokoje z prędkością światła chcąc pozbyć się intruza, Dudek za nimi, a torba do tego robiła niemiłosierny hałas, bo podczas galopu nabierała powietrza w „płuca”! Po chwili skołowany i zarazem przestraszony Dudek zwiał przez klapkę do ogrodu. Olek chciał zrobić to samo, ale ta cholerna torba mu nie pozwoliła! Wycofał się zatem, polatał chwilę po kuchni i resztkami zdrowego rozsądku wskoczył z nią na blat, po drodze wyrywając jej ucho i dzięki temu się uwalniając. Nadmienić muszę, że za Olkiem z torbą latała też Ania, ale nie mogła dopaść wariata.
Gdy przestraszony kot, z oczami, jak koła od roweru siedział na meblach, Ania jęła go głaskać i łagodnie przemawiać.
- No, już dobrze. Zobacz, zabieram torbę i chowam ją, o, tutaj. - wetknęła to wstrętne torbiszcze do komody w jadalni i znów zajęła się kotem z oczami, jak koła od roweru.
Gdy przyszłam do domu, Ania najpierw opowiedziała mi o akcji „torba”, przy czym tak obrazowo, że ja to zobaczyłam i pokładałam się ze śmiechu. Następnie poprosiła, żebym tę zmorę wyjęła z komody, gdy Olka nie będzie w domu. - Bo mówię ci, że to był dla niego straszny szok.

Po kilku dniach wyjęłam torbę (już bez ucha) i postawiłam na swoim miejscu. Kota zachowywała się tak, jakby się nic wcześniej nie stało. Co zresztą widać na zdjęciu.

Innym razem leżałam sobie w salonie i oglądałam coś w pudle (telewizorze). Nagłe wpada Ania i mówi:
- Coś stało się Olkowi.
- Jezu, co?
- Nie mam pojęcia. Wyszłam do ogrodu, on był wewnątrz trampoliny i okropnie przerażony biegał dookoła, skakał na siatkę. A jakie miał źrenice, mój boże, coś mu się stało. Podeszłam, rozchyliłam wejście w siatce i mówię do niego, że tędy Oluś, a on dalej biegał, aż się przestraszyłam i odeszłam. Wtedy wybiegł i poleciał tam w krzaki. - pokazała palcem, gdy stałyśmy w ogrodzie.
- Kurwa, co by go mogło tak przerazić? - zastanawiałam się i jęłam go wołać, ale bezskutecznie. - Cóż – powiedziałam w końcu – jak wróci, to się dowiemy.

Weszłyśmy do domu, a tam zaspany Olek właśnie zszedł z góry. Ania zobaczyła sobowtóra, na którego już niejeden mój gość się nabrał.

I tak to. Wesoło było, oj, wesoło:))))

6 komentarzy:

  1. Ty to masz siedem światów z tymi kotami co nie?!

    Olo boski w pastelowo - różowych piernatach :*
    Dude dawa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, nie wyobrazam sobie teraz zycia bez nich:)

    Prawda, ze mu piernaty pasuja do twarzy? Hihihi.

    Obawiam się, że Duda nie zmiesci sie w kadrze, hehehhe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasza Luśka od "małości" była wożona z domu do domu w wiklinowym koszu i teraz, klucha jedna, pcha się do wszystkiego, co wyplatane. Przekomicznie było, jak siępróbowała umościć w koszyku ze święconką. Cyrk przy zwierzakach, można zapomnieć o telewizorze:)
    Biedny Oluś, reklamówka go zaatakowała..:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowna fotka :))) Czkawki dostalam, jak sobie wyobrazilam kurcgalop :D
    Nasz Bronislaw nie odwalil takiego cyrku, jak sie zaplatal w ucho siatki :))) Najpierw podgryzal i sie szarpal, a potem poddal sie i siedzial nieruchomo z wiszaca na kociej klacie siata dopoki sie patrzylismy na niego i udawal, ze to wlasnie tak mialo byc :) Wytrzymal 30 minut :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja piesa najpierw zakopuje się (do snu) w kocyk, a potem w panice się z niego wyplątuje - generalnie ubaw po pachy

    OdpowiedzUsuń
  6. Casablanca, no przeciez bym umarla, jakbym Luske w koszu ze swieconka ujrzala. A Olka? tak, podstepnie go ta reklamowka zaatakowala:)

    Kamyk, to Bronislaw dobry jest. Nie powiem, ma chlopak klase:))))

    Izabello, hyhyhy:)))

    Ubawilam sie po pachy!:)))

    OdpowiedzUsuń