wtorek, 13 marca 2012

Fasolowe bąki

To już ona. Już przyszła, bo jej zapach czuję od rana. Kiedyś zapachem wiosny była czyjaś kanapka ze świeżym ogórkiem i szczypiorem, której woń niosła się szeroko szkolnymi korytarzami. Teraz zachwycam się jej powiewem i śpiewem ptaków. Czuję ją inaczej oraz zaczynam chcieć żyć. Jakieś skrzydła rosną mi na plecach, tylko żeby jeszcze brzuch zmalał.

Olek coraz mniej sypia w domu, woli na trampolinie. Jakaś woń wyciąga go z domu i to z pewnością nie jest ogórek, a Dudek ma wszystko gdzieś. Przeszedł metamorfozę i stał się nudnym domatorem.

Miśka zrzuciła zimowe mundurki i popyla w biało niebieskiej kiecce w kratkę. Dziś, po szkolnym obiedzie (fasoli) spierdziała się tak głośno i śmierdząco w klasie, że... Była z siebie dumna. - Mamo, jeszcze nikt nigdy się tak nie zasrał! Nie wiem,skąd mi się to wzięło!
- Powiedziałaś przepraszam? - zapytałam zataczając się ze śmiechu.
- No pewnie, ale pani to śmiała się tak, że ci mówię...

Ja mówię, że ta fasola, to masakra jakaś jest, a oni jedzą ją na śniadanie!

12 komentarzy:

  1. cóż, ostatnio nie ma dobrej komedii bez pierdzenia...może coś w tym jest:)

    a tej krokusowatej wiosny to zazdroszczę tak bardzo, że mnie skręca!

    OdpowiedzUsuń
  2. W "Baby sa jakies inne" czepiali sie ziewania. Co tam takiego bylo z pierdzeniem ostatnio?

    Tych dywanów krokusowych w naszym parku zazdraszczam sobie sama:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba ta rewolucja w stołówkach szkolnych Jamiego Oliviera to pic na wodę? :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to w ogóle nie wiem jak można jeść codziennie takie śniadania. Przeca to dupsko boli i w ogóle ;>

    Wiosna Pani u mnie już od jakiś 3 tygodni albo i dłużej. Dawno nie miałam tyle energii i chęci do robienia czegokolwiek :D

    Beata krokusowe może nie kobierce, ale całkiem zgrabne kępki w większości gdańskich oraz sopockich ogródkach widuję już od dobrych 2 tygodni ;> Rzuć wieś wracaj do miasta :P Tu nawet wiosna szybciej zagląda hihihi :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Anovi, toz to je widzę codziennie, ale nie są tak rozwinięte jak u Athiny :)
    A wodzoałas jak bazie w tym roku obrodziły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazie i owszem.
      Jak to nie tak rozwinięte? Cza wiedzieć, gdzie oglądać co nie?! I krokusy lubią słońce, wtedy się mocno otwierają o!
      I żonkile już widziałam :D

      Usuń
  6. Eeee, moje krokusy, to dopiero pedy 3 centymetrowe - ale moze w weekend cos z nich wyrosnie? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Lorenza, nie, nie pic. Jednak to cholernie trudne przedsiewziecie... cos jakbys chciala w Polsce mundurki wprowadzac. Raz sie juz nie udalo. My, rodzice dostalismy juz pismo od dyrektorki szkoly, ze jadalnia idzie w strone gotowania ze swiezych produktow, ale wiesz, fasola, to narodowa tradycja jest;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego nie należy się powstrzymywać od puszczania bąków?- Nie wypuszczone unoszą się do mózgu i stąd się właśnie biorą posrane pomysły...

    OdpowiedzUsuń
  9. Piesek by sie wam jeszcze przydal...... to dopiero zapachy cichutenkie :D pod stolem :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Desel, koty potrafia puszczac lepsze tajniaki...

    OdpowiedzUsuń
  11. krokusiki cudne, u nas powoli dopiero..eh...

    jak ja kiedyś zobaczyłam w hotelu te śniadania..fasola, tłuste tosty, uh...
    (na wyjeździe pracowym byliśmy,szkolnym)

    a nasza ekipa owocki, jogurciki,lajcik...

    OdpowiedzUsuń