poniedziałek, 20 lutego 2012

Akcja trampolina

Uwielbiam spełniać marzenia mojego dziecka. Kocham patrzeć na to skakanie z radości, wyrzucanie z siebie tysiąca słów na minutę, popiskiwanie i tulenie się do mnie z całej siły – mamusiu, jesteś najlepsza na świecie.

Jednym z największych marzeń Miśki była duża trampolina ogrodowa. Niestety, zbyt droga, jak na moją kieszeń, zwłaszcza w zimie. Jakiż zatem smutek ogarnął dziecko w minioną sobotę, gdy Danny od rana budowała trampolinę dla swojej córki. Dokładnie taką, jaką chciała Miśka.
Kupiłam używaną na Facebooku. – szczęka mi opadła, gdy podała kwotę, a trampolina jak nowa i jeszcze z dostawą do domu.
- Ja też chcę taką i też za tyle! - krzyknęłam ledwo ledwo, bo gardło dalej mam niesprawne.
Długo nie musiałam czekać, bo do wczoraj, do po dziewiętnastej. Miśka leżała już w łóżku i czytała mi Kubusia Puchatka, gdy odezwał się dźwięk przychodzącej wiadomości na Facebooku. Danny zaklepała trampolinę, ale trzeba było jechać po nią natychmiast. Akcja była błyskawiczna. Telefon do Pako, ten chłopak jeszcze nigdy nie odmówił mi pomocy, jazda tam, akcja rozmontowywania kolosa, pakowanie do auta i wielki powrót. Pisk dzieci w domu, bo Tia-may wtórowała koleżance. Jeszcze tylko odwdzięczyłam się koledze woreczkiem pierogów i tak oto spełniło się Miśki marzenie.

Gdy leżała w łóżku i rozmarzonym wzrokiem wędrowała po suficie rzekła nagle:
- Szkoda, że nie mogę wziąć trampoliny jutro do szkoły...
- Do szkoły? Trampolinę? - ale nie zdążyłam jej obśmiać, bo sama dodała:
- Pogięło mnie chyba, nie?

Komedia zaczęła się dzisiaj, kiedy Danny zjawiła się, by pomóc mi to wszystko poskładać zusammen do kupy. Szkielet obręczy składa się z ośmiu części. Oczywiście gdy łączyłyśmy je w jednym miejscu, zwłaszcza pod koniec, w drugim części wyskakiwały jedna z drugiej. Gdy tak naprzemiennie chichrałyśmy i bluzgałyśmy, w głowie dudniła mi muzyczka z czeskiej bajki „Sąsiedzi”. Ale, w odróżnieniu od bohaterów kreskówki, udało nam się złożyć trampolinę zgodnie z instrukcją i nawet niczego nie połamałyśmy.
Oto dowód.

Jest tylko jeden mały problem. Właściwie to dwa. Musiałam pozbyć się sznura na bieliznę oraz aby dostać się w głąb ogrodu, będę czołgać się pod trampoliną. Pffff, ale i tak było warto.:)

9 komentarzy:

  1. zdecydowanie było warto!!!!! super!

    OdpowiedzUsuń
  2. to drugie zdjęcie poproszę, jak sie czołgasz pod! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. No a większa babę da radę utrzymać? ;>
    Bo wiesz, jak byłam w Danii to na takiej ogrodowej skakałam i bawiłam się lepiej jak dzieci :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mijka :)))

    bere, zrobie, jak jeszcze bede ciagnela za soba kosiarke!:)

    Anovi, jasne, to ma wytrzymalosc na pare setek;)

    OdpowiedzUsuń
  5. jesos,to może jak ma wytrzymałość, zamiast basenu wstawię?????


    albo wytnę jakieś drzewo i tam,muszę pogadać z rodziną,no dla mnie bomba!!!!!sama bym poskakała!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mijka, zaleta tego jest taka, ze na kazda pore roku. Zadnego skladania na zime. Ja jeszcze nie skakalam, ale kolezanki facet z kolega owszem.:) Cwiczenia niesamowite. Miska ma zakwasy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bez kozery w Simach trampolina służy do natychmiastowej poprawy humoru.
    Oraz w Dani wszędzie, gdzie tylko się da są takie trampoliny: w zoo, przed domami, na campingu ;> Duże, małe, okrągłe, kwadratowe, prostokątne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. w dodatku z przytupem!
    Przepraszaj za te krokusy ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. Trampolina to świetna sprawa. A co najważniejsze mogą z niej korzystać zarówno dzieci jak i dorośli. :D Jest to forma zabawy, która przy okazji niesie wiele korzyści dla zdrowia, sylwetki i ogólnej kondycji osoby ćwiczącej - można o tym przeczytać chociażby tu: http://aktywnoscfizyczna.wordpress.com/2013/03/23/mini-trampolina-jako-przyrzad-do-cwiczen/ . Sama jestem jej ogromną zwolenniczką,, super zabawa! :D

    OdpowiedzUsuń