piątek, 30 grudnia 2011

Święta, święta i po świętach

Nasze tegoroczne były autentycznie przeurocze i bardzo spokojne. Na Wigilię zaprosiłyśmy z Miśką jej najlepszą koleżankę z ulicy Tia-may i jej mamę, Danny. Nie chciałyśmy być same, a Anglicy Wigilii nie obchodzą, więc była to okazja, by zaprezentować im naszą tradycję. Tradycji na stole było mało. Karp wylądował w zamrażalniku, bo pomyślałam sobie, że nie każdemu musi smakować ta wyjątkowa, jak dla mnie, ryba i jej ościsty urok. Była za to panga, krewetki z czosnkiem, sałatka z ośmiornicy, biała kiełbasa, kiełbasa wiejska (prawdziwa wiejska) i talerz mięcha – gyros. Sałatka grecka, tzatziki, brokuły i smażony chleb.

Nie został mi ani jeden pieróg na święta, ale i nie zamierzałam stawiać ich na stół, gdybym jakieś miała. Moi bliscy wiedzą, że nie jestem fanką pierogów. Umiem za to świetnie je przyrządzać. No i jak się je miało przez ostatni miesiąc dzień w dzień pod dostatkiem, to... Nawet Miśka się o nie nie upominała. Zresztą ona jest bardziej wyjadaczką farszów, niż pożeraczem gotowych pierogów, a jak widzi farsz z kapustą i grzybami, to ścierą muszę ją gonić.

Zatem w Wigilię urządziłyśmy przyjemną kolację we cztery. Pokazałyśmy naszym gościom tradycję dzielenia się opłatkiem i opowiedziałyśmy, jak taka kolacja rzeczywiście powinna wyglądać i co powinno znaleźć się na stole. Goście byli pod wrażeniem. Tia-may, że siedzimy wszyscy i jest tak uroczyście, Danny, że to jedzenie jest takie pyszne! Sałatka grecka została hitem! Zdaniem Danny Anglicy nie umieją przyrządzić smacznej sałatki, więc warzywa jedzone są raczej oddzielnie. Nie zdziwiło jej moje spostrzeżenie, iż Miśka w szkole je tylko groszek, kukurydze i marchewkę, jako dodatki do obiadów.

Przed kolacją moja koleżanka miała mnóstwo roboty – sprzątanie, pranie, zwłaszcza tego ostatniego nie wolno robić w święta i Nowy Rok, bo przesąd twierdzi, iż robienie prania w te dni oznacza śmierć jakiegoś członka rodziny. W związku ze śmiercia zdradziłam jej, iż w naszej rodzinie przesąd mówi, że jak umarły nie zostanie pochowany przed weekendem, kogoś ze sobą zabierze. Dlatego moja babcia, najbardziej w ten przesąd wierząca, obiecała umierać najpóźniej we wtorek. Hihihi.

Pierwszego dnia świąt odwiedziła mnie Dorota. Jeny, jaka to była cudna wizyta. Taka spontaniczna i na zasadzie – nie bądźmy sami. Przyniosła kluski z makiem! Moje dzieciństwo zajrzało mi do paszczy! Później poleciałyśmy z Miśką na angielskie party wieczorową porą. Jednak to nie było to. Party, jak party. Się stało, gadało, była głośna muzyka, szwedzki stół. Wolę nasze świąteczne przyjęcia.

Najlepsze, to prezenty. Ja w tym roku ofiarowałam Miśce 11 różnych i myślałam, że to szczyt marzeń. Jak się okazało, moi znajomi gromadzili prezenty gwiazdkowe dla swoich dzieci od LIPCA! Pół salonu zajętego było podarkami w świąteczny poranek. Miśka była w totalnym szoku i oczywiście zawiedziona, że Mikołaj nie zrobił jej takiego czegoś... Ja pierdolę.

Wybrnęłam z tego tłumacząc, iż mikołaj jej robi prezenty ściągając wcześniej pieniądze jedynie z mojego konta, a tam ściągnął z konta wszystkich członków rodziny, więc jest ich więcej.
- A z mojego taty konta nic nie ściągnął dla mnie? - zapytała.
- Może tata po prostu nie miał kasy. - odpowiedziałam.
- A co mi tam, mikołaj i tak mnie bardzo kocha! - wykrzyknęła.
- Jak wszystkie dzieci.

Święta, święta i po świętach – mawia moja mama. Jutro Sylwester. Co mi dał ostatni rok? Zdrowie dał, szkołę języka angielskiego dał, szkolenie, ważne szkolenie na temat higieny żywności na następne trzy lata, które mi się przyda. Dał mi też pomysł na to, co dalej. Zawsze lubiłam nieparzyste lata. Happy New Year everyone!

5 komentarzy:

  1. Ten przyszły rok będzie parzysty, ale na pewno nie gorszy:)

    Kluski z makiem to jest to co ja muszę miec na święta, sama robie:)
    a co do prezentów to zawsze sobie obiecuję, że kupie je szybciej i...czasami, bywa, że kupuje dzieciakom zabawki na styczniowych wyprzedażach ale daje je na ...zajaczka albo dzień dziecka:) nigdy nie doczekały drugich świat:)

    wszystkiego spokojnego i stabilnego w nowym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Się mnie serce ścisnęło jak o tym koncie "taty" przeczytałam...:(
    Szczęśliwego nowego Athi, niech Ci się marzenia spełniają:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Beata, aj tez bym nie umiala chowac prezenty i czekac tyle miesiecy!:))))))
    Kluski z makiem, jak wspomnialam, ale powiem szczerze, ze sama bym sie za nie nie wziela... Darowane byly najpyszniejsze!

    Kasik, samo zycie. Ale, jak ja mawiam, chuj tam. I ona to jakos przetrawi, bo ma mnie. Ja jej pokaze jak sobie radzic w zyciu, gdzie ciagle ktos daje dupy:))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku moi wierni czytelnicy. Oby Wam sie mnie dobrze czytalo i obysmy sie cieszyli z naszych wspolnych sukcesow:)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszego Athi. Ja się nie ruszam albowiem siedzę tu z absolutną przyjemnością, ten tego;)

    OdpowiedzUsuń