piątek, 4 listopada 2011

Koty poszły pod nóż...

Stało się. Koty już u weta i około 14.00 zadzwonią do mnie, bym po nie przyjechała. Od szóstej oba dyndały nad miskami czekając na śniadanie, a tu nic. Aż głupio było jeść, jak tak patrzyły nam prosto w oczy.

Dzisiejszej nocy nie zamykałam klapki w nadziei, że do rana się wypróżnią, gdyż nad ranem musiałam odciąć im wszelką drogę ucieczki.

Dudek, po wyjęciu go z kontenera jął latać po doktorowym stole i biurku, hihihi, a Olly zaparł się i wcale nie chciał być wyjmowany. Następnie wczepił się we mnie pazurami i ani myślał puścić. Był przerażony, ale spokojny, zaś Dudek bardzo płakał w szpitalnej klatce.

Dziwnie mi się zrobiło, gdy wetka informowała mnie o ryzyku, jakie może nieść za sobą ogólne znieczulenie. Wiem, że to tylko procedura i że wszystko będzie dobrze, ale ciągle mam jej słowa w głowie. Powiedziała również, że nie będą zaszywać im worków, gdyż same szybko się zrosną.

Nie ryczałam. No dobra, trochę dławiło mnie w gardle.

To tyle na razie. Potem dopiszę co i jak. Trzymajcie kciuki.

Update o 17.20

Kiedy koty zostały wniesione do gabinetu, Dudek mocno walił łapą w drzwiczki kontenera i ogólnie się do nich łasił, by go pogłaskać. Olly natomiast odwrócił się plecami i wcale nie chciał z nami gadać, a czułe słowa pod ich adresem padały przez całą drogę do domu. Tu Dudek wyskoczył i jął upominać się o pieszczoty oraz żarcie. Olly ciągle nie chce się dawać głaskać, ma focha. Za to skacze po chacie, jak pchła po wykładzinie, pewnie głupi jaś ma jeszcze moc.

Przez 48 godzin mają areszt i kuwetę w kuchni, w której Dudek na razie się tarza, a Olly najpierw rzucił wyciągiem ze swojego konta, a potem trzy razy rozpieprzył granule po całej kuchni.

Znaczy koty w porządku. Co prawda bardziej spodziewałam się focha po Dudku, ale temu małemu smrodowi przejdzie szybciej, niż miałoby przejść Dudkowi, gdyby się obraził. Pod ogonami wiele się nie zmieniło, wygolili jajca, są maleńkie nacięcia i tyle... Dzięki za trzymanie kciuków:)

13 komentarzy:

  1. Dobrze będzie. Trzymam za twoje syny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Za nie i za mnie trzymaj, bo nie wiadomo czy mi wybacza :D:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez trzymam - będzie dobrze. Nasza suka trochę się po sterylizacji na nas boczyła, ale teraz kocha nas jeszcze bardziej :-)

    Napisz koniecznie czy wszystko OK!

    OdpowiedzUsuń
  4. Diesel, ze jak? Ze schwein?;>:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to nie zszywali? takich rozcietych woreczków:(

    chłopaki! jestem z wami!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bea, nie ma co rozlizywać... Kobieto, też jesteśmy z Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mus to mus, ale głaski dla Was wszystkich. Chłopakom za pozbawienie, Mamusi za stres.

    OdpowiedzUsuń
  8. Malgska, dla Ciebie, za jaja, a dla mnie za kielicha:)))))

    OdpowiedzUsuń
  9. jeju, jak tam u was jeszcze zielono! na zdjęciu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dudek prawie całą sobotę przespał, a dziś koło piatej rano znów wyłamał klapke i poszedł precz, ale tylko do ogrodu. Olly oczywiście za nim. U obu rany sie nie otwierają i jest dobrze. Apetyt maja taki, jakby je kto z buszu wypuścił. A, do tego wszystkiego Olly się zachowuje jak z ADHD. Normalnie go nie poznaję. Jednak przychodzi po pieszczoty, daje z czachy, tuli się, gitara. Dudek dzis znow go gryzł i poniewierał min po wykładzinach... :))))

    OdpowiedzUsuń