czwartek, 6 października 2011

Ciocia Daisy u kotów i diety ciąg dalszy

Ciocia Daisy nareszcie ruszyła swoją osobę i odwiedziła koty, które przyjęły ją dość entuzjastycznie, jak na koty oczywiście, a zwłaszcza dziada Duda. Nawet dawał się jej głaskać po całych plecach, a nie jeno po głowie. Pluszowy Olly kupił ją swoimi miodowymi oczami, mruczeniem i czerpaniem rozkoszy z każdego dotyku. Jego nawet po brzuchu można smyrać.
No i ciocia Daisy zadzwoniła do PDSA, poszczekała trochę swoim oszałamiającym brytyjskim, czym zawsze przyprawia mnie o zachwyt i wywalczyła termin kastracji obu moich kotów w jednym dniu – 4 listopada. Bo terminy są odległe, kolejki proszę Państwa.

Upragnionego przeze mnie przyjazdu Daisy nie mogłyśmy oblać, bo od poniedziałku jadę na Augmentin 625 mg, ale i tak nocne Polaków rozmowy się odbyły, a gęby nam się nie zamykały i bez wody rozmownej.

Dlaczego biorę antybiotyk? A takie tam. Dudek mi odgryzł pół nogi i się wdała ostra infekcja. A tak poważnie. Dałam synkowi jeść i potem niechcący stanęłam mu na ogon, to się wkurwił i mamusię upierdolił. Rana się szybko zagoiła, ale mój biedny organizm nie dał sobie rady z bakteriami, jakie mi Dudek zapuścił w głąb mięśnia. Kot jadowity! Doktory spojrzały na gnijącą ranę, bo wylazło na zewnątrz i przypuściły atak na bakterie z zewnątrz oraz od wewnątrz. Chodzę na zabiegi co drugi dzień, rekonwalescencja przebiega wspaniale i przestaję być „kulawicą”.

Dietę dr Dukana zażegnałam i od razu przeszłam na rozdzielną dr Haya, którą stosowałam wiele lat temu przez wiele lat, znam ją, chudnę na niej, tylko mobilizacji było mi trzeba.
Nie polecam diety Dukana ludziom, którzy pragną pozbyć się sporej nadwagi i otyłości. Zakwasza organizm proteinami. Zabrania spożywania owoców przez jej pierwszą i drugą fazę, przy czym druga faza trwa u niektórych nawet przez rok, bo mają sporo do zrzucenia. Trzecia faza zezwala na jedną filiżankę owoców dziennie. Kurde, ja, która owoce lubię, owszem, ale nie, żebym się nimi opychała doszłam do wniosku, że to nie tędy droga i że – uwaga – mi tych owoców autentycznie brak każdego dnia. A dostarczanie organizmowi węglowodanów jest przecież niezbędne do jego poprawnego funkcjonowania.

Dieta rozdzielna dzieli się na trzy grupy produktów – białka – węglowodany – neutralne. Podczas posiłków nie wolno łączyć grupy białkowej z węglowodanową, ale obie grupy można kombinować z neutralną. W to wchodzą także płyny, które pijemy. Niełączenie węglowodanów z białkami nie obciąża wątroby i trzustki, a po posiłkach nie czuje się ociężałości w żołądku.

I TERAZ UWAGA.

Jeśli zdecydujecie się na jakąkolwiek dietę, sprawdźcie, które produkty są wskazane, a które szkodzą Waszej grupie krwi. To jest cholernie ważne dla Waszego zdrowia.

Nie sztuką jest schudnąć szybko. Sztuką zaś jest pozostać zdrowym. Toteż ja będę chudła dłużej niż z Dukanem, ale za to nie będę kwaśna.

13 komentarzy:

  1. Oblejemy jak przyjedziecie końcem padziernika :-) Co się odwlecze to nie uciecze.
    Pierogi pożarliśmy komisyjnie - pyszne były :-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. A blok z arakiem jak smakuje?

    Mam nadzieje, ze oblewac bedziemy zdany egzamin Dochtora. Inaczej tego nie widze i mocno trzymam kciuki.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie jedliśmy. Napchani pierogami do wypęku leniwie trawimy :-))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Troche Wam zazdroszczę, ale co tam. Zrobilam sobie za to kurczaka w tych resztach sosu z golabkow z kapusta, dzizas, pycha:)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. ja chce taki blok, nie drażnijcie się z człowiekiem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lorenza, 10 minut roboty i tylko margaryne trza rozgrzac

    OdpowiedzUsuń
  7. To kupa roboty :-(((
    Ale dawa przepus, może się przemoge
    Baronowa

    OdpowiedzUsuń
  8. To kochana tak:
    500 gram mleka w proszku (niebieskiego)
    1 margaryna (ja biore kasie)
    3/4 szkalnki wody
    1,5 szklanki cukru
    2,5 lyki kakao
    100 - 150 gram herbatnikow
    aromat arakowy

    Mleko wysypuje do miseczki i mieszam dokladnie z kakao. Wrzucam do tego pokruszone herbatniki i tez mieszam wszystko. Margaryne roztapiam, wlewam wode, wsypuje cukier, mieszam do rozpuszczenia, wlewam ponad polowe flaszeczki araku. Te goraca margaryne wlewam do uprzednio wymieszanych w misce rzeczy i zaczynam mieszac az powstanie gesta gladka masa. Najlepiej wlac to do podluznej foremki. Wiesz, zeby bylo wysokie;))) Smacznego. ja to tez moge zjesc, bo w tym sa same weglowodany;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A dziękli, to już mam jasność. Robiłam swego czasu podobny, bez araku, z mnóstwem bialej czekulady i żurawinami :-D Ale arak to dobry pomysł. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. To smakuje jak takie mokre nadzienie w czekoladowych cukierkach. Pycha:))))

    OdpowiedzUsuń
  11. nie kwaśna? super:) szczekająca Daisy? no, no:)

    OdpowiedzUsuń
  12. To , te diety wszystkie do Du.... poiadam wam... jesc tylko wtedy kiedy sie mo glod.... O i tylko tyle aby hmm no tak po ciut ciut.. :D:D

    OdpowiedzUsuń