piątek, 9 września 2011

Że nie pamięta

Zaczęło się niewinnie. Pani była pod wrażeniem, że z pamięci podaję ostatni adres, ten przedostatni i ten przed przedostatnim oraz... Tu zagwizdała... numer ubezbieczenia.
Mrugnęła do mnie wręcz zaczepnie. Odwróciła karte formularza, uśmiechnęła się zdawkowo i zapytała o numer komórki.
A ja do niej, że nie pamiętam...Kurwa...

7 komentarzy:

  1. :)))
    No cóż, można być ideałem bez zapamiętywania nr telefonów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. SWOJEJ komórki? A niby jak często człowiek do siebie dzwoni?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Malgoska... a sa numerym ktorych sie nie da, no nie da zapamietac.

    Baronowo, ale sie je podaje setki razy i nie mozna przyswoic. ja tego numeru nie lubie i to od roku... od kilku dni juz pamietam, ale jest syfiasty i go nie lubie wciaz. athina

    OdpowiedzUsuń
  4. ja miałam dziś tak samo, jak podawałam lekarce numer. I jak za trzecim razem podałam wreszcie właściwy, to dodałam, że no co, przecież nie dzwonię do siebie, nie? Pomijam fakt, że ja ten numer mam od 9 lat, z przerwą na Jukeja, ale ciągle ten sam. No i NIP dziś musiałam ściągnąć z wizytówki, bo mnie blackout dopadł przy fakturze. Za mało RAMu mamy, kochana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie lubię mojego numeru telefonu i zawsze mam problem żeby go podać od razu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nr mojej komórki to JEDYNY numer jaki znam...reszta to dla mnie czarna magia, nawet PESEL nigdy nie wiem czy się zaczyna od roku, czy od dnia...

    zapisuję sobie inne numery, bo co bedzie jak zgubie telefon?

    A! pamiętam jeszcze PIN do karty bankomatowej, mojej i Pawła, ho, ho, nie jest ze mna jeszcze tak źle:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A tam. Dobrze, że nie trzeba pinu do otworzenia piwa.

    OdpowiedzUsuń