piątek, 16 września 2011

Tatuś? Zdecydowanie na polityka...

Ta moja siostra, gdy już się rozgada, to, o, proszę, o tej godzinie siadam do napisania notki w obawie, że jutro, bez emocji nie będzie ta sama.

Tatuś mają kolegę, Tadzia. Malutki Tadzio, co wszystko wie, a do tego bezczelny nad wyraz oraz mniemanie ma o sobie wręcz wkurwiająco wysokie.

Tatuś przyprowadzili i wstawili z Tadziem samochód do siostry garażu, bo coś tam w baku cieknie i trzeba na kanał. Oni będą naprawiać. Szwagier w delegacji, zostawił narzędzia na środku kanału i po jego obu stronach, bo składa jakiś tam zajebisty rower, a oni mu po tych narzędziach kołami... Nic to.

Zaznaczyć należy, bo to bardzo ważne, że garaż jest wbudowany w dom. To taki kwadratowy klocek.

Jęli wymontowywać bak i za diabła nie mogli. Gdzieś jakaś śruba trzymała zawzięcie, a oni nie byli w stanie jej znaleźć. W końcu Tadzio wpadł na pomysł, że szlifierką, ale takiej nie mieli, więc poszli i wrócili za dwa dni. Oczywiście bez szlifierki, ale na bańce i oni znów będą dłubac i myśleć.

Myśląc znaleźli miejsce wycieku benzyny, no to co? Trzeba zespawać. Poszli szukać spawarki, nie było ich dobę.

Gdy wrócili ze spawarką pożyczoną od kolegi z warsztatu, szwagier przyjechał na weekend do domu. Najpierw się wkurwił, że tatuś nawet nogą nie skopali narzędzi pod ścianę, potem, że mu zajebisty rower przygnietli zderzakiem, a jak zobaczył spawarkę do baku z benzyną w jego domu, gdzie na górze są jego dzieci, to trafił go szlag.

Spokojnie ale powiedział do tatusia, zupełnie przy tym ignorując dyrygenta Tadzia:
- Tato, w baku jest benzyna, a spawanie to iskra.
- Ale nie ma benzyny, wyciekła. - wtrącił się Tadzio, na co szwagier zareagował szybkim marszem w jego stronę, żeby mu pierdolnąć. Szwagier nie znosi tego faceta tak samo, jak ja.

Tatuś wytrzeźwieli w sekundzie, powstrzymali zięcia i zapytali, czy by mu nie pomógł wymontować bak. Chłopak zrobił to dość szybko, bo zasada jest prosta – sposobem, a nie siłą. Udowodnił, iż paliwo ciągle tam jest, a i wyjaśnił co się dzieje z iskrą gdy bak jest pełny, a co, gdy znajduje się w nim powietrze po czym Tadzio oddalił się w celu zakupienia flaszki i nie wrócił.

Tatuś byli tak zawstydzeni całym zajściem, że mało się odzywali, ale nie mogli przecież nic nie powiedzieć, prawda?

- To jest łeb pierdolony, krasnal, wnuczki bym wysadził w powietrze.
- Tato, ale to jest logiczne, to ty tego nie wiedziałeś? - szwagier chciał delikatnie dac mu do zrozumienia, że sam jest bezmyślny.
- A co ja mechanik samochodowy jestem? To on mi mówił, że tak mamy zrobić!

Tak, tak, tatuś ZDECYDOWANIE na polityka, bo jak co, to na doradców!

9 komentarzy:

  1. o ....orzeszku....ty to masz ciekawe życie...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ożeszjapierdolę, że tak od razu napiszę. A mówią, że przy dzieciach to trzeba mieć oczy dookoła głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak "Sąsiedzi" :)
    Z daleka się mogę śmiać, na miejscu oddzieliłabym łeb od kadłuba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiecie co? Mi jest normalnie wstyd za ojca, bo Tadzio to wiadomo, ze pierdolniety.

    OdpowiedzUsuń
  5. A zebyscie widzialy, jak ojciec z Tadziem razem wygladaja...:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Spoko, mój śp.tato nie takie numery wycinał, ale jego niedoczesani pomocnicy bali się mojej matki jak katole Behemota ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wujek mi kazal przywiez z polski "karbit"...
    Wujek wierci jako Hobby Studnie..... i jak trafi na Kamien to pomyslal ze wysadzi karbitem ..... hmmm "uffs alter werde Sie wider Kindisch" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam jeszcze raz i: ja Ci powiem, że Twój szwagier to jednak anioł nie chłop. Inny by po prostu "przyfranzolił bez łeb" i nie pytał kto zacz a dopiero później się zastanowił komu lutnął.
    Swoją drogą ten Tadzio to dobre gadane musi mieć, że tak ojca otumiania, że ten myśleć przestaje. Strach się bać normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. zgadza się, ciekawe życie!

    OdpowiedzUsuń