piątek, 9 września 2011

Mam różową sypialnię

Będąc dzieckiem nie miałam swojego pokoju, dzieliłam go z siostrą. Do tego wcale nie przypominał on dziecięcego. Stały w nim dwie wersalki, stół i sześć krzeseł oraz brązowe, wysokie meble na wysoki połysk.

Mama nie pozwalała nam nawet wieszać plakatów na ścianach, więc pokój był nudny. W ogóle w tamtych czasach mało kto miał kolorowy pokój, ale moje koleżanki chociaż obwieszały swoje ulubionymi wokalistami, zespołami. Cóż, nasz się tylko nazywało naszym, bo przy tym stole odbywały się wszelkie rodzinne imprezy.

U progu czterdziestki będę miała różowy pokój z księżniczkami Barbie...

Postanowiłam zamienić się z Miśką sypialniami. W sumie trochę źle zrobiłam, że nie oddałam jej tego większego od razu po przeprowadzce. Przecież ja tam tylko chodzę spać, a dziecku przybywa zabawek i doszło do tego, że nie ma się gdzie rozłożyć z puzzlami. Gnieździ się tam niemiłosiernie.

- Co mi dasz na urodziny? - zagaiła mnie kilka dni temu.
- Mój pokój. - rzekłam z bananem na misce.
- Który? - nie docierało do niej, że to prawda, a zaraz potem jęła skakać i klaskać z radości.

Układ jest lepszy w przypadku przyjazdu gości, bo pod oknem wstawię jej rozkładaną sofę dwójkę, albo jednoosobowy fotel i wtedy będę spała u niej, a salon będzie wolny w każdej chwili. Biedna ds nawet nie pooglądała sobie angielskiej telewizji, bo gdy tylko zaległam, zaraz cięłam komara, na siedząco. Nie, nie, dół powinien być wolny i swobodny dla gości.

Teraz wyobraźcie sobie, że poznaję zajebistego faceta (u progu czterdziestki), jest miło oraz sympatycznie, decydujemy się na pójście do mnie i wprowadzam go do mojej różowej sypialni z Barbie...
- No co? - rzekłabym – miałam chujowe dzieciństwo.:-)

15 komentarzy:

  1. jak Cię znam, to zaraz remont zrobisz ;)
    ale zmieści Ci się łóżko w tym małym??

    OdpowiedzUsuń
  2. E, no spoko. Lozko ma 150 na szerokosc, a pokoj do wypustki 185. Czyli jeszcze marszalkowska bedzie a za winklem miejsce na stoliczek pod kompa:)))))

    Remontu nie bedzie przez zime na pewno;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahha, bosko! Facetowi zawsze możesz zawiązać oczy, że to niby takie gierki - przebieranki, bo tak lubisz. A rano jak się obudzi wśród tych barbie, to będziesz boki zrywać.

    OdpowiedzUsuń
  4. KRD, nie wiem dlaczego wiedziala, ze Tobie sie to spodoba:P:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wiem, że generalnie Barbie stajl niekoniecznie może być hot, ale może trafisz na takiego, który nazwie to fetyszem i otwarciem się na nowe ;)

    Ja tez miałam nudny pokój. Też nie mogłam plakatów wieszać, bo się ściany od tego brudziły... eh, ten paskudny pragmatyzm.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nic nie mogłam, a potem się zbuntowalam i pisałam po ścianach, i moi goście też. największy napis, ktry widać było z ulicy głosił: Niech się wstydzi ten, kto widzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. O jak masz róż do Barbie to zaraz do Hello Kitty się nada ;>
    Ja tam miałam jeden wielki pokój, przedzielony kotara na pół. W jednej połowie mieszkałyśmy z siostrą oraz psem i tez miała stół dla gości :) A w drugiej był tzw sralon i mieszkali w nim rodzice. Dwa oddzielne dostałyśmy dopiero wiele lat później. Plakaty se mogłam wieszać, była tapeta, to się tylko szpilek używało i codziennie mogłam mieć innego bałwana na ścianie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Porcelanowy Blog, oczywiscie w moim wieku i otwarcie sie na nowe. Slodkie to))))) Bo wiesz, musialabym byc lesbijka, by trafic na taka, ktora nazwie to fetyszem i otworzy sie na nowe;))))

    Baronowo, czyli sie wypisalas... Ja po piwnicach skrobalam;)

    Anovi, tez przez swoje przeszlas. I nie podskakuj, bo w koncu mialas swoj, tak?:P athina

    OdpowiedzUsuń
  9. A nie, miałam wspólny z siostrą :( Nigdy nie miałam swojego? Teraz dzielę z chłopem co nie?!

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam pokój z kanarkowożółtą, oczojebną tapetą, która została całkowicie zakryta plakatami, które się kupowało w Katowicach na szaberplacu :-))))
    Od tej żółci wszak można było dostać padaczki ze sraczką. Ale takie czasy były, że się brało co rzucili i w efekcie jeden pokój był zielony, mój żółty a sralon wściekle amarantowo-różowy w białe wytłaczane wzorki.

    Że też ja traumy nie mam po życiu w tej orgii barw to się dziwię.

    OdpowiedzUsuń
  11. To jednak cokolwiek moglyscie. Ja musialam pokornie dyndac w niczym. Po piwnicach sie pisalo i po bramach, nim pani Dudowa mietla nie przegonila... Athina

    OdpowiedzUsuń
  12. Daisy, ja sie ustawialam w sobote o SZOSTEJ RANO pod kioskiem by kupic gazete z plakatem LIMAHLA, a matka i tak nie dala go powiesic. Wredna pinda. Do dzis jej to wykrzykujemy z siostra. athina

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurwa, wiem...dziennik ludowy:D athina

    OdpowiedzUsuń
  14. pamiętam sobotnie kolejki po dziennik ludowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, ja się kiedyś po jednej imprezie obudziłam w czerwonym ferrari. Le nie takim za grube miliony, tylko drewnianym, dziecięcym, z materacem. Człowieku, z przerażenia to wstałam uczesana normalnie, bo przecież ja tez mam jakieś standardy, poniżej 18-tki nie schodzę, ale jak zaczęłam się budzić i włączyłam semi-trzeźwe myślenie, to sobie przypomniałam, że przecież piłyśmy u koleżanki, która ma 4-letniego synka, który był u babci. Luz, ale trauma została ;-)

    OdpowiedzUsuń