środa, 7 września 2011

Kto się leni, ten zyskuje...

- Ty wiesz, co te kurwy zrobiły? -Vlasta nie mogła ukryć zdenerwowania. - Nie jest tak, jak w liście, że wstępne płacisz 72 funty i potem po 72 co drugi miesiąc, tylko wstępne 80 i miesięcznie do grudnia po 70! - wydyszała.

Chodzi o szkołę angielskiego. Już w tamtym semestrze zostaliśmy uprzedzeni, że będzie ona płatna. Żadne Tax Credit i Housing Benefit nie pomogą, poza płatnym bezrobotnym.

- No to ja nie mam po co tam iść! - wyjęczałam. Jednak gdy odłożyłam słuchawkę pomyślałam, że muszę dać radę. Najwyżej okroję inne wydatki, ale szkołę skończyć chcę. Postanowiłam też, że na wstępie wygarnę im te nieludzkie zmiany.

Gdy wygarniałam, robiąc to na biednego misia, Mark spokojnie zapytał mnie, czy mam Housing Benefit. Mam. No to nie płacisz za szkołę. W te dyrdy rzuciłam się do domu po dokumenty świadczące o przyznaniu benefitu. Ciągle jeszcze nie wierzyłam, że to może być prawda. W liście, który otrzymałam napisane było jak byk, że płacą wszyscy, oprócz tych wcześniej wspomnianych. Wszystkim, którzy się zgłosili, natychmiast te listy zabierano, a ja zapomniałam go zabrać.

Przyniosłam papiery, zapisano mnie na level 1, wyrobiono kartę studenta i to wszystko. Poszłam jeszcze do nauczyciela, Petera, który od teraz będzie uczył mój level, wpisałam się do konkretnej grupy i pochwaliłam mu się, że nie muszę płacić. Zastanowiła mnie jego mina na wieść o tym. Zero entuzjazmu toteż zaświeciła mi się lampka. „Czy ty aby nie maczasz w tym palców, by zapłaciło jak najwięcej ludzi?”

Poleciałam do Vlasty sprzedać jej informację. Ona i Paweł byli bardziej wściekli ode mnie, bo do szkoły chodzą oboje, a pracuje tylko on.
- Przyszłam cię wkurwić – rzekłam w progu. - Nie muszę płacić za szkołę i ty też nie musisz, bo masz Housing Benefit. - stanęłam przed nią z wypiętym cycem.
- Ako to? - wywaliła swoje brązowe oczyska.
- Chujako, pizdako, nie płacimy!
Vlaście też zaświeciła się lampka. Gdy była tam rano, Peter obsługiwał wszystkich zgłaszających się i każdemu zabierał kartki, gdzie należało wpisywać wszelkie posiadane dofinansowania. Ja się tylko domyślam, że może być tak, iż im więcej ludzi zapłaci, tym nauczyciele więcej będą mieli, a od górnie jest, że housing benefit nie płaci. Z tym, że te informację chciano zataić. Zwłaszcza Peter, który obecnie pnie się po szczeblach kariery.

W każdym razie Vlasta złapała stosowne papiery, poleciała do szkoły raz jeszcze i zwrócili jej pieniądze. Mąż zapłaci, bo benefit jest na nią, ale to zawsze o połowę mniej, nie?

- Zadzwoniłam do Moniki, bo ona zapłaciła całą sumę, a tez ma housing. - wyćwierkała rozentuzjazmowana Vlasta po powrocie ze szkoły. - Wszystkim bym powiedziała, gdybym miała ich telefony. Wiesz ile rano było tam ludzi? Całe rodziny i każdy płacił!
- Kochana, całego świata nie naprawisz. Śmieszne w ich postępowaniu jest to, że zachowują się tak, jakby nie mieli świadomości, iż ludzie ze sobą rozmawiają i prawda tak, czy inaczej wyjdzie na jaw. - powiedzialam.

Nie chciało mi się tam iść rano, miałam jeszcze warzywa do gotowania, duszenia po weselu. Szkoda, żeby się zmarnowały. W tym zamieszaniu, jakie panowało w szkole, kolejkach, braku czasu ze strony nauczycieli pewnie bym się tylko wkurwiła na wieść o zmianach w płatnościach, zapłaciła i tyle. A tak... Mam więcej kasy na Miśki urodzinową imprezę w sobotę;)

2 komentarze:

  1. Wszędzie kroją gdzie tylko mogą, psubraty :P

    A tort dla Miśki będzie? I świeczki? Bez tego nie ma urodzin :D

    OdpowiedzUsuń