czwartek, 1 września 2011

Athina trzaska garami

Pojutrze wielkie polskie wesele, a od jutra rana wielkie gotowanie. Zakupy przyprawiły mnie o zawrót głowy. Te cholerne siaty! Zostały w sumie drobiazgi do nabycia, a ja ślęczę nad kartkami, zakreślam, dodaję, odejmuję.

Samochód nasz oddałam do znajomego warsztatu, więc drepczę, ale nie o to biega. Pan samochodowy doktor poradził sprzedanie Forda, bo jest jeszcze w cenie, a mi i Miśce po co limuzyna 2.0 litry? No i trzeba w niego sporo włożyć, bo poszły oba resory (myślałam, że tylko jeden), przegląd techniczny dodatkowo, podatek drogowy, wszystko naraz. Jest relatywnie nowy, ale ok, włożę w niego tę kasę, pojeżdżę rok i oddam za grosze? Pomijając fakt, że ubezpieczenie za dwa litry jest spore. Zupełnie mi się to nie kalkuluje. Nie jestem Cyganką, której dzieci nie mają co na siebie włożyć, ale ważne, że dobra fura stoi przed domem.

Samochód kupili nam tatuś i byłyśmy szczęśliwe. Ale nie zamierzam zostać bez, mam na oku jeden (kurwa, jak to się wszystko szybko dzieje), Astrę combi od mojej panny młodej. Ręka rękę myje, hihihi. Automatik.
- Ale ja lubię sobie pomieszać skrzynią. - powiedziałam do pana młodego.
- Ja też, ale tu, na tych rondach zobaczysz, jaka to wygoda. - odpowiedział.
Pan samochodowy doktor dodał, że będę kochała automatik. No chuj, jak hameryka, to hameryka.

Wracając do tłuczenia garami, nie mogę nie przytoczyć czegoś z bloga Baronowej Lorenzy. Blog ów zwie się nienawidze-gotować.blog pl., a autorka dała mi klucz do archiwum. Trudno się oderwać, bo nie o samo gotowanie tam chodzi....

„Mówiła mi pani Cesia, że w stanie wojennym stała w kolejce po jakiś artykuł podstawowy z kobitką, która opowiadała o książce kucharskiej, z której namiętnie korzystała. Książka została wydana za okupacji, a przepisy były mniej więcej takie: zamiast jajka bierzemy..., zamiast gnata bierzemy, zamiast mąki używamy, zamiast cukru..., zamiast garnka... To była książka na cholernie trudne czasy.”

Jak ja bym chciała tę książkę dostać w swoje łapy! Gdyby mi się udało zamiast karkówki, zamiast bigosu, zamiast jebanych krokietów...

Dzisiaj trochę krzątałam się po kuchni, a Miśka szalała między dekorowanymi stołami i krzesłami. Te balony ściągano, by zastąpić je właściwymi, a moja córka chciała wszystkie stare brać do domu. Nie wiem, po kim ona to ma, że jej się wszystko przyda.


Trzymajcie za mnie kciuki, bo to moja inauguracyjna impreza. Duzo od niej zalezy.

24 komentarze:

  1. Ja trzymam od dawna. I za jeszcze jedno :)

    Dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj trzymam mocno! Jak juz będzie po podaj menu, niech chociaz podjem w myslach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty wesele gotujesz, a ja płaczę jak mam zrobić pomidorową na 3 dusze. SSSZACUN kobieto! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krystusiepironowy, ja płaczę, jak mam ugotować jajo na twardo. Na miękko zresztą też. dzisiaj gotowalam (te jajka), ale jak trzaskalam garami w zlewie, to uj.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam, ale trzymam. A co mi tam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam i ja.
    Powodzenia.
    ps. podziwiam, choc mnie draznisz czesto;)
    AA

    OdpowiedzUsuń
  7. wiesz że trzymam, a jutro jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o boże - mało się znamy ale ja zawsze czapkę zdzieram na wyzwania i inicjatywy! Trzymam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Będzie dobrze, legnickie im perdolnij ! Co się będziesz w bigosy bawiła :-))))

    Ślę Ci kulinarnego flujda, nie?

    OdpowiedzUsuń
  10. nie potrój gosci - napisz co zapodasz na stoły

    OdpowiedzUsuń
  11. trzymam mocno!
    (nie gotuję, więc podwójne szapo ba)

    OdpowiedzUsuń
  12. w niedziele Wam wszystko napisze. dopiero wrocilam, wykapalam sie i nie zyje. ZAPIERDOL. dzieki za mile slowa.:) athina

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem, ze ciezko zapracowalam na te pieniadze. Wrocilam dzis o 6.00 do domu. Goscie zadowoleni, wszystko bardzo smakowalo. Kelner mi nawalil, schlal sie i cos mu sie w glowce popierdolilo, ze on nie pracuje, tylko jest gosciem. Okazalam sie byc asertywna i przed 23.00 go zwolnilam, ale honorowo zaplacilam mu tyle, na ile sie umowilismy. Nie przeszkadzala mi nawet wizja sprzatania w pojedynke, aby tylko ludzie nie gadali, ze firma pijakow. I tak to. Jestem padnieta, leze. Jutro opisze Wam wiecej i wkleje zdjecia.:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiedziałam, że dasz radę :*

    OdpowiedzUsuń
  15. ;)
    dzielna ! tylko kelnera...nigdy więcej takiego;/

    OdpowiedzUsuń
  16. MOJE GRATULACJE:) zyczę duuuzo pracy, takiej do ogarniecia:)

    OdpowiedzUsuń