poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Pamiętacie kultowe ciasto PRL-u - blok czekoladowy?

Moja ciocia robiła taki, że smak pamiętam do dzisiaj. Mama chciała go jakiś czas temu odtworzyć, ale pomyliła przepisy z salcesonem w butelce. To zdecydowanie nie to.

Tajemnica smaku tkwi w niebieskim mleku w proszku. Nie wiem, czy jest ono jeszcze w sprzedaży. Taka niebieska plastikowa torebka i na niej napis mleko w proszku, w sumie nic więcej, jak dobrze sięgam pamięcią. Może być też każde inne pod warunkiem, że będzie pełne i miałkie.

Składniki:
1 szklanka cukru (lub mniej, zależy jak kto lubi)
250 r masła
½ szklanki wody
3-4 łyżki kakao
400 g niebieskiego mleka
wafle lub herbatniki
rodzynki, orzechy

Przygotowanie:

Masło rozpuścić w garnuszku, dodać cukier, wodę, kakao, wymieszać i ostudzić. Powinno być co najmniej letnie. Do dużego garnka wsypać mleko, pokruszone herbatniki, rodzynki, orzechy. Dodać masę maślaną i dokładnie wymieszać. Wszystko potem można wylać na blaszkę wyłożoną folią aluminiową albo waflami, którymi można ją też przykryć. Następnie odstawić do schłodzenia.

Trudno mi opisać, jak bardzo zajadaliśmy się tym w dzieciństwie. Normalnie rarytas w porównaniu z wyrobem czekoladopodobnym... na bazie margaryny. To było paskudztwo wrednie przyklejające się do podniebienia. Tłuste i bez smaku, fuj.

Salceson tez jest fajny. Przepis znajdziecie w Google wpisując – ciasto salceson w butelce.

Następnym, godnym uwagi przepisem jest Stefania, która też sięga pamięcią PRL-u.

Moja babcia piekła na wszystkie święta makowiec, jabłecznik i sernik. Makowca nie lubię do dziś, a rolada makowa mogłaby dla mnie nie istnieć wcale. Jabłecznik średnio, za to sernik tak, ale te skórki z pomarańczy mogła sobie babcia darować.

Ciocia zaś robiła nam ciasta bez okazji, o, na weekend na przykład. Takie właśnie PRL-owskie tanie wynalazki i one były najpyszniejsze. Uwielbiałam oblizywać łyżki i miski. Jako najstarsza wiedziałam, kiedy ustawić się w kolejce.

Obleciałam dziś wszystkie polskie sklepy na Dzielni w poszukiwaniu niebieskiego mleka. Nie ma. Jutro rano zajrzę do miłej Polki w centrum i zamówię. Muszę zrobić blok czekoladowy. Tak mnie napadło, że aż mi się przyśnił.

Macie jeszcze jakieś przepisy z tamtych lat, które uwielbiacie, a zostały zapomniane?

21 komentarzy:

  1. Ty te skórki pomarańczowe to masz jak Twój zięciunio ;> On też najchętniej to bez :) I tak, "blok czekoladowy jak z PRL-u mamo" też pożera. Fakt, z niebieskim mlekiem jest super, z innymi tak se powiedziałabym :) Tak tak, niebieskie wciąż jeszcze jest w sprzedaży :D


    A z takich ciast to jeszcze śmietanowiec, taki na zimno z galaretkami i orzechami oraz ptasie mleczko robione z mleka skondensowanego z dodatkami galaretek na kolor i smak :)
    A orzeszki pamiętasz? takie z ruskiej foremki patelni? Jak ja je uwielbiałam wyżerać i nienawidziłam smażyć ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy babcia tylko tarła skórki pomarańczy na drobnej tarce dla smaku, było ok. Jak udoskonaliła przepis, krojąc je w kostkę i zasypując cukrem oraz wrzucając takie kawały do sernika obok rodzynek, których tez było za duzo, to już nie był sernik, jaki lubiłam.

    Śmietanowiec i ptasie mleczko robi moja siostra do dziś. Orzeszków u nas nie było. Napisz, co to jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Orzeszki to były takie ciasteczka, nadziewane przepyszną masą orzechową tak mi się kojarzy. Robiło się ciasto, potem takie kulki i wkładało w taka foremkę podobną do pancake tyle, że w jednej połówce była wklęsła a w drugiej wypukła. Składałaś i na gazie się to smażyło/piekło. Potem się to wyjmowało na talerz i nadziewało masą, składało dwie połówki i posypywało cukrem pudrem i pożerało.
    Żmudne i nudne, ale cóż począć pyszne :)

    Tu przepis i zdjęcie: http://www.mojegotowanie.pl/przepisy/desery/pyszne_orzeszki_wg_aleex

    OdpowiedzUsuń
  4. No prosze, galy wywalilam, ale ja ciastowa nie jestem, to dlatego. Mam nadzieje, ze inne czytelniczki skorzystaja:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ten blok pamiętam i dzięki za przepis, bo też za mną chodził:) pytanie, czy to mleko jest do odtworzenia, bo pewnie je 'udoskonalono' przez te lata:)
    ja pamiętam kule z ryżu dmuchanego lepionego rozpuszczonymi krówkami i toffi

    OdpowiedzUsuń
  6. blok, dropsy mleczne i ciasto drożdżowe z kruszonką, czasami z glancem

    OdpowiedzUsuń
  7. A to jak tak to jeszcze takie kulki z płatków owsianych wymiziane w polewie czekoladowej i obtoczone w gorzkim kakao. Oraz oprócz bloku czekoladowego nugat czy jakoś tak.

    I jeszcze moja babka umiała robić wzetkę oesu ale bym zeżarła! Ona wogóle piekła cuda na kiju: łabędzie, torty i inne cudaki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mleko jest, takie samo jak kiedyś
    niektóre z tych przedpotopowych przepisów dawałam na nienawidze gotowac, jak jeszcze go prowadziłam w miare - w miarę

    OdpowiedzUsuń
  9. ja, pamiętam, żarłam bebiko na sucho:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Blok czekoladowy robił dla nas mój Ojciec, Matka sernik z dodatkiem budyniu, a Babcia drożdżowe z kruszonką, z reguły przypalone, bo jej stary prodiż nieco szwankował. Pamiętam jak nas kiedyś wzięło na blok z koleżanką i nie mogłyśmy dostać innego mleka niż granulowane - mełłyśmy je w młynku do kawy. ;-/

    OdpowiedzUsuń
  11. śmietanowiec to jeszcze w nowych czasach znajome robiły. pamiętam orzeszki, bloku czekoladowego za to nie znam. u nas się murzynka robiło.

    OdpowiedzUsuń
  12. pamiętam,pamiętam;)
    i jeszcze krowki robilismy;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A pamietacie tekst z filmu "Kogiel mogiel":
    - A co ty tam tak zagryzasz?
    - Chleb z woda i cukrem, pyszota!:))))

    OdpowiedzUsuń
  14. A tak akropo to jeszcze wafle przekładane domową masa na bazie niebieskiego mleka w proszku o!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nic słodkiego, ale pamiętam chleb od jednego piekarza. Podawany ze smalcem domowej roboty i kiszonym ogórkiem. Mamusiu! sprzedałabym wszystkie słodycze świata za tamten smak chleba.

    OdpowiedzUsuń
  16. Anovi, toz to ta masa z bloku:P

    Malgoska, ja stalam w kilometrowej kolejce co sobote rano, a w swieta w zawijancu, by kupic ten chleb. W legnicy mamy dwie takie piekarnie z takim samym smakiem:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chodzi mi, ze dzis mamy te piekarnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Athina! Ty ostrzegaj, że tu taki temat, zaraz zjem własne biurko :)
    pamiętam blok i wafle, mleko chyba jeszcze takie widuję w sklepach.

    OdpowiedzUsuń
  19. wafle! kajmak! nienawidzę Cię!

    OdpowiedzUsuń
  20. Może i masa z bloku, ale między waflami co nie?! No a poza tym jedna warstwa to były zawsze jakieś powidła, kwaśne, albo cuś :) Znaczy to nie to samo :D I nie zawsze dodawało się kakao, bo nie zawsze było albo mać darła paszczę, że do czego innego potrzebuje i wyrwie wiadomo co i skąd jak zniknie ;p

    O, se zrobię wafle i zeżrę :)

    OdpowiedzUsuń