czwartek, 4 sierpnia 2011

Masala

Na konto wielkiego weselnego gotowania nabyłam równie wielką zamrażarkę. Nie wiem, jak ja mogłam przez rok żyć bez niej. Cóż, nachodziłam się codziennie po sklepach i tyle. A ile przepłaciłam...

Wraz z zakupem zamrażarki otworzyły się przede mną możliwości zamawiania większych ilości mięsa z fabryk, warzywa mi nie więdną, promocje ramadanowe aż się proszą, by zgromadzić w domu szerszą gamę ryb. Dzizas, jak ja uwielbiam ryby i owoce morza! No i nareszcie piję Frape z lodem, a pan ze sklepu mięsnego nie przewraca oczami, bo nie kupuję czterech wątróbek drobiowych. To dla kota – musiałam zawsze dodawać, gdyż miałam wrażenie, iż jestem upierdliwym klientem.

Ponieważ mam teraz tego mięsa w pizdu, głównie indyka, koty cieszą się najbardziej. Dudek odróżnia nawet kiedy na desce kroję coś, a kiedy mięso, on to po prostu słyszy i przednimi łapkami szoruje po drzwiczkach od mebli natrętnie się o mnie ocierając. Olly bardzo warczy nad swoją porcją, broniąc jej chyba przed Dudkiem, bo ja przecież nie dybię na jego żarcie... Kocury tak się wczoraj nażarły, że dziś tylko po kęsie, dosłownie i ciągle śpią.

Ja natomiast postanowiłam wypróbować słynne egzotyczne Masala. Odmian tej Masali jest od ciula pana. Masala do kurczaka, mięsa (wiem, że to brzmi dziwnie, bo kurczak, to też mięso, ale nawet na odwrocie jest w przepisach tylko słowo mięso, więc może chodzi o baraninę na przykład), ryb, ryżu, i jeszcze wiele, wiele innych. Masala jest gotową kompozycją przypraw, w przepisach zaleca się dodanie na przykład świeżego imbiru, czosnku i papryki chili.
Zrobiłam gulasz na ostro i nażreć się nie mogę, tak mi smakuje oraz jest tylko mój, bo reszta rodziny tego nie lubi, hyhyhy.

Wcześniej próbowałam sama komponować przyprawy, żeby było po hindusku, Masala pokazała mi, że z nią jest profesjonalniej i przede wszystkim taniej. 100 gram kosztuje 69 pensów i według przepisu wystarcza na jakieś 4 kilo mięsa.

- Ty, weź mi przediluj tę Masalę! - krzyknęła siostra na skypie. Anovi jej zawtórowała. To ja może od razu zapytam. Komuś Masalę?

19 komentarzy:

  1. No dajesz Siostra dila z tą masalą :) Ja już uprzedziłam domownika, że ma siedzieć dupą na miejscu w czasie, kiedy pocztę roznoszą ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. masala też fajna, ale najbardziej lubię mieszankę cajun:)

    OdpowiedzUsuń
  3. miss, gdzie Ty masz bloga, bo nie moge Cie znalezc. Tak samo patrze za Nielot i slepam jakas. jak macie pohaslowane, to wyslijcie mi prosze zaproszenia.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, znalazlam sposobem klikajac w nick. prosze nie komentowac, sama wiem, ze czasem nie mysle.

    OdpowiedzUsuń
  5. dobra masala nie jest zła -miałam kiedyś taka prawdziwą z Indii (do kucaka) - była boska

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie chcę Masali. Sama se kupię :-))))
    Laski, to przyjeżdżacie do mnie tego 19-go, czy macie w dupie ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak wiadomo, człowiek nie czuje, jak mu się rymuje :-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. ja bym chciala masale, a w Ojczyźnie jej nie znajdę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Daisy, przyjedziemy:)

    Beata, nie wiem. Ja sie w moim miescie nie spotkalam. W wiekszych na pewno sa takie sklepy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Athina, masz takie fajne miejsce ogrodowe przy domu?
    curry to my w domu uzywamy, ale wiem ze sa rózne massale:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie pobiegnę, za stara jestem:) poza tym ciemno, boje się.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy Ty Athino jestes bezpieczna tam gdzie mieszkasz?

    OdpowiedzUsuń
  13. Beata, to jest podworko jednej z siedzib mojej spoldzielni mieszkaniowej. Chodze tam z Miska na zabawy.
    U siebie na dzielni czuje sie jak najbardziej bezpieczna>:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak tam z tą sytuacją w Londynie, jesteście w miarę bezpieczne?
    batumi

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwazajcie na siebie.

    AA

    OdpowiedzUsuń
  16. dźbry:)

    się może odezwę po raz pierwszy i pewnie nie ostatni:)

    mnie zadziwiła swego czasu masala do herbaty,którą to przywieźli z Indii moi rodzice.dziwna była,mnie niespecjalnie smakowała.

    ale ta do mięs jest bossssska!!!!

    całkiem niezłą miesza Maużonek,naczelny kucharz domowy, ale sekreta pilnie strzeże!

    OdpowiedzUsuń
  17. dziekuje za troske:)))) Tutaj, w Derby jest spokojnie. Birmingham jest stad tylko 40 mil, ale odleglosc nie gra przeciez roli, to tylko taka podswiadomosc.
    Mysle, ze w mniejszych miastach nie bedzie takiego zrywu...

    Witaj Mijka:) Do herbaty lubie imbir tylko i wylacznie. A ta do mies...tak....albo ryzu, o dzizas;)

    OdpowiedzUsuń
  18. nooooo:))))

    masala wymiata!

    i uff, w kwestii bezpieczeństwa!

    OdpowiedzUsuń