czwartek, 18 sierpnia 2011

Kiełbasa...

Siadamy z ds do późnego śniadania po dziatwie, jak matki Polki.
Ds patrzy na mnie i wzdycha:
- O rany, chleb z kiełbasą od rana!
- O, rany! Jogurt z płatkami od rana. - odpowiadam i rechoczemy.

Dżem nie tknięty, miód też, o rogalikach nikt nie wspomniał. Pffff, ale mi chrancuzy...

Jutro jedziemy do Daisy. Ojapierdolę, jak się ciesze!

7 komentarzy:

  1. chrancuzy rogalików mają na kontynencie na co dzień ile wlezie, a tera wsuwają ciemny chleb z kiełbasą, zagryzają ogórkiem kiszonym, i popijają krwawą mary. a co!

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja już wole chleb z kiełbasą ;) I jeszcze z ogórkiem kiszonym...

    No bawcie się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez bym wolała chleb z kiełbasą. Płatki to bym potem mogła na deser.

    OdpowiedzUsuń
  4. chleb z kiełbasą pierwsza klasa!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Płatki pfuj. Kiełbasa mniam. Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  6. wurscht egal... smakowac musi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. e-tam, BUŁKA z kiełbasa albo czarnym salcesonem...ech... i tak bardzo Wam zazdroszczę tych podrózy, oj

    OdpowiedzUsuń