wtorek, 28 czerwca 2011

Po zawodach

Jestem po egzaminach i muszę przyznać, że nie nie miałam takiego stresu, jakiego się spodziewałam. Temat brzmiał - „Ty i twoje zdrowie”. Wczoraj pisałam testy w oparciu o kilka ogłoszeń prasowych oraz krótkie wypracowanie na temat mojego zdrowego/niezdrowego życia.
Dzisiaj przeszłam trzy rozmowy nagrywane, które potem będą oceniane, a także napisałam kolejne wypracowanie w formie zapisków w pamiętniku o tym, o czym rozmawialiśmy z egzaminatorem i jak zamierzam dalej żyć (zdrowo/niezdrowo).

Po wyniki mam się zgłosić siódmego lipca w sekretariacie szkoły. I po tak zwanym krzyku, a co ma być, to będzie. Jestem dobrej myśli.

Miśka przyniosła wczoraj ze szkoły zeszyt z ćwiczeniami pisania z tamtego semestru. Są to zajęcia pozalekcyjne pomagające słabszym dzieciom. Rodzice nie mają wglądu w te zeszyty dopóki rok szkolny nie dobiega końca. W ogóle dopiero pod koniec lipca dostanę wszystkie prace Miśki z zajęć szkolnych i pewnie, jak w tamtym roku, trochę będzie śmieszno, trochę dumnie, a trochę straszno.

Wróćmy do wspomnianego zeszytu. Z jednych wypocin przelanych na papier w październiku ubiegłego roku niemal pokładałyśmy się po podłodze. Nawet Miśka, zarykując się do łez, wykrzyknęła – To nie ma sensu!

Oto wypociny słowo w słowo, bez poprawek ortograficznych:

I found a secret room and I opend my secret room and I found a dor and I opend the dor and I found apstes and down stes and I found toys and I found a prezents and I found a hors and I found a Pick.

Bardzo długie zdanie, w którym dziecko tylko znajdowało i znajdowało i znajdowało, a to na końcu zdania, to miała być świnia. Leżałyśmy i kwiczałyśmy. Na szczęście obecnie jest dużo lepiej, choć nie tak, jakby sobie tego życzyła nauczycielka. Ja tam i tak jestem z Miśki dumna. Wyrobi się, jestem tego pewna.

17 komentarzy:

  1. No ba, pewno, że się wyrobi :)
    O Ciebie też jestem spokojna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pfff... i tak lepiej napisała niż niektórzy zdający maturę, którą miałam (nie)przyjemność sprawdzać;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To mi przypomina bajeczkę. Był sobie czarny, czarny las. A w tym czarnym, czarnym lesie była czarna, czarna polana ..... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anovi, o mnie nie trzeba, nauka jezykow to moj jedyny talent.;)))

    Kasik, wzruszylas mnie!:)))))))))))))))))))))))

    małgośka, cos kolo tego, tylko czarny las jest sensowniejszy:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. matko...to zupelnie tak samo, jak ja bym to napisała:) jeste na końcu dodałabym jak zawsze czas, czyli że to było now, albo tumoroł:)

    OdpowiedzUsuń
  6. I moje gratulacje zdrowe i nie zdrowe dla mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. zupełnie poważnie: jak na siedmioletnie dziecko piszące w języku, który zna od ile - od roku?, to to jest bardzo dobrze. a z całą pewnością w normie. a że poczyniła postępy, to tym lepiej.
    Ty dbaj o jej polski i angielskim się nie przejmuj.

    OdpowiedzUsuń
  8. Beata, no ona napisala w czasie przeszlym.:)

    Dziewczyny, dzieki za mile slowa.

    Ds, no tak, w tamtym roku w pazdzierniku stuknal jej rok w szkole i siedem lat. Mnie bardzo ucieszylo to, ze sama zauwazyla, iz to jest bez sensu oraz podeszla do tego ze smiechem, a nie wstydem i fochem:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Athi, ja całkiem serio mówiłam. Niektóre prace maturalne uczniów, którzy angielskiego uczyli się od początku podstawówki (czyli przez lat...12?) wyglądały tak jakby delikwent przypominał sobie po prostu wszelkie angielskie słówka, jakie mu się kołatały po pustym łbie i je na kartce wpisywał. Szlag mnie trafiała jak miałam coś takiego sprawdzić bo jasny gwint, jak czegoś nie umiem to się za to nie biorę, tak? Dlaczego więc ktoś, kto nie umie napisać poprawnie "My name is Mary" bierze się za pisanie matury z tego języka i naraża mnie na wścik w weekend (bo prace maturalne sprawdza się w weekendy)? No dlaczego???
    Uch.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasik, pozwol, ze se powiem - Ja pierdole! Az nie chce sie wierzyc, ze to prawda.

    U mnie w grupie byla jedna Polka, ktora uczyla sie w Polsce w podstawowce, w liceum i jeszcze na sudiach. Powiedziala nam o tym, jak Peter prace pisemne. Zagladalismy sobie wzajemnie w prace, patrze na jej i mowie. I ty masz byki oraz byka pod tylulem "unfortunelly"? Wstydzilabys sie.:))))

    OdpowiedzUsuń
  11. No, "ja pierdole" było na porządku dziennym, co i raz ktoś odczytywał z prac takie kwiatki, że nie wiedzieliśmy czy się śmiać czy płakać 8)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z drugiej strony, skoro jezyk obcy jest na maturze obowiazkowy, to chyba ci ludzie nie maja wyboru. Na zasadzie, a moze sie uda.;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No to ciesz się z takiego talentu :)))) Moje (jeśli jakiekolwiek były) poszły w .... siną dal i wcale nie chcą wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Athi, pewnie tak. Ale przecież sama matura obowiązkowa nie jest, nie każdy musi mieć. Jak można mieć nadzieję, że się uda jeśli się nie umie NIC...

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie dlatego, ze maja do tego bezplatne prawo. Szkoda tylko ich obciachu i nerwow nauczycieli. Do tego tacy maturzysci zanizaja nauczycielom statystyki.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja jestem dziś wyjątkowo dumna, są wyniki pisemnych matur, mój prywatny uczeń dostał 90% z podstawy i 80% z rozszerzenia. Na na na na na na:))))))

    OdpowiedzUsuń
  17. :))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń