czwartek, 9 czerwca 2011

Dzwony

Na stronie www.ekino pod hasłem „Nigdy nie trać dobrego humoru” zobaczyłam to...
Program Koło Fortuny, pytanie brzmi:
Co o szóstej rano robią dzwony w kościele na warszawskiej Ochocie?

N_ P_ _ R _ A L _ _ Ą!

Uśmiałam się jak norka, bo i przypomniał mi się przyjazd do kraju w 2001 z moim nowym, wtedy od dwóch lat narzeczonym, dla którego rzuciłam męża. Był on, niestety, chłodno witany w ojcowych progach i vice versa, narzeczony za ojcem mym nie przepadał, ale cholernie cenił i szanował matkę mą. Dlatego bez żadnych sprzeciwów zawiózł mnie na pogrzeb jej mamy (babci) w czerwcu wspomnianego roku.

Po pogrzebie i krótkiej dla nas konsolacji, bo dla własnego dobra należało się ewakuować, pojechaliśmy do domu mojej przyjaciółki. Był wczesny wieczór... A po nim wieczór sobotni, z całą chmarą ludzi z mojego świata.

Wracaliśmy potem gdzieś nad ranem zamroczeni chmielem i pamiętam, że głośno śpiewaliśmy.
Jakieś szczanie w krzakach było, przed wypacykowanym gmachem PEKAO, rechot i cicho, ciicho, ja pierdolę!!!

Nastepnie pamiętalam słońce bezlitośnie przepalające mi powieki i modlącą się na ulicy procesję. „Ojapierdolę, to Boże Ciało” pomyślałam w duchu.
Narzeczony otworzył oczy i wściekle wręcz rzekł, że w tym kraju co metr stoi kościół, a oni muszą się modlić na ulicy!
na koniec weszła przyjaciółka i skwitowała, że jakież by to nasze wczorajsze chlanie było pospolite, gdyby nie te dzisiaj napierdalające dzwony! Toz to by bylo nie po bozemu!

Dlatego koło fortuny na stronie ekino naprawde mnie ubawilo:)

7 komentarzy:

  1. Bo te dzwony to rzeczywiście napierdalają :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do dzwonów to maja 100% rację, a kościołów też jak mrówków. Z tym ,że ja jeszcze pamiętam drewniane kościółki w Wawie, bo komuniści nie dawali pozwolenia na budowę nowego, więc jakby im tych nowych wcale nie żałuję, choć sama nie uczęszczam. Wkurzające są tylko te dzwony, ale chyba śpiew imamów bardziej by mnie wkurzał, bo to i częściej i na wyższej tonacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. dzwonki jak dzwoni ale w slaskim miasteczku na Ratuszu Glosniki postawieli i te tysz dzwoniom co godzina zegarowo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! U nas ostatnio proboszcz urządził happening na trawniku za parkingiem. Trawnik jest oddalony od naszych okien trochę, ale niestety zainwestowano ostatnio w nagłośnienie chyba i mieliśmy nieodparte wrażenie, że happening odbywa się na naszym osobistym balkonie. Pech chciał, że akurat dokładnie w momencie kiedy mąż mój Krzysztof próbował usypiać córkę naszą Zuzannę. Uhm.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anovi, jakby nie patrzyl i sluchal...

    Kiciaszara, a ja zaluje, bo co za duzo, to i swinia nie chce.

    Diesel, bueheheheheheheeheheheh, zeby na koncu parafii tez slyszeli. Widac za malo kosciolow;>

    Kasik, to nie poszliscie z mezem Twym, Krzysztofem i corka, Zuzanna na heppening na trawie? Do ksiedza? Grzesznicy! :)))) athina

    OdpowiedzUsuń
  6. Ano nie;))
    Wiesz, ja tam przeciwko happeningom na trawie nie mam nic przeciwko. Pod jednym cholerka warunkiem. Że się kończą PRZED 20-tą.
    Najśmieszniej było jak proboszcz robił wywiady z przybyłymi dziećmi. Pyta: "jak masz na imię?" "Zosia" "A ile masz lat?" "Siedem". Na co mąż mój Krzysztof, znasz go - niespotykanie spokojny człowiek, wyprysnął na balkon i wrzasnął w przestrzeń: "A moja córka ma dwa i chce SPAĆ!!!" Ale towarzystwo nie dosłyszało chyba bo my, w przeciwieństwie do nich, nagłośnienia nie mieliśmy.
    Heh.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja sp Aida przeleciala przez siedemnascie lat nasze zarcie, taka miala widac ludzka karme, no moze w ostatnich trzech latach interesowala sie byla psia karma, podejrzewam, ze tylko z powodu przewrotnosci. Dozyla swojej siedemnastki w zdrowiu i spokoju ducha. Na kalafiorowej, omletach, sardynkach, pistacjach, dalej wymieniac nie bede, bo wstyd. W zdrowiu i radosci. Wszelakie kitykaty olewala rowno do konca.
    Wyobrazam sobie, ze z takim przykladem powinnam schowac sie za mur berlinski. No, ale bylo.
    I dzieci i inne zwierzeta tez byly. Najbardziej dlugowieczne dociagnelo do prawie 20 lat (pies),
    ludzkie pozywaja do dzisiaj.....
    Orzesz jak mozesz, a reszta sama se dokombinuje.
    No to juz wyszlam z podziemia, bo wczytuje sie od conajmniej roku.
    Kokliko

    OdpowiedzUsuń