wtorek, 24 maja 2011

Funt kłaków

(20.05.2011)
- Ile waży? - niecierpliwie zapytałam wetkę, gdy ta ściągała Ola z wagi.
- Funt. - odpowiedziała i przytuliła kota do twarzy. – Wygląda i zachowuje się rewelacyjnie. Good job. - uśmiechnęła się do mnie. - Możesz zacząć podawać mu karmę dla kociąt, ale mleko też. W okienku odbierz kolejny środek na odrobaczenie i widzimy się za trzy tygodnie. - na koniec czule pogłaskała wspinającego się po ścianie pudła tygryska.

Tygrysek znów królował w poczekalni do momentu przybycia młodszej o tydzień tygryski, której mieli dzisiaj zdejmować szwy po amputacji prawej tylnej łapki. Podczas rozmowy z właścicielką zrozumiałam, że jej kotka ma sześcioro kociąt, a to maleństwo urodziło się z jakąś infekcją. Jednak, co i tak dalej nie wiem, bo nie zakumałam. Wiem za to, że pani szuka domów dla braci i sióstr, a tę wyjątkową istotkę zamierza zostawić sobie.

Najpiękniejsze były gesty, bez zbędnych słów – masz, potrzymaj mojego, a daj mi potrzymać twojego:))))))

W domu czekała już na Ola karma w saszetkach i drobny żwirek, jednak zielone światło musiałam mieć od weta mimo, iż pamiętałam o wskazówkach Lorenzy Dziegcia oraz wszelkich zaczerpniętych w necie. Nawiasem, kocham Internet.

Maleńkie kawałeczki zatopione w galaretce rozgniotłam łyżką, wzięłam nieco na palec i podsunęłam pod nos głodnego malucha. On zaś w oka mgnieniu zmiótł wszystko łapami na boki i przyssał się do jeno śmierdzącego i zwilżonego okruchami palucha. Ponowiłam próbę, tym razem wcisnęłam mu do mordki galaretkę... Pluł i pluł, aż skapitulowałam i nakarmiłam smokiem. Udało się za trzy godziny i nie bez inwazyjnego podejścia za pomocą łyżeczki do espresso. Tak, karmiłam kota łyżeczką. Może karmiłam, to za duże słowo, bo dalej pluł, ale już cokolwiek pociumkał i połknął.

(Dopisane dzisiaj)
Obecnie już chlipie mleko z zakrętki od słoika, ale jeszcze tak nieporadnie, że się podtapia, a w jedzeniu normalnie nurkuje – komedia. Potem dokarmiam go z ręki, na koniec smokiem i tak z dnia na dzień jest coraz lepiej. Za to Dudek dynda nad Olem i niech no maluch tylko odejdzie od koryta... Zaraz wszystko jest wymiecione i wylizane do ostatniego okrucha. Nawet swojej michy tak nie wylizuje, pieronisko.

Z kuwetą za to poszło cudnie. Włożyłam zasrańca, pokręcił się, podrapał i walnął szczocha. Za pierwszym podejściem! Natura jest wielka. Rewelacyjnie też wychodzi mu szukanie mnie po domu. Smród sam włazi po schodach, czym ciągle jeszcze przyprawia mnie niemal o zawał, i zagląda, to do sypialni, to do łazienki. Taki cwaniak.

Oto rejestracja.
Mała micha dla małego kota – wszystko na podłodze, kot liże porcelanę.

Duża micha dla małego kota – wszystko w drugim końcu michy, kot liże porcelanę. Za to Dudek się cieszy!

Mama, pa, najszczałem!

Teraz się ze mną pobaw.

Jeszcze!

Naprawdę już muszę iść spać? Naprawdę?

No dobra, będę grzeczny.


Z Dudka, prze Panstwa, jestem taka dumna, że mię rozrywa. Potrafi on nawet polizać malucha po czaszce:-)

22 komentarze:

  1. Dudek instynkt poczuł, miaucierzyński :)
    Kocio zajebiaszczy, a Matce się gratulacje należą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak. Matce gratulancje, a ja piszczalam do fotek jak małolata :-) Kocio petarda, Dudek zuch.
    Jak Hitlera wąsy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie wygląda na grzecznego :)
    Wygląda, jakby miał tajny plan wprowadzenia rozpierduchy, jak tylko przestanie być inwigilowany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Leżę na glebie i jęczę z zachwytu. Przerobił mnie szczyl na galaretę!

    OdpowiedzUsuń
  5. IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiIIIIIIIIIIIIIII!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem czy mam się uśmiechać, czy mieć łzy w oczach więc robię jedno i drugie jednocześnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja jestem dumna z CIEBIE!

    OdpowiedzUsuń
  8. cudny - a jeść się nauczy jak zgłodnieje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. rewelka, gratulki Matka:))))))
    Dudek tatusjem?!:)))))

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest test. Zaraz odpisze na komenty. Przed dwiema godzinami naskrobalam odpowiedzi na cala A4 i mi wyswietlilo, ze mam sie zalogowac, a logowalam sie! Okazuje sie, ze do konta google bez problemow, do bloga tez, ale nie moge otworzyc pulpitu nawigacyjnego, a stare notki na ten przyklad moge, i tu, mimo zalogowania ciagle wyskakuje zaloguj sie. czyli na sama strone, by dodac koment z podpisem zalogowac sie nie moge. Wczoraj niezle sie nagimnastykowalam w ogole ze wstawieniem notki. W efekcie nie wim jak mi sie to w koncu udalo, ale jakos niemal przez Moskwe wchodzilam. Teraz spojrzmy co bedzie, jak bede chciala dodac koment...

    OdpowiedzUsuń
  11. Olo - mniodzio, do schrupana :)
    Duduś - ma chłop wyczucie :)
    Mamusia - o tak, z mamusi można być dumnym :D

    A Miśka jak?

    OdpowiedzUsuń
  12. I nie przez Moskwę a przez Trójmiasto - to wszystko z powodu islandzkiego wulkanu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Yes, po szesciokrotnym wpisaniu loginu i hasla - przekierowywaniu od logowania, do okna z podpisem anonimowy sie udalo w koncu z nickiem. Blogspot mnie cokolwiek wkurwia ostatnio.

    Małgośka - miałcierzyński instynkt zabił mnie był:)))))

    Lorenza, Adolf ma sie lepiej. Strup zlazł, ale plama jeszcze jest.

    Agik, trafiłaś. Ja jestem pewna, że to będzie urwis. Dupa mu już lata. Dudek w dzieciństwie był raczej spokojny. Nie wisiał na firankach, nie uskuteczniał galopów z przeszkodami. Ot, tam, czasem rozbiegał sie na schodach i bawił sie kawałkiem sznurka, to wszystko. A ten na bank będzie wisiał na lampie.:)))

    Daisy, co zjesz? ja zamawiam obgryzanie łapek, Miśka chce wciągnąć głowę... Normalnie mrrrram, nie? Moj wujek mawiał - mała świnia też ładna:)))) Ale moja syna najpiękniejsza:)

    Ds, fakt, wzruszające to jest. Mnie chwyta zwłaszcza, jak oglądam zdjęcia od początku. Ale co tam dumna... mam wprawe, wszak Miśka, gdy ją "donosił" inkubator i dali mi do domu ważyła 2150 gram. Wszytko robiłam przy niej sama. nawet ciuszki szylam. Olo wpadł w odpowiednie łapy, a ja mam tyle radochy, że chyba oboje bylismy sobie potrzebni. Gdyby mozna bylo robic to zawodowo, to ja bardzo chetnie. O kotach mowie, nie o dzieciach.

    Izabello, zeby to bylo takie proste. Wez zostaw, zeby sam sie nauczyl. Serce by mi peklo.

    ade, nie ma szans...raczej Dudek starszym bratem i kumplem. Jestem pelna optymizmu, ze to akurat sie uda.:)

    Dziewczyny, nie dziekuje Wam jeszcze, bo poczekajmy do szczepien w 9 tygodniu. Ciagle jeszcze sie boję, że Dudek moze cos przetransportowac z zewnatrz, a na calkowita izolacje nie mam zadnych szans.
    Jednak jest mi cholernie milo, ze jestescie ze mna:))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Anovi, a ta litera "D" na koncu zdania mowiacemu o byciu dumnym z mamusi, to co? Mam wyciagac pazury, czy tylko z liscia sie nalezy?:D;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Aha - mam odwrotny problem. Nie mogę się wylogować.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ty weź, przeca to uśmiech od ucha do ucha i żeby nie uszy to uśmiechałabym się dokoła głowy! Z dumy ofkors

    OdpowiedzUsuń
  17. Trąbkoryjek ma cudny, jak bym go wycmuchtała !!!!
    Normalnie słodycz i miód z malynami!

    Szacun wielki, Athi. Bo uratowałas mu życie, jakby nie patrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  18. I te łapki różowe! Te łapki! Aaaaaaaaaaaa !

    OdpowiedzUsuń
  19. ;))))))))))
    śliczny!!!
    no to teraz byle do szczepień.Będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kociary:)))))))))))))))
    Wielbicielki zwierzat:)))))))))))))))

    Lorenza, ja juz sie boje wylogowac! Naprawde, nie wiem, co sie dzieje z blogspotem. Chyba powinni zainwestowac w kolejny server.

    Anovi, no przestan, przeciez jaja se robie:))))))

    Daisy, i jeb go na reklame athina cleaning z podpisem - twoje dziecko bedzie mialo takie skarpetki jesli oddasz dom pod nasza opieke;) Hihihi;)))))))

    Tuv, to musi byc rozkaz:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Athina, ja psiara jestem (kotów nie mogę - uczulenie masakryczne) stąd moje zdanie. Nasza sznaucerka (miniaturka) jak nie chce jeść suchej karmy i strzela fochy, to zostaje "przeczekana" i potem z tydzień je suche bez oporów. Może faktycznie póki taki mały i powinien być silny coby się nie rozchorować przed szczepieniami - to go dokarmiaj. Ale później zobaczysz, że się sam nauczy - głód go zmusi - przetestowane na dzieciach też ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Athino, Ty moja bohaterska "zastempcza matko":)

    OdpowiedzUsuń