czwartek, 7 kwietnia 2011

Staphylococcus aureus

Szkoliłam się dzisiaj oraz pomyślnie zaliczyłam test z „Bezpieczeństwa i higieny żywienia”. Generalnie nuda i dodam, że jestem już za stara na uczenie się o tym, co mi koło dzyndzla lata. Mimo, iż dowiedziałam się, że ryż po ugotowaniu powinno się natychmiast schłodzić oraz przechowywać w lodówce, bo szybko panoszy się nań bakteria o nazwie Bacillus Cereus, wywołująca sranko i rzyganko, to było megasennie i rzygawicznie.

Po sześciu godzinach nieustannego pierdolenia o higienie miałam ochotę podetrzeć sobie tyłek biletem autobusowym, a zza pazura wyskrobać drugim pazurem. Czułam się tak, jakby wsadzono mi w głowę słomkę i odessano zeń wszystko.

-Jak tam w szkole, mamusiu? Zdałaś egzamin? - zapytała Miśka, kiedy odebrałam ją z drugiego końca miasta, a po drodze zabłądziłam i omal nie wybiłam sobie zęba, o zwichnięciu nogi nie wspomnę.
„Wezsiedzieckoodpierol”

Tak działa na mnie edukacja. No prawie, bo lekcje angielskiego lubię...

7 komentarzy:

  1. Ładnie brzmi nazwa tej bakterii ;)
    Szkoda, ze ma taki niemiły charakter...

    OdpowiedzUsuń
  2. najlepszo bakteria to BazylusFermentus...
    I mi nie smiej wsprzeczyc...:) Bo zdrowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No własnie ta z panika albo piankom ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hihihi ja to chyba bym zasnęła po 10 minutach ;>
    Ale dałaś radę, papier jest i gra gitara :)

    OdpowiedzUsuń