wtorek, 26 kwietnia 2011

Dzidziunio

- Słuchaj, znalazłem na śmietniku kota, jest mały i jeszcze ślepy. Nie nadaję się na opiekuna i przeraża mnie to, że jest taki mały. Pomyślałem o tobie. - oznajmił do słuchawki przejęty kolega.
- No jasne, że przyjeżdżaj z nim. - powiedziałam automatycznie, a za chwilę, wyczekując gości, sama wpadłam w lekki popłoch. Przecież nie mam nawet butelki z odpowiednio małym smoczkiem. W ogóle nie mam żadnej takiej!
- Kup strzykawki. - powiedziałam oddzwoniwszy. Przez myśl mi nie przeszło, że są święta i gdzie on znajdzie aptekę. Jednak znalazł i przywiózł strzykawki razem ze stworzeniem rozmiarów mojego telefonu komórkowego. Przerażonym, wydzierającym się i wijącym w poszukiwaniu ciepła mamy. Masakra. Miśka zniosła swoją zabawkową kołyskę, w której kimają na zmianę jej kucyki pony. Była i jest mocno przejęta faktem, że taki mały dzidziuś wylądował na śmietniku bez mamy. Dałyśmy mu małego pluszowego króliczka, ale niespecjalnie się do niego tuli. Tylko czasem, po jedzeniu. Wiem, że trzeba pocierać mu miękkim ręcznikiem fiutka, żeby oddał mocz i to działa, ale kupy jeszcze nie zrobił.
Obie spałyśmy w salonie. Miśka na dwóch kołdrach na podłodze, bo lubi takie biwakowe akcje, ja na kanapie z kotkiem między moim ramieniem, a piersią. Rozczuliła mnie wrażliwość Miśki. Spała tak czujnie, że budziła się za każdym razem, kiedy wstawałam, by nakarmić małego. Początkowo ciężko było z tą strzykawką, ale już dziś umie ciągnąć z tego twardego niby sutka. Dwa ostatnie karmienia przebiegły tak sprawnie, że odetchnęłam z ulgą. Konsekwentnie po każdym posiłku wraca do kołyski, do króliczka i nie robi już scen. Rano trochę się buntował, po nocy przy moim ciele, ale to zrozumiałe. Uspokoił się. Myślę, że minął najgorszy szok.
Pokazałam go Dudkowi, wytłumaczyłam, że nie ma mamusi, ale i natychmiast zaniosłam małego do kołyski. Bez żadnego tulenia kocięta na oczach mojego, dość zaborczego kota. O dziwo był tylko zmieszany. Żadnej ani pozytywnej reakcji, bo i nie spodziewałam się, że mój kocur odda swoje futro i ciepłotę ciała dla oseska, ale i żadnej negatywnej. Wobec mnie też. Wąchał zaglądajac mi w oczy. Po południu obszedł salon oraz kołyskę dookoła, ale nie zajrzal do środka.
Za to pod wieczór pogonił jednego biało rudego kocura z ogrodu, któremu, jako jedynemu dawał największe fory. Rudy mógł nawet dojść do piwonii, rosnącej przy tarasie i Dudek tylko patrzył. Dziś zrzucił go z płotu tam, gdzie ogród jeszcze się nim nie nazywa. Też myślicie, że to ze względu na noworodka?


Nie mam pomysłu na imię dla niego. Na razie nazywam go dzidziusiem.

22 komentarze:

  1. Czym go karmisz ? Potrzeba specjalnego mleka w proszku dla kociąt i masowania brzuszka po każdym posiłku, Athi. Moja przyjaciółka wykarmiła 3 koty od urodzenia, więc się da.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, trochę Nikiciasty! I widzę, że pani koleżanka tez ma jeżynkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha. Jewsli będe miała jeszcze jakies zwierzę, to dostanie na imię KOCHANIE.

    OdpowiedzUsuń
  4. iiiiiiiiiiiiiiii! jesteś dzielna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteście dzielne. Obie.
    A maleństwo musi na imię zapracować, nie? Jeszcze nie wiadomo co ten kłębuszek potrafi.
    Głaski.

    OdpowiedzUsuń
  6. Daisy, normalnym pasteryzowanym przegotowanym mlekiem go karmie. Tylko takie mialam przez swieta w domu. Dostalam go w niedziele wieczorem. Nic mu nie bedzie, jak mu teraz zmienie? Brzuszek masuje, o tym wszystkim wyczytalam w necie. Musi sie dac. No i kocie jest silne. Tfu, tfu odpukac.

    Lorenza, fajna nazwa - jezynka:)))

    ds, trzymaj kciuki dalej. Ciagle jestem w strachu. dzis przespal prawie cala noc. dal pospac mamusi, hihi.

    malgoska, chodzi mi po glowie jedno imie, ale jeszcze nie czas. jeszcze moge zapeszyc.

    Izabello, wstretny jest i krzywy:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Znaczy Dudek poczuł się głową rodziny i pogonił kota innemu kotu ;)

    No Mamuśka dbaj o słitaśną rudą kulkę i trzymam kciuki, żeby wszystko poszło dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaaaaaaaaaaaaaaaa!
    no trzymam kciuki,trzymam!
    jaki malutki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Athi, krowie mleko nie bardzo, jutro idź do weta i kup mu mleko w proszku dla kociąt. Po krowim mogą być problemy - po zmianie będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyny, kupilam mu mleko kozie, bo nie zawiera tyle laktacyny. Wyczytalam, ze mozna podawac z domieszka zoltka. W tym tygodniu nie dam rady kupic mu tego specjalnego dla kociat, bo oplacilam gaz i wode.

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko!
    Brzuszek trzeba mu masować po jedzeniu, jelita ruszyć do pracy, nie fiutka! :-)

    Cudna malizna, rozpłynęłam się.

    W sklepach dla zwierząt są specjalne mieszanki dla takich maluchów.

    OdpowiedzUsuń
  12. O 16.50 mamy wizyte u weta, bo maly w poludnie zrobil dosc luzna kupe. Ok, to trzymajta dalej, nie?

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko jest w porzadku, to nie rozwolnienie. Mam mleko w proszku, mam butelke i smoczki, iiiiiiiiiii! jakie to urocze! mam lekarstwo na robaki i malenstwo, co pieknie ciagnie ze smoka:) Po 18 kupa byla normalna. Uffffffff! Wazy 200 gram i ma okolo 2 tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  14. sorry ale chyba mi się wczoraj telefon spsuł, bo przestał działać już całkiem. rano oczywiście nie sprawdziłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. jaki osraniec malutki:))))))))) trzym sie mamuń;D

    OdpowiedzUsuń
  16. i tak zostałaś matką kocicą ;-)

    OdpowiedzUsuń