środa, 22 grudnia 2010

Wam cudownych swiąt, a księdzu Pająku karpia ościstego i choinki kocim szczochem pachnącej

Od kiedy nastały mrozy trzaskające mam nowy budzik. Codziennie o siódmej piętnaście rozlega się najpierw w domu, a później na podwórku psie ujadanie. To pięcioro moich czworonożnych sąsiadów. Zwierzęta wypuszczane są teraz bardzo rzadko, toteż wystarczy, że Miśka zeskoczy z trzech ostatnich schodów sunąc na dół, by psy chórem chaukały, bo ich aktywność wzrosła wraz z ograniczeniem wybiegu.
- O, dziargoty już wstały, to na mnie też czas – mruknęła Ewka pod nosem, zebrała pościel z kanapy i poczłapała do mojej sypialni. - Ja pierdolę, co za dziargoty, jak ona z nimi wytrzymuje – idąc mruczała pod nosem. Zaśmiałam się w głos z określenia dziargoty i zastanowiłam się przez chwilę, skąd Ewka to zna? Przecież to iście żyrardowskie powiedzenie.
- Jak to skąd? Przecież na Mija tak mówiłaś – chichrałyśmy obie.

Mnie to nie przeszkadza, mózg nie odbiera dziargotania jako hałasu czaszkę miażdżącego. Ale nie wiem, czy dałabym radę żyć pod jednym dachem z pięcioma psami oraz ich ujadaniem. Chyba jednak nie. Wystarczy, że Miśka przejdzie z altu na sopran i mam dość. Ta to ma naprawdę świdrujący głos.

Tegoroczne święta przepracujemy. Niby Wigilia wolna, ale zależy dla kogo. My do południa musimy dopiąć na ostatni guzik imprezę „mszalną”. Te kurwa, chrzciny, śluby akurat na święta, rozumiecie. Nie pisze o tym dlatego, że muszę pracować, po prostu dziwię się, dlaczego ludzie wybierają zimne miesiące na pochlewańsko zamiast ciepły majowy wieczór na ten przykład.

Nasi goście zmuszeni zostali chrzcić swoje dzieci w polskim kościele w Nottingham, bo ksiądz Pająk w Derby im tego chrztu odmówił. Zgadnijcie dlaczego. No, dlaczego klecha może odmówić udzielenia sakramentu? Może? Chuja może, jest Konkordat, nie? Ale tutaj nie ma konkurencji, abuehehehe. Dlatego im odmówił, bo nie biorą udziału we mszy co niedzielę. O! I chuj.

Bierze owieczki pod but z myślą, że jak co (przykład chrzcin), to przyjdą w łachę, dostaną w skórę i się naprawią. A owieczki wywalają laskę i bardzo dobrze.

Ksiądz Pająk nawet potrafi wytknąć komuś, że koszyk na Wielkanoc jest za biedny. Kurwa, taki bezczelny. A ta wiara jak cielęta idzie tam do niego, słucha tego pierdolenia oraz grzmienia, że więcej potrzeba, daje, idzie do domu w lepszym nastroju. Kowalski w kościele był, na tacę dał. Zaraz będzie leczył kaca, żonie pierdolnie za byle gówno, ale on w kościele był, jest dobry. Kurwa.

Mimo tej smrodliwej aury, kochane moje owieczki ((;), życzę Wam bardzo wesołych, magicznych i niezapomnianych świąt. Byczenia się do bólu, zero nieproszonych gości, zero najmądrzejszych teściowych, zero tatusiów, co się właśnie będą jak mikołaje dzieciom objawiać, jak gdyby nigdy nic. Zero kwasów przy wigilijnym stole, że ty mi, kurwa wisisz jeszcze trzy dychy, chuju, pamiętasz? Zero zdenerwowanych gości, bo taksówki nie przyjechały na czas...
Kupy prezentów, chociaż symbolicznych, to takie cudne. Kupę ciepłych słów. Serdecznych gestów, podszczypywania po dupie, śmiechu do rozpuku i wesołego, pijanego karpia.:))))