wtorek, 9 listopada 2010

new tatoo

Wiecie co? Gdy 27 października wyjeżdżałam z Niemiec, serce mi krwawiło. Zostawiałam tam przyjaciół, którzy namawiali mnie na zamieszkanie obok nich, no i poszwargotać mogłam sobie tam na luzie. A tutaj? - Pierdol tę Anglię, przenies się do nas, - huczał Artur. Ale jak? Znów zostawić wszystko? Kurwa, dziecko do szkoły chodzi. Jestem taka szczęśliwa, że uczy się angielskiego. No bo umówmy się, co ten niemiecki? I mój dom. Mój dom z ogrodem. Siedem miesięcy na niego czekałam, i wydeptałam go własnymi stopami na obcej ziemi. Tak zebrać graty i pojechać?
Smutno mi było, że już się tak nie da.
A samotność dawała mi coraz bardziej po duszy. Miałam tu kiedyś znajomych, ale szybko się odsuneli, gdy się okazało, że za szybko dałam sobie radę. To na początku bawi, potem mierzi, następnie przeraża...
Kiedy zdajesz sobie sprawę, że nikt nie chce cię odwiedzić nie dlatego, że jesteś głupią cipą, tylko że być może masz lepszą kuchenkę, to to jest dla mnie dno.
Wpadłam w czarną dziurę... (Daisy, dziekuję Ci za pomoc w trudnych chwilach)
Na krótko.
Zawsze mówiłam, że los wystawia mnie na próbę, ale na koniec jest łaskawy. Tak na zasadzie – no, zobaczymy, stara, czy kości ci się nie zastały i jeszcze umiesz podjąć ryzyko.
Oraz, że szansę trzeba umieć wykorzystać.
Zadzwoniła do mnie załamana kierownica, że lato się skończyło i dynda w tym studio tatuażu codziennie bez celu, a rachunki rosną. Klienta zaś ani widu.
- Dawa, przyjeżdżaj. Kurwa, do fabryki se pójdziesz pracować, a poza tym dorobisz na dziarach...
Strzał w dziesiątkę. Dziary idą jak świeże pieczywo i jak tak dalej pójdzie, na wiosnę otworzymy studio. Grafik zajebany. Polonia oszalała, a zwłaszcza chłopaki do poprawek badziewnych, więziennych tatuaży.
Ja dziaram na sztucznej skórze. Pierwsze linie były masakryczne (kropki trzęsącej się ręki)
- Bo stoisz nade mną! Idź sobie – odsunęłam maszynkę od skóry.
- Dobra, zaraz pójdę, ale jeszcze pociągnij te trzy linie na brodzie – uśmiechnęła się kierownica wskazując szczegóły mikołajowej brody.
Który to mój zawód w życiu? Ja pierdolę, nie wiem, ale mam nadzieję, że zatrzyma mnie przy sobie na dłużej...