niedziela, 21 listopada 2010

Jak sie robi cover...

Troche szczeka opadla mnie, zonie Arka i jemu, jako zainteresowanemu.
Przyszedl z czyms tam. Porozlewana farba, ach, szkoda gadac. Ewka polozyla odbicie kalki wzoru, ktory wspolnie z Arkiem wybrali.

Potem sie zaczelo...
A po trzech godzinach zostalo to...
Arek oniemial, ja tez, a Ewka byla zadowolona. Zawsze najbardziej cieszy sie z fajnych efektow krycia badziewnych tatuazy.