piątek, 8 października 2010

Skarżyć, kablować

- Proszę zostać na słówko – rzekła do mnie wychowawczyni i zajęła się przekazywaniem rodzicom ich pociech. Miśka spuściła głowę i obie czekałyśmy w milczeniu.
- Proszę porozmawiać z córką, by nie brała udziału w bójkach z chłopcami i na przerwach bawiła się z dziewczynkami. - pani L. przybrała srogą minę po czym zwróciła się do Miśki – Rozumiesz? I to nie jest śmieszne, nie jestem szczęśliwa.

Zapewniłam, że pogadam z dzieckiem oraz szybko się oddaliłam. Domyślałam się nawet o co może chodzić. Niedawno pisałam o tym, że jeden chłopiec kopnął Miśkę w szyję. Potem skarżyła się na niego jeszcze kilka razy, iż jej dokucza. Prosiłam, by unikała jego towarzystwa.

Sama podjęła temat.
- To niesprawiedliwe, on mnie popychał tyle razy i nic, a jak ja go raz, to poszedł naskarżyć i teraz wszystko na mnie. - łzy napłynęły jej do oczu.

Moja dotychczasowa nauka – nie donoś, nie kabluj – poszła się paść. Ojciec wychowywał mnie właśnie tak, żebym sama dawała sobie radę w stadzie, bo donosicieli nikt nie lubi. Pamiętam, że po szkole załatwialiśmy nasze porachunki w pobliskiej bramie i czasem przychodziło się do domu z podartym fartuchem albo guzem, ale na pytania matki, co się stało niezmiennie odpowiadało się bajkę o upadku. Jeżeli rodzi się konflikt, nie ma jednego winnego, zazwyczaj obie strony biorą w nim udział. Może dlatego nigdy nic nie mówiłam w domu, bo sama nie byłam święta. Oczywiście nie mówię o prześladowaniu słabszego, to inna bajka.

Anglia, to kraj donosicieli, a w szkołach, zakładach pracy ostro tępi się bójki. Jeżeli ja nie umiem się już przestawić, muszę zadbać o to, by Miśka się do tej kultury przystosowała.

- Dlatego, kochanie przegrałaś, bo nie naskarżyłaś pierwsza. Nie wolno się bić, jeżeli ten chłopiec jeszcze raz cię zaczepi obiecaj mi, że pójdziesz do pani. - to jest jedyny sposób, by uniknąć bury.
Mi, starej babie trudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy ktoś daje mi w mordę, a ja rozglądam się za kimś, komu mogłabym o tym donieść. Walę w pysk tak samo. „A co, ty siły nie masz? Jeść nie dostajesz?” mawiał tato.

Jasne, że to nie jest wyjście pozwolić dzieciakom wyłącznie załatwiać porachunki między sobą, ale rozumiem tę niesprawiedliwość, która nie dawała Miśce spokoju. Oboje powinni odpowiedzieć.

- Pani jest od wymierzania kary. Ty nie możesz tego robić, bo nawet gdy on cie kopnie, popchnie kilka razy, ty go raz, a on naskarży, cała wina spadnie na ciebie. - żegnaj dzielnico, żegnajcie twarde zasady, dzięki którym rodzice nie wyskakiwali między sobą na solo.

Następnego dnia poczekałam po szkole na matkę tego chłopca. Ależ to Miśka go ciągle zaczepia. Kopniaka w szyje dostała, bo też go zaczepiała. On sam od siebie nigdy! Dzieciak w miejscu ustać nie mógł, tak go nosiło oraz bezczelnie pokazał Miśce wała na moich oczach, ale on, zdaniem matki, nigdy by nie zaczął. Nie było z kim gadać, bo kobieta szła w zaparte. Machnęłam ręką na tę bezsensowną dyskusję i przepychanki, że moja córka... Pochyliłam się nad obojgiem i rzekłam surowo:
- Ty zostaw ją w spokoju, a ty jego skoro nie umiecie się razem bawić.

Zastanawiam się dlaczego w kraju, gdzie tak wielką wagę przykłada się do tępienia agresji od najmłodszych lat, jest jej tyle dookoła. Jedno za to się Anglikom udało, zaszczepić w sobie donosicielstwo. Prześcigają się w pisaniu listów na sąsiadów o najmniejszą pierdołę.
„...Doszło do tego, że boję się iść w nocy odlać, a kot śpi w jednym pomieszczeniu, żeby nie tupał, bo zaraz z dołu słyszę łup, łup...” Przeczytałam kiedyś na forum Moja Wyspa. Albo:
„... W końcu landlord przestał reagować na jej listy, kiedy napisała, że w naszym ogrodzie są wiewiórki, które hałasują...”

- Mamusiu, on kłamie, że to ja pierwsza go zaczepiam. - Miśce znów zaszkliły się oczy.
- To już nieistotne, czy kłamie. Następnym razem wiesz co masz robić, prawda? - przytuliłam spuszczoną główkę.
- Tak, wiem, nakablować na niego.
- Nie nakablować, tylko powiedzieć pani, że cię zaczepia. To znaczy poskarżyć się komuś.
- A kablować, to co to jest?
- Jeśli na przykład kolega ściąga, a ty mówisz o tym pani.
- Ale nie wolno ściągać i na mnie też kablowali.
- Czy ciebie boli, że ktoś sobie ściąga? Nie, więc się nie wtrącaj, bo to z tobą nie ma nic wspólnego.
- A jak ściąga ode mnie? - Uch, jak pięknie mnie podeszła.
- Zasłoń kartkę, jeśli ci to tak przeszkadza, ale nie donoś. A w ogóle, co było na obiad? - Jestem pewna, że temat jeszcze wiele razy pojawi się w naszym domu. Tego dnia miałam go już serdecznie dość.

36 komentarzy:

  1. ja się z Tobą nie zgadzam, że należy walnąć tak samo - i co, będziecie eskalować, aż ktoś polegnie? od tego właśnie jest policja.
    dobrze wytłumaczyłaś, kablowanie jest wtedy kiedy czynność nie ma nic wspólnego z kablującymm i to jest nieładne. ale to pani jest od tego żeby rozwiązać problem, a w dorosłym życiu policja i sąd. zeszliśmy już z drzew jakiś czas temu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ds, za moich czasow tak bylo i ja to wyraznie podkreslam. ja zostalam tak wychowana. Misce tej wiedzy nie przekazuje.
    Jako dzieciaki dawalismy sobie po razie i na drugi dzien byla zgoda. Teraz to rodzice staja na klaty, bo dzieciaki klamia ze strachu i zwalaja na tego drugiego. Rodzic zas najchetniej wierzy w niewinnosc swojej pociechy. Tu jest dopiero malpi gaj.

    OdpowiedzUsuń
  3. dzien dobry, podczytuje od czasu do czasu, chociaz nie komentuje, ale dzisiaj sprawa donosicielstwa w Angli mnie poruszyła!
    to prawdza, ze kablują, a ja sie tym brzydzę!!!
    nie wiem jak jest wsród dzieci, bo mój wnuk mieszkajacy w Anglii ma dopiero rok i 3 m-ce, ale sąsiedzi kablują na siebie równo.
    Kiedy moja córka przyjechała do Polski na 2- tygodniowy urlop okazało się , ze ktos nakablował do agencji wynajmujacej dom, że nie kosi trawnika i nie podcina krzewów, które zagradzają wejście do jej domu i że obejscie jest "zapuszczone"!!!
    wyjasniam, że wejscie ma oddzielne i niekrępujące ( typowy szeregowiec ) a jedyną osoba, której naprawde mogła przeszkadzac jedna! gałąź berberysa zachodząca na chodnik, był listonosz!!!
    Ponadto ogród przed domem, zanim sie tam wprowadzili wyglądał jak busz - ona z mężem zrobiła tam porządek... ciekawe czy wcześniej te chaszcze komuś przeszkadzały?
    Im częściej bywam na Wyspie tym bardziej jej nie lubię!!! niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzien dobry, ja co prawda nie mieszkam w Anglii, tylko w Szkocji. Nikt na mnie jeszcze nie doniosl i nie zanosi sie. Przykro mi czytac, ze Anglia to kraj donosicieli. Tak samo by mi bylo przykro czytac, ze Polska to dzungla, gdzie bachory leja sie po mordach i wygrywa silniejszy ( no bo jak inaczej ? jak zaczna sie lac, to wygra silniejszy ).
    Jestem calym sercem za tym, zeby na terenie szkoly dzieci sie nie laly miedzy soba.
    Nauczycielom moze tak i byloby wygodniej - sama nie lubilam, jak uczen zglaszal, ze mu kolo zyc nie daje, no bo musialam cos z tym zrobic - ale nie o to chyba chodzi w szkole, zeby doroslym bylo wygodnie :)
    zzo

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj mada. Popatrz o jakie pierdoly w sumie chodzi. O coś, czym Ty, ja nie zaprzątałybyśmy sobie głowy. Może to kwestia tego, kto jest sąsiadem? Nie wiem, czasem mam takie wrażenie. Donosy na moja sąsiadkę Polkę przez inną moja sąsiadkę Angielkę są często absurdalne. Nawet Policja to przyznala, która gościła i u mnie...

    Witaj Zofia, to nie są bezpodstawne obelgi pod adresem kraju. To fakty. Nigdy nie polemizowałam z Niemcami na temat kradzieży ich samochodów w Polsce, bo taka byla prawda i jedynie sie wstydzilam. Nie ma narodu bez skazy. Bachory z buszu? Za ostre słowa. lanie sie po pyskach? Rowniez. Kto powiedzial, ze w Polsce tak jest? Jestem pokoleniem lat siedemdziesiatych, gdzie miedzy skarzeniem a donosicielstwem byla cieniutka nic.
    Podoba mi sie angielska stanowczosc, co do tepienia przemocy w szkolach, zakladach pracy. Generalnie nie lubie sie bic, ale otwarcie mowie, ze gdyby ktos na ulicy dal mi w morde, to bym oddala.
    Nic nie ma za wygodnie doroslym, to bzdety. Wiesz co bym chciala? Zeby moje dziecko nigdy nie padlo ofiara przesladowan, bo moze sie okazac, ze jest slabe psychicznie, a potem sa tragedie. Nad ofiara zaskakujaco szybko rosnie grupa przesladowcow. jest Polką i przepraszam bardzo, ale rasizm tutaj istnieje mimo, iż jest karalny.
    Myslisz, ze ta opieka moja i szkoly bedzie na kazdym kroku? Nie. Wiara w siebie, to nie tylko nienaganne maniery, to tez umiejetnosc pokazania sily...

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz całkowitą rację athina. Mała musi się dostosować do obyczajów jakie panują tam a nie w Polsce. Ja przeszłam przez szkołę bez jednej bójki, ale miałam zawsze na sobie bardzo silną maskę tej bojowej, bo językowo byłam mocno rozwinięta (również w przekleństwach) a i odwagi mi nie brakowało. Jesteś świetną mamą. Tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cholernie trudny wybór - mając na względzie okoliczności wszelkie. Jednak warto wpoić różnicę między donosicielstwem a zgłaszaniem przestępstw.
    Pamietam swoje oburzenie i obrzydzenie na początku życia w DE ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sze, nasze zycie w DE bylo jasne i logiczne. Absolutnie nic nie musialo sie zmieniac i byl szacun...

    OdpowiedzUsuń
  9. W porownaniu lubie DE. Tam byl poziom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie będzie Anglik pluł nam w twarz i Miśki poniewierał;)
    Nie jestem zwolenniczką agresji bo to prowadzi do eskalacji konfliktu i nie wiadomo jak sie może skończyć - teraz albo w przyszłosci.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sze, co jezu? Milo wspominam Bawarie. Pewnie wiele zlego juz zapomnialam, hihi. Porownujac, Niemcy sa bardziej otwarci niz Anglicy. Bardzo mnie tutaj krepuje ta ich powsciagliwosc. Przypomnialam sobie wlasnie o Twojej sasiadce SS;)

    Too-tiki, zgadzam sie z Toba.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam Wlk.Brytanii, nie moge sie wypowiadac na temat rzekomo wpojonego Brytyjczykom donosicielstwa.
    Znam natomiast reakcje rodakow na podobne sytuacje w innych krajach europejskich. Otoz rodacy bardzo czesto traktuja obywatelska postawe przejawiajaca sie w zglaszeniu odpowiednim instytucjom popelnionych wykroczen albo wrecz przestepstw jako donosicielstwo, kapowanie itp.
    Polak nie skala sie donosem (przynajmniej tak twierdzi), za to chetnie kombinuje i probuje uniknac roznych obowiazkow.
    To sie miesci w pojeciu honorowosci. Doniesienie odpowiednim wladzom o lamaniu prawa - nie.
    Ciekawa sprzecznosc, co?
    Oczywiscie nie odnosze tego do Ciebie, wspominam tylko wiele takich sytuacji, w ktorych rodak-kombinator, najglosniej wrzeszczal o spoleczenstwie kapusiow.

    A co do Twojej osoby, to jednak widze pewna sprzecznosc w tym co piszesz w tej notce, a tym co opisywalas kilka notek wczesniej, a mianowicie Twoj wlasny "donos" na sasiadke i jej zaniedbane psy.
    Dlaczego nie rozwiazalas tego problemu samodzielnie? Jestes kapusiem;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bo tego problemu nie dalo sie rozwiazac samodzielnie. Nie tacy jak ja probowali;) Poza tym ten problem juz dotyczyl mnie (nie wspomne o znecaniu sie nad zwierzetami), mialam plage much w domu. Nikomu nie zrobilam krzywdy. Nagle muchy zniknely, ogrod posprzatano, kup nie ma, a i petsiterka przychodzi;)
    Chyba nalezy tu jeszcze rozgraniczyc, co jest donosem, a co normalna postawa obywatelska. Jezeli pewnych spraw nie da sie zalatwic miedzy soba, nalezy zwrocic sie do odpowiedniego urzedu.
    Tym zwierzakom nigdy by sie nie polepszylo, gdyby nie ten donos.:P;) Pozdrawiam, athina the Fritz:))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzasz sie chyba, ze takze rozwiazywanie konfliktow miedzy dziecmi nie powinno odbywac sie przy pomocy piesci. Dlatego normalna sprawa powinno byc zgloszenie takiego aktu agresji nauczycielowi. Nijak nie bedzie to donos, nie rozumiem skad dylematy.

    No i legla w gruzach Twoja teoria o wyzszosci "polskich" sposobow na rozwiazywanie takich konfliktow;)

    I ja pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. A-A, czytales/as notke???? Moim zdaniem pierdolisz bzdety.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze czytam tekst, do ktorego sie odnosze.
    A moze Ty zapomnialas co napisalas?:)

    "Moja dotychczasowa nauka – nie donoś, nie kabluj – poszła się paść. Ojciec wychowywał mnie właśnie tak, żebym sama dawała sobie radę w stadzie, bo donosicieli nikt nie lubi. Pamiętam, że po szkole załatwialiśmy nasze porachunki w pobliskiej bramie i czasem przychodziło się do domu z podartym fartuchem albo guzem, ale na pytania matki, co się stało niezmiennie odpowiadało się bajkę o upadku. Jeżeli rodzi się konflikt, nie ma jednego winnego, zazwyczaj obie strony biorą w nim udział. Może dlatego nigdy nic nie mówiłam w domu, bo sama nie byłam święta. Oczywiście nie mówię o prześladowaniu słabszego, to inna bajka.

    Anglia, to kraj donosicieli, a w szkołach, zakładach pracy ostro tępi się bójki. Jeżeli ja nie umiem się już przestawić, muszę zadbać o to, by Miśka się do tej kultury przystosowała."

    Z powyzszego fragmentu jasno wynika, ze musisz, acz niechetnie, przystosowac dziecko do gorszego systemu wartosci, ktory jest gorszy od naszego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Do gorszego, ktory jest gorszy:) Przepraszam za to maslo maslane.

    OdpowiedzUsuń
  18. A-A to jest fragment wspomnien. Gdzie masz w nim cokolwiek o przekazywaniu tego mojemu dziecku?
    W mojej notce mowa jest o Misce i tym, co ja chcialabym, by poznala. Wspomnienia sa poza nawiasem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak to do wspomnien? Piszesz wyraznie: "Moja dotychczasowa nauka – nie donoś, nie kabluj – poszła się paść".
    To system wartosci, w ktorym zostalas wychowana, wspominasz o tym. Przekazalas go tez corce (cytat powyzej), a teraz musisz to skorygowac, z powodu zycia w kraju donosicieli:)
    Wiesz co, wyglada na to ze sie czepiam. Nie, po prostu widze sprzecznosc w tym co napisalas. To wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  20. A-A, a gdybym zyla w Polsce nie musialabym korygowac? Przeciez ta roznica jest cigle aktualna. Anglicy z ich donosicielstwem sa jeno dodatkiem do caloksztaltu. Gdyby to byli Hiszpanie, byloby w porzadku? Albo Niemcy? Austriacy? Ja widze roznice miedzy donosicielstwem i poskarzeniem sie. Ty widzisz jedynie dylemat. Czyj? hihihi. Milej soboty.

    OdpowiedzUsuń
  21. ehhh, athi lona mo to w krwi i ciezko bedzie ;)
    Auge um Auge, Zahn um Zahn :D:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie lubię uogólnień, nie znam się na zwyczajach Brytyjczyków, ale Athina próbuje tylko pomóc swojej córce.
    Po co ta agresja?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ze zdziwieniem, ale przyjmuje do wiadomosci, ze moje wypowiedzi tutaj odebralas jako agresje.

    Bo coz moge innego?
    Tlumaczyc, ze to zwykla dociekliwosc (nadmierna byc moze)? Tlumaczyc, ze sympatyzuje z Autorka i dlatego tu zagladam?
    Niech i tak bedzie, ze jestem agresorem.

    OdpowiedzUsuń
  24. athina, ja odebrałam tę notkę dokładnie tak samo jak A-A. przeczytaj sobie może na spokojnie co napisałaś i w jakiej kolejności. i jestem dziwnie pewna, że i ja i A-A widzimy różnicę między donosicielstwem i poskarżeniem się.

    OdpowiedzUsuń
  25. AA - tak to odebrałam, może dlatego że chodzi o jej córkę. I rzeczy dla Małej jednak przykre i w takiej sytuacji wolałabym zamiast pouczania, nawet z sympatii, odrobinę empatii. Ale w sumie możesz mieć rację.
    TO ja bym wolała:)

    OdpowiedzUsuń
  26. ds, ja widze moje wspomnienia poza tym, czego obecnie ucze Miske. Dla mnie to jest jasne.

    Pru, trzeba wiecej opisow i dialogow;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pru, mozesz mi wskazac, w ktorym miejscu pouczam Autorke?
    Bo moim skromnym zdaniem wytkniecie sprzecznosci (w tekscie oraz komentarzach uscislajacych, Autorka kilka razy przeczy sama sobie), to nie to samo co pouczanie, nie sadzisz?
    I na tym juz koncze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. A-A, ale ja tez odnosze wrazenie, ze sie czepiasz. Najpierw byl zarzut, iz jestem kapusiem. Potem wlasnie to. Gdzie jest taka wielka sprzecznosc? Ingerencja rodzicow w kazde zwady miedzy maluchami, popchniecie, pociagniecie za warkocze najczesciej konczy sie wlasnie klotniami miedzy doroslymi, bo dzieci klamia w obawie przed kara. Mamo, a on powiedzial na mnie dupa, a ona powiedziala ze jestes przydka. Wiesz, ze mozna swira dostac od tego ciaglego - mamo, a on to? Z kuzynka w Polsce ingerowalysmy w sytuacjach typowo kryzysowych i oboje dostawali po uszach (kary) - sprawiedliwie. Tutaj liczy sie kto szybciej naskarzy, ten wygrywa. To naprawde nie jest jasne w tej notce?

    OdpowiedzUsuń
  29. "Najpierw byl zarzut, iz jestem kapusiem".

    To zdanie powyzej swiadczy o tym, ze mowimy innym jezykiem najwyrazniej. I porozumienie nie jest mozliwe w tych warunkach.
    Dlatego odpuszczam.
    Moge pozostac z etykietka agresora, jesli Ci to poprawi samopoczucie;)

    A tak ogolnie, to zycze powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  30. AA no moim zdaniem to było jednak pouczanie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja tam popieram Athinę.Jestem wychowana w tym samym kanonie.( a pochodziłam z tzw "dobrego domu" ) I zawsze swoje problemy rozwiązywałam sama.Tak uczyłam swoje bachory . I dzięki temu MŁODA potrafila się odgryźć ( tak uważam że dobrze zrobiła;)).
    W podstawówce,chłopak jeden się uwziął na nią i jej dwie koleżanki zimową porą i często częstował śnieżkami i raz porządnei natarł śniegiem.
    Przyszła rozżalona do domu - rzekłam - zima jest? facet zadziera? a to sie skrzyknijce we trzy i natrzyjcie go do bólu śniegiem ( żadnych kamieni w środku !!!!!!). Niech wie że z wami zadzierać nei należy.
    Jak powiedzialam,tak zrobiły . Chłopak z płaczem poleciał do dyra.
    Poszły na dywanik - a dyr - uśmiał się serdecznie i stwierdził że BARDZO DOBRZE ZROBIŁY.
    Bo to zima,śnieg,i normalnie dzieci sie bawią i bitwy śnieżne organizują.A że facet przegrał...no cóż,jego strata;)

    OdpowiedzUsuń