poniedziałek, 11 października 2010

Krejzi Majki

Sobotnie grzybobranie było o kant dupy rozbić. Prawie nic nie przyniosłyśmy do domu. Kilka zajączków, w tym cztery robaczywe do kości.
- I liście robią mnie w bambuko. - powiedziała Miśka po kolejnym sprincie na próżno.
- Musimy dać im urosnąć, za często tu przychodzimy. - odparłam smętnie.

W drodze powrotnej zdziwiło mnie nagłe zdenerwowanie dziecka. Ciekawie oglądała się za siebie, wybiegała przede mnie, przystawała, to znów chowała się za mnie. Z tyłu słyszałam dźwięk kółek i jakieś pomruki. Głupio było się oglądać, więc przystanęłam udając, że szukam czegoś w torebce. Miśka hyc za mnie. W tym momencie facet, pchający wózek sklepowy wypchany po brzegi pełnymi reklamówkami, bynajmniej nie zakupów starał się zjechać z krawężnika na jezdnię. Nagle wózek przechylił się niebezpiecznie. Tak, że pisnęłam w duchu – o, zaraz się wypierdoli! Ale nie, wyrównał go, zjechał, jednak kółka za cholerę nie chciały się wyrównać. Komu trafił się taki wózek w supermarkecie, ten wie, jak to może wkurwić. Zwłaszcza, gdy jest załadowany po brzegi. Pragniemy skręcić w prawo balansując między półkami, a radośnie dyskutującymi klientami, tymczasem kółka zatną się w lewo i kaplica. Cofamy, zataczamy półkole, by te cholerne kółka złapały tor, sapiemy, pocimy się, a one dalej w lewo. Puszczamy uchwyt, by w akcie skrajnego wkurwa wyprostować je ręcznie, a wózek na dodatek nam odjeżdża. No masakra.

Dlatego roześmiałam się w głos, gdy obserwowałam tego mężczyznę. Było mi obojętne, że mogę za to oberwać zjebkę. Nie byłam w stanie się powstrzymać.
- Krejzi Majki, krejzi dżipsi – roześmiał się i on.
Podeszłam i kilkoma kopniakami ustawiłam mu kółka.
Dzięki. No, to w drogę. - pchnął wózek po jezdni.

Nikt na niego nie trąbił, każdy kierowca cierpliwie czekał, aż Majki na skrzyżowaniu znów nakieruje kółka na odpowiedni tor, a zanim to nastąpiło zatoczył półkole na niemal całe skrzyżowanie. Stojąc daleko za nim słyszałam jego wściekłe bluzgi – chyba słowackie.

Ech – pomyślałam – w innym kraju dostałbyś wpierdol z ośmiuset klaksonów, krejzi Majki.

5 komentarzy:

  1. A idź tam pani w jajo mnie zrobiłaś :P
    Ja przeczytałam: krejzi maki czyli skojarzenie na wprost: będzie o sushi :)

    Taaa znamy, znamy zablokowane kółka itp. Szału idzie dostać ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. ukradł wózek? oddał? ...tak tylko bleblam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, Beato. Ów pan uiścił opłatę za wypożyczenie wózka w wysokości jednego funta. Jeżeli wózka nie oddał stracił swój wkład, który dogorywa gdzieś w ogródku, a może na ulicy... A jak ukradł, to ja nie wiem. Jego sprawa.:P;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Beata, nie bleblaj, patrz na kółka;)

    OdpowiedzUsuń