środa, 8 września 2010

Wudka

Podczas wczorajszych ćwiczeń pisania ze słuchu wyszło nam kilka kwiatków. Angielskie mnie nie bawią, bo wiadomo. Zresztą, jeśli w słowie – little – zabraknie jednego „t”, to żadna mi atrakcja.

Ćwiczenia dzielimy na dwie nierówne części. Pierwsza, dłuższa z czytaniem i pisaniem tego, co się przeczytało, to angielska. Druga obejmuje pisanie dyktowanych przeze mnie słówek polskich.
Staram się jeszcze nie stosować słów z – ł, ś, ć, ń... - ale kładę obecnie nacisk na często popełniane błędy np. „Farpki” i tu tłumaczę, że nie, bo „Farby”, to będzie „Farbki” i tak dalej...

Wczoraj o czymś mi się zapomniało.

- Ok, jako następne napisz łódka. - rzekłam z kuchni. Zabawa polega na tym, że ja nie patrzę dopóki Miśka nie napisze. Przy czym to moje biedne dziecko jeszcze trochę błądzi w linijkach. Za moich czasów były zeszyty z wytłuszczonymi linijkami na małe litery. Tutaj są jak dla studentów, tylko te duże, ale dorysowujemy.
Zapomniałam o nieszczęsnym „ł” i „ó”, skupiłam się na tym, czy napisze „t” zamiast „d”.

Nie napisała, ale ŁÓDKA wyszło jej WUDKA!

Co się uśmiałam, to moje, ale i dzięki temu już pamięta, jak jest „ł” po polsku.:)

6 komentarzy:

  1. buahahahahahahahah i leżę pod stołem:))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. no przecież łódka bols ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahahahaha idź tam pojszałam się :) Miska jak zawsze wymiata :)
    Zeszytów w dwuliniowe mogę Ci kilka posłać. Napisz tylko gdzie, po co masz dziecko stresować studenckim rozmiarem zeszytu :P

    OdpowiedzUsuń
  4. ade, a tu jeszcze trzeba wytlumaczyc:)))

    ds, oraz wodki juz nie ma, jest lodka:))))

    Anovi, serdeczne dzieki:))) Radzimy sobie z linijka o olowkiem. Dorysowujemy:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. zasmiałam się w głos, znaczy w gwos:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale pięknota!!! Ma jakieś imię??? A Dudkowi foch już przeszedł?

    OdpowiedzUsuń