wtorek, 14 września 2010

Narodziny i pogrzeby

Nie dość, że mam upragnioną koteczkę, coraz mniej foszastego kocura, to na dodatek zostanę babcią, bo Serafina jest kotna. Tak się urządziłam i składam ręce do losu, żeby były maksymalnie 3 kocięta, a nie na przykład siedem. Mam nadzieję, że nie, bo kotka wygląda na młodą. Jutro idę z Dudkiem do kontroli, to zapiszę i ją u weta.

Dla dwóch kociaków znalazłam domy. Andrzejowi przyda się jakiś towarzysz życia, a chłop to bardzo dobry. Jego siostra, Krysia kilka lat temu pochowała swojego ukochanego kota i tak rozpaczała, że absolutnie nie chciała słyszeć o nowym. Teraz już chce.

Cyrk był z tym pochówkiem kota na kółkach. Kobieta zawinęła go w kocyk i ułożyła w trumnie w pokoju. Potem przez dobę wyła nad jego zwłokami. Jej córka wzięła urlop w pracy z powodu pogrzebu, bo miała kilkadziesiąt mil do pokonania.

Kot ze wszystkimi zabawkami i miską spoczął w ogrodzie, a córka odczytała specjalnie napisane pożegnanie.

Mnie to specjalnie nie dziwi. Sama bardzo długo płakałam po śmierci mojej „córeczki” Frani – owczarka kaukaskiego i zrobiłam jej piękny grób w ogrodzie.

Moja mama odebrała kiedyś telefon od szlochającej przyjaciółki. Ela nie mogła wydusić z siebie słowa. Przerażona matka ryknęła do słuchawki, że co się stało?
- Kro... Kro... Kropka umaaarła, buuuuu – wyszlochała Ela.
Zapakowała psa do torby i przyjechała z osiedla na Dzielnię do mamy. Kupiły ćwiartkę i poszły do parku kopać grób.
Kiedy zasypały Kropkę ostatnią szufelką (do węgla) ziemi, dołączył do nich ojciec z Rychem i kolejną flaszką. Suma summarum zebrała się tam dość spora liczba żałobników, a następnego dnia Ela wzięła urlop na żądanie.

Ja tam bym moim kotom też zrobiła pogrzeb z pompą. Tylko z kim tu pić na stypie? Chyba, że Daisy wzięłaby urlop...:)))

Tymczasem nie ma co myśleć o śmierci, narodziny mi się szykują – pępkowe.:)))

7 komentarzy:

  1. Athi, Dochtór mięknie.
    :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. diesel, a tam zaraz, dobrze byndzie jak nas przybyndzie:)

    Daisy, dali Blog:) Jeszcze zobaczymy, jakie szkarady bedzie miala:)
    Dudek pewnie dlatego wsciekly, ze mu babe z ciazy przywleklam i to nie jego posiew;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Jak umarł mój pies to rozpaczaliśmy całą rodziną, ku wielkiemu zdumieniu reszty rodziny "no bo to przecież TYLKO pies". Po raz drugi w życiu widziałam mojego ojca płaczącego, pierwszy raz był po śmierci jego ojca, a mojego dziadka. Pogrzeb został wyprawiony, a jakże, w ogrodzie na działce, mama co roku sadzi piesowi nowe kwiatki, a to już 6 lat minęło...
    Co do koty - jak urodzi to ją wysterylizujesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. kasik, no pewnie! Oba koty. Dopiero by sie tu dzialo. Nic, tylko treske kupic na leb i za Violette Villas robic. Brrrr!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hy hy, w gazetach by o Tobie napisali;DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. ale Ci zazdroszczę kociaków, mimo wszystko! fajnie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń