poniedziałek, 6 września 2010

Jak Andrzej płynął budynkiem

- Wypuścili nas z autokaru przed takim wielkim budynkiem, który miał trzy kondygnacje. W tym budynku siedzieliśmy jakieś cztery godziny. Tam było wszystko, restauracje, sklepy, sala kinowa, a na dachu można było palić. Widziałem pusty podpływający prom. To chyba tam wjechał autobus, ten prom potem popłynął z autobusem z drugiej strony tego budynku i my wysiedliśmy i już byliśmy na lądzie. Ty, jak to jest? - zapytał Andrzej.
- Jakiego budynku? Ty na promie siedziałeś! - pisnęłam.
- Ale skąd! Właśnie się dziwiłem, że kiedy my będziemy płynęli! - obruszył się. - ja ci to narysuję – wziął kartkę i długopis, ale mu przerwałam.
- Patrz na mapę – otworzyłam Google. - Zobacz ile masz morza, a najkrótsza droga prowadzi przez tunel. Gdzie tu może stać budynek i na chuja te promy? Nocą płynąłeś, to nie widziałeś, że nie ma lądu. A morze było spokojne, to nie huśtało. I wiesz w ogóle ile byś musiał zapierdalać tym budynkiem, żeby przejść na jego drugi koniec? Prom płynie dwie i pół godziny! - popatrzyłam na niego z politowaniem.

Zamyślił się, a raczej zawstydził.

- No na to wygląda, teraz mi rozjaśniłaś. W życiu bym nie pomyślał, że to prom! Dla mnie to był budynek. - złapał się za głowę.
- A w druga stronę tez się nie zorientowałeś? - zapytałam rozkładając ręce.
- Też nie, noc była. Znów weszliśmy do budynku...

Normalnie nie wiem, co mam powiedzieć! A bije się w klatę, że był trzeźwy jak gwizdek.

10 komentarzy:

  1. Oj tam, się czepiasz :) Taki prom to może za budynek uchodzić :) Andrzej zobaczył co chciał a w dodatku była przecież noc ;) Znaczy ma bujną wyobraźnię ot co :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Anovi, to jest czlowiek po piecdziesiatce i pierwszy raz plynal promem. Ale na Bloga... Nie, no dalej nie wiem, co mam powiedziec. I to sie ze mna klocil na poczatku, ze to byl budynek.:))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale czy to coś zmienia, że po pięćdziesiątce? Nie :) Niektóre promy są gabarytowo duże. A jakie pływają na wyspy to nie wiem. Poza tym wyposażony był jak niejedna galeria handlowa, pewnie i stąd skojarzenie. Na promach nie buja tak jak na zwykłych łajbach :) I była noc ;))))

    No nie wiem, musisz zapytać dokładniej skąd mu takie skojarzenie w głowie powstało :P

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja to bym popłynęła promem... Gdzieś daleko najlepiej.
    Choć w sumie- jak On widział budynek, a budynku nie było, to kto mi zabroni widzieć morze za oknem?

    OdpowiedzUsuń
  5. to jest bardzo zaskakujące, jakby ktoś opowiadał co mu się śniło...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja go jak najbardziej rozumiem. Gdy pierwszy raz zobaczyłam promiszcze, na którym miałam pływać, moim pierwszym skojarzeniem był wieżowiec :-) Właściwie cały czas budynkowo mi się kojarzy, w środku się mieszka i pracuje, tylko widok za oknem przejeżdża!

    OdpowiedzUsuń
  7. A niech mu bedzie i budynek, daj chlopu spokoj, wazne ze dotral na miejsce :-)))))czepiasz sie szczegolow ! hehehehe :-)))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Agik, tak tez mozna:))

    Too-tiki, mi juz sie zaczyna to wydawac prawdopodobne. Wczesniej nie moglam uszom uwierzyc.

    Szeh, wlasnie Twoj wpis mnie zastanowil. Przypomniala mi sie znajoma w Grecji, do ktorej przyjechala corka. Szly dluga ulica w dol, prowadzaca do portu, ale morze zaslanial wlasnie "budynek". Nagle budynek zaczal sie przemieszczac, corka stanela jak wryta, a znajoma do niej:
    - zmien dilera:))))

    Tarsis, szczegolow, pffffffff!:)

    ds, tez w sumie juz tak mysle:)))

    OdpowiedzUsuń