środa, 29 września 2010

Grzybobranie

Najbardziej w Anglii brakowało mi wyjazdów na grzybobranie. Uwielbiam je, a zwłaszcza powroty z pełnym wiadrem. Wypady z mamą były szczególnie przyjemne, mnóstwo żartów, a i kanapki mama zrobiła, ciepłą herbatę w termosie miała. Miśka świetnie rozróżnia już grzyby jadalne. Dała się zarazić moją pasją. Śpiewałyśmy zawsze piosenkę Reni Jusis – „Kiedyś cie znajdę, znajdę cię... Jestem coraz bliżej, wiem...” Piosenka grzybiarzy, hihihi. Właśnie za grzyby najbardziej lubię jesień.

Anglicy są zdania, że to, co rośnie w lesie, jest dla zwierzyny, bo człowiek może sobie to kupić. Czyli jest oficjalny zakaz zbierania. Rozmawiałam z Polakami na ten temat. Niewielu jeździ do lasów, bo i w naszych okolicach nie ma specjalnie gdzie. Pamiętam, że we Włoszech należało uiścić opłatę w urzędzie miasta przed wyjazdem na grzybobranie.

Myślałam, że w Niemczech wybierzemy się z przyjaciółmi. Nie mam wielkich potrzeb. Chciałabym trochę ususzyć i tęsknię za sałatką grzybową. Pisałam o niej niedawno.

Oczom nie wierzyłam, kiedy w minioną niedzielę Miśka wyskoczyła zza górki w parku z okrzykiem – mamusiu, grzyb!- a w ręce uniesionej w górę trzymała najprawdziwszego podgrzybka!
W jeszcze większym szoku byłam, gdy odkryłyśmy kolonię zajączków. Uzbierałyśmy jedną czwartą reklamówki. Natychmiast kupiłam paprykę i wyszły mi dwa słoiczki sałatki.

Dziś poszłam sama. Takie zbieranie, to ja lubię. Krótka trawa, żadnych chaszczy (boję się kleszczy), a w niektórych miejscach grzyb koło grzyba. Zrobiłam sobie godzinną przechadzkę i oto efekt.

Za miską dumnie stoją efekty niedzielnego zbioru.

Pogodę mamy dżdżystą, ale jest ciepło. Czyli w sobotę rano maszerujemy do parku na grzyby. Jak to dziwnie brzmi, prawda? Do parku na grzyby.
W związku z tym nasuwa mi się myśl:
Macocha Anglia pyta – czego ci dziecko jeszcze do szczęścia brakuje?
Grzybów.
Proszę, masz grzyby w parku, żebyś nie musiała daleko szukać.:)

14 komentarzy:

  1. zajączki jadałam tylko wtedy, gdy je uzbierała moja mama...a dziecku w wodzie nie za zimno:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Beata, a Ty babcia jestes z cieczka? Przy babciach dzieci nie maja szans na hartowanie - nigdy. Polatala, ja tez, buty na lapy i poszlyyyyyy:)))) Nawet smark z nosa nie wylega:):* Ale dziekuje za troske:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej a to Wy te grzyby to tak z gołymi, nieobutymi nogami zbierałyście? ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. zazdroszczę znajomości grzybów. ja się tak okropnie na tym nie znam, że ufam tylko mojej mamie - jeśli tiwerdzi, że to dobry grzyb, to go mogę zjeść.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tez zbieralem grzyby w angli ale to nie to co w polsce pozdr.-G.S

    OdpowiedzUsuń
  6. dobra, dobra, ja poczekam na te Wasze gile za tydzień:) tfu! tfu!

    OdpowiedzUsuń
  7. bere, tam zaraz nie splywa po mnie slowo rasowy grzybiarz. Ale masz racje, warto znac:)

    gregor, w lasach zbierales? Bo ja tutaj ciagle slysze...lasow nie ma, lasy sa prywatne,a grzyby zapomnij! takie, zanim pomyslisz, juz jeb!

    Beata, to bylo dwa tygodnie temu...:PPPP iiiiihihihi

    OdpowiedzUsuń
  8. sa lasy publiczne za miastami gdzie ludzie przyjezdzaja z pasmi na spacery .Znalazlem prawdziwki i podgrzybki i sporo ludzi w lesie z psami i ani jednego gowna.Sos zrobilem nawt niezly.pozdrawiam BIZONIO

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak sie zbira grzyby w POLSCE a tak chlebek (swietokrzyskie)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bizonio! No cmokam Cie chlopie:)))) fajnie, ze zajrzales:)

    Ja w parku tez nie narzekam na gowna, zreszta to nie jest park wybiegowy, gdzie lata sfora. Ojciec moj podjal wlasnie ten temat, ze ojszczane przez psy. Zapomnial, jak mnie ciagal do legnickiego parku na przydrozki. Tam nie byly ojszczane...

    OdpowiedzUsuń
  11. Grzyby ciągle przede mną. Obawiam się, że, o ile załapię, to będę taki sam grzybiarz jak moja babcia, czyli zbierający i niejędzący. Wyjątek: suszone na święta i od czasu so czasu sos z suszonych.
    A to podejrzane, nie?
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. A w de mozna chodzic na grzyby , ale tylko tyle aby dla siebie nazbierac.... Wiec gdy kiedys przeczytacie ze to niemieckie grzyby z niemieckiego lasu to albo w ci... kogos ktos chce zrobic albo nielegalne...;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sze, to jest mi znane. ja sama nie jestem obzartusem, tylko ta salatka tak mna zawladnela, ze szok. Zbierac natomiast uwielbiam.

    Diesel, e tam, wiadrami wynosilismy i kto na to patrzyl? I kto to przeliczy? Sloiki sie robi, suszy, wiec nie rozumiem ile mialoby byc tylko dla siebie?;)

    OdpowiedzUsuń