piątek, 13 sierpnia 2010

Stara zjemy

MieNso przychodzi do nas teraz tylko w srody, wszak jestem niepelnosprytna. (Dam sobie spokoj z polskimi literami, bo gmail jest analfabeta.)
Z mielonego usmazylam kotlety do chleba. Miska jest "wegetarianka", mienso sie jej mientoli, nie ma czasu na mielenie i zastanawiam sie nad zmiksowanymi potrawami ze slomka oraz parasoleczka podawanymi w przelocie (mimi). Chipsy sie nie mientola, a czekolada z orzechami wielkosci galki muszkatolowej, rodzynami jak kokosy i papryka chili moglaby jej wlazic nosem, da rade.
Czesc wyfiletowanych drobiowych udek kurskich wrzucilam do barszczu. Wole na wolowinie, ale co tam, kaleka jestem.
Reszte doprawilam, a bylo tego ho, ho, nie mam zamrazalnika, i dzis udusilam, a do salatki, a do...
Stanelam nad garem, Dudek obok mnie i mowie:
- Dodunio, co my z tym miechem zrobimy, he?
A Dudus:
- No, jak to co, stara, zjemy.
No to jemy, srramy, srramy i jemy!

8 komentarzy:

  1. Kocham Twojego Dudusia :) Znowu się poszczałam idź babo jedna :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Miensożerna istoto!

    A mnie się nie chce po buraki iść :-)))
    W lodówce mam światło i pingwiny na wpół zdechłe z głodu.

    OdpowiedzUsuń
  3. ić Ty! poszczałam się:))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Anovi, ja go tez kocham:):P

    ds, mrrau:))

    Daisy, to nie bedzie barszczu? E, myslalam, ze se razem pojemy:) Ale to juz ostatni dzien barszczowy, jutro panga i krewetki - niech ta mala szelma cos poje.
    A jak Ty w ogole sie czujesz, sms doszedl?

    ade, toc on gada, no:))

    OdpowiedzUsuń
  5. a wiesz? takiego apetytu tym barrszczem..., że namoczyłam fasole i bedzie jutro barszcz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Beata, to sie nazywa charyzma...Barszczu:)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oesu, Athi, ja mam tak cichy piszczek na wiadomości, że dopiero jak kładłam się spać o północy i budzik nastawiałam - to zobaczyłam że mam esesmana :-))))

    Czuję się ok, tylko nadal jestem wściekła.

    OdpowiedzUsuń