sobota, 14 sierpnia 2010

Marzenie Grześka

Grześka poznałam sto lat temu w Gazecie Legnickiej i tak szlajaliśmy się od reportażu do konferencji prasowej. Ja z dyktafonem, on z aparatem. Do dziś kocha swoja pracę, ale skończył z mediami i otworzył własną firmę.

Pracował między innymi przy produkcji „Małej Moskwy” i serialu „Tancerze”.

Kilkanaście tygodni temu zadzwonił do mnie z Londynu, że na razie uczy się języka, coś tam dorywczo robi i zobaczy, jak to będzie dalej. Przyjedzie w odwiedziny, to pogadamy.

I jak to z nim, a może ze wszystkimi z naszej starej paczki bywa, słuch zaginął, Grzesiek się rozpłynął.

Wczoraj podjęłam próbę dorwania go. Jest, żyje i w Londynie.
- Co robisz, gdzie pracujesz? - zapytałam.
- Myję okna.
Spadła mi czapka i ogarnął smutek.
- Kurwa, Grzesiek, nie szkoda ci talentu na mycie okien w Londynie?
- Spoko, athinko, nocami jeżdżę z kumplem śmieciarką i fotografuję życie londyńskie. Ostatnio byłem w chińskiej dzielnicy, ale mam materiały. Gacie im w Polsce pospadają.

Czyli reporterski duch ciągle w nim żyje. Podziwiam go za tę pasję, a jeszcze bardziej podziwiam jego żonę, która przez lata wspiera, pociesza w chwilach załamania, zwątpienia w sens tej pracy i pcha ku nowemu, nawet, jeśli to nowe jest nieznane. I nawet, jeśli ma się to wiązać z rozłąką, jak teraz.
Bardzo tęskni za córką i niedługo pojedzie do niej z torbą prezentów. Tymczasem ma wielkie marzenie...
- Chciałbym usiąść z tobą i napić się wódki. Jak za dawnych czasów!

Ciąg dalszy nastąpi, jak usiądziemy i napijemy się wódki.

24 komentarze:

  1. a napijcie się wódki, byleby rozum nie był krótki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzenia trzeba spełniać ;) Albo pomagać przy ich spełnianiu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Beata, Ty jak zwykle:))))))

    Anovi, no nie?:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. czegoś tu nie rozumiem.
    Dyzio marzyciel czy jak?
    Szkoda że się tak rozmienia na drobne

    Wiesz?
    Poczytałam ,akurat wpadł mi artykuł o konwencji haskiej.MAKABRA;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Tuv, no wlasnie ja nie wiem, czy sie rozmienia, czy poszukuje. Bo z tego jego pobytu w Londynie moze byc wielka sprawa;)

    Konwencja jest jasna, nieznajomosc litery prawa jest makabryczna!;)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajne takie spotkania po stu latach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bea, jest pod notkami w dole, w komentach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Athi w razie co wódka w lodówce ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to sę rozmienia? Gdyby tylko okna mył, to by się nie rozmieniał? Czy może miałby tylko fotografować, nie zarabiać dzięki myciu okien i w rezultacie wylądować pod mostem, gdzie ktoś by sfotografował jego? Tuv, naprawdę nie rozumiem!

    OdpowiedzUsuń
  10. No a Dyzio Marzyciel to by był wtedy, gdyby ten Grzesiek leżał na kanapie wentylem do góry i międlił taką myśl, jakie to zdjęcia zajebiste zrobi kiedyś, jak będzie duży, jak będzie miał odpowiedni aparat oraz jakim wtedy bedzie znakomitym, rozrywanym reporterem. Grzesiek dziala, a nie marzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokladnie tak, jak mowisz, Lorenza. Grzesiek dziala zapalenie. W dzien myje, w nocy fotografuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. siadajcie i pijcie.
    tuv, ludzie są różni, nie każdy się spełnia siedząc 20 lat w jednym miejscu i z jedną firmą :)

    co to za zdjęcie!?!?! ja protestuję, chcę Miśkę i Dudka!

    OdpowiedzUsuń
  13. ds, to zdjecie zrobil Grzesiek podczas krecenia Malej Moskwy, jest przejsciowe:))) Cos musze nowego cyknac, to zmienie.

    A co do Grzeska, to do tego uczy sie jezyka. ja tam mu mocno kibicuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja też kibicuję, chociaż nie znam, ale kibicuje każdemu kto COŚ robi zamiast narzekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. z jedną firmą siedzę lat 15 - te 15 to też w sumie trzy etapy w życiu bo robiliśmy kilka różnych rzeczy niejako po drodze.
    Mieliśmy przedtem dwie firmy (różne nazwy,różne nipy różne specjalności) a i praca w "normalnym" zakładzie na etacie też była.
    Były też okresy bezrobocia bo byliśmy"poszukujący",ba była nawet praca za granicą.

    A mobilności i zmienianiu miejsca i pracy to ja zagadać się nie dam;).
    Wśród was to moze athina jest taka moblina jak my.

    I z perspektywy czasu widzę, że to było fajne życie tylko niekoniecznie dające po latach jakąkolwiek stabilizację.

    I wiem że taki mąż za granicą(mój był w doskokach lat 6)dla żony nawet wspierającej nie jest łatwym doświadczeniem.I podziw tu nic nie zmienia

    koledze życzę wszytkiego najleszego oby go te okna nie zjadły.

    OdpowiedzUsuń
  16. tuv, no fajnie by było w spadku dostać pałac ze służbą i parę miliardów na koncie, ale skoro to człowiekowi nie było dane, to radzi sobie jak może. każdy po swojemu. zamieniłabyś te swoje doświadczenia na jeden etat? może teraz myślisz że tak, jeśli jest chwilowo jakiś dół, ale nie bardzo wierzę że tak naprawdę. a życie nie polega tylko na łatwych doświadczeniach...

    OdpowiedzUsuń
  17. A poza tym artysci poszukuja. Marazm ich zabija i ich zony o tym wiedza. Nie da sie kogos zamknac w klatce, by go po prostu miec.
    Grzesiek nie jest ptakiem, ktory tylko fruwa. Sesje przy Tancerzach tez wiazaly sie z calymi tygodniami poza domem, we Wroclawiu. To jest zarabianie na chleb. Przez te lata oboje nauczyli sie z tym zyc.
    Czy zona Waldemara Milewicza nie wspierala meza? czy moze moje przyklad artysty jest zbyt maly, by zrozumiec jego pasje?

    OdpowiedzUsuń
  18. Tuv, rozumiem, co mowisz. I to dokladnie rozumiem. Ale poszukiwaczy w tym garze nie ugotujemy. Swiat jest tak wspaniale wszechstronny i tak wspaniale usiany tymi, co rozumiaja jednych i drugimi, co rozumieja innych:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tuv: A co byś robiła na miejscu Grześka?

    OdpowiedzUsuń
  20. Athina - a pomiędzy tymi rozumiejącymi .... :))))
    moja ciotka lat 64 powiedziała mi wczoraj, ze zamierza nauczyc się hiszpańskiego i porzadnie pływać.
    zamierzam brać z niej przykład, od wczoraj (niekoniecznie to będzie hiszpański i pływanie :))

    i może to trochę nie na temat, a może jednak tak.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bere w Niemczech poznalam taka cudowna istote, ktora miala lat 85 i poszla na kurs komputerowy oraz kupila sobie laptopa! Dla porownania, ja kupilam sobie 8 lat pozniej!
    No przeciez sa niezwykli:)))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  22. ba,na jego miejscu z moim charakterem robiłabym to samo:)
    dlatego życzę mu jak najlepiej.
    na pewno bym nie zamieniła mojego życia na inne bo na etacie umarłabym z nudów.Chociaż z perspektywy lat widzę że ten kto wybrał etat i utrzymał się w pracy ma jakby łatwiej...

    OdpowiedzUsuń
  23. tuv, napisałaś że Grzesiek rozmienia się na drobne. to w końcu rozmienia się, czy się nie rozmienia? i czy też byś się rozmieniała?

    OdpowiedzUsuń