sobota, 19 czerwca 2010

Po nowemu

Gora domu zostala pomalowana. Dzizas, jak ja nienawidze malowac sufitow! Kij tam, ze reka mdleje, to naprawde pipa, ze te drabine trzeba przestawiac co 30 cm, miec na nosie gogle, na glowie kask i wogle byc zawodnikiem rugby, to jest nic. To pierdolone spojrzenie na sufit - tu przesfituje, tu niedociagniete, tu jeszcze raz, i tu znow trzeba i tu znow trzeba i tu znow... Japierdole.
Ale jakos - pobluzgujac, charczac - daje rade. Tylko dwa sufity zostaly, a ja zyje, Miska tez.
Jednak najlepsze i najwazniejsze, co chcialam napisac tkwi w Dudku. Oj, tu sie dzialy rzeczy!

Kot podczas przeprowadzki mial oczy wywalone na marsa. Po przewiezieniu wszystkich rzeczy weszlam do pokoju, gdzie byl zamkniety, wzielam na kolana, wytlumaczylam, przytulilam i zatargalam do auta. Droge zniosl jak cie moge, ale nowy dom byl ogromnym szokiem.
Reszte dnia spedzilysmy z Miska na deptaniu kotu po pietach i wysluchiwaniu jego lamentow, a plakal strasznie.
W kuchennych drzwiach mamy klapke kocia. Zamknelam ja na czas dudkowego pokochania nowego domu.
Tymczasem dudek tylko plakal oraz szczal na kazdy moj kawalek materialu. Bluzka, podkoszulek, torebka, kurwa, skarpetka...Ojszczywal wszystko, co z siebie zdjelam. Przestal sypiac obok mnie, a nawet unikal mojej geby, gdy spotykalismy sie w przedpokoju.
Myslalam, ze zwariuje, bo to takie kochane kocisko, a teraz ja mu taka krzywde zrobilam zmieniajac dom.
On chcial jednego, drogi wolnosci na ogrod, a ja sie balam, ze jak go puszcze, to pobiegnie szukac starego domu i moze wywali na nas lage.
Po tygodniu skapitulowalam. Tak, jak kot potrafi plakac...Serce sie kraje. Tego naprawde nie da sie puscic mimo uszu.
Powiedzialam do Miski - albo albo, ja juz nie wytrzymam! - dziecko ze lzami w oczach otworzylo drzwi. To byly naprawde trudne chwile. Chwile niepewnosci.
Pod wieczor wrocil. Miska piszczala, a on tylko sie pokazal, zebysmy sie nie martwily i znow poszedl.
Dziecko w ryk, a ja do niej, ze teraz na pewno wroci, powiedzial nam - nie martwcie sie, jestem.
Moja Duda dziada kochana tutaj naprawde jest cala, dzielnia przyjela go dobrze. Nie jest poobijany, nawet jednej szramy, a potrafi go nie byc dobe. Zlikwidowalam kuwete. No prawie, jeszcze stoi w lazience, ale Dudus juz tam nie robi.
Zauwazylam, ze caly rytm dnia sie pozmienial. Rano wychodze z Miska do szkoly, Dudek tez idzie sobie na obchod. Klapka trzepnie i go nie ma, ale jak wroce w ciagu dnia, bo wracam na chile po cos, to wpada, rozejrzy sie, na miche popatrzy, zje i znow idzie w teren.
Ten no, wszyscy jestesmy w domu:)

26 komentarzy:

  1. a w nasrepnej notce opowiem o nowym kocie, ktoremu zajelismy dom:)

    OdpowiedzUsuń
  2. o, matko, ale kot w sumie, rozumiem, lepiej ma? tereny łowieckie i tak dalej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że wszyscy jesteście na swoim, całusy posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko się układa jak należy - i tak miało być. Co nie?! Czacha!

    OdpowiedzUsuń
  5. no to czacha na nowym:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. yupi!!!
    wiem,co czujesz i co przechodzisz...doskonale wiem ;))) my juz 3 m-c w nowym domku :D tez malowalam sufity i nie tylko (wszystko sami robilismy)
    strasznie sie ciesze i kciuki trzymam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. p.s.milczalam tak dlugo,bo ten tego...hasla se glupia cipka zapomnialam :/
    ale juz jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ten,sufity to wałkiem pomaluj.
    Wiem bo malowałam i komfortowo i nic nie kapie i tylko myk,myk;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Beata, ma teraz o wiele lepiej. Poprzednia dzielnia go jakos nie kochala, ciagle przylazil poturbowany, a ostatnio myslalam, ze zdechnie. Tutaj jest spoko luzik.

    too-Tiki, my tez sie cieszymy:)

    Baronowa, ja jeszcze nie moge w to wszystko uwierzyc, czacha:)

    Ade, druga czacha:)

    Foka, sufit to najgorsza chujnia:)

    Tuv, ja tez maluje walkiem. Co nie kapie? Co nie pryska? To ja chyba jakies chujowe walki mam:) A w mojej supialni jest sufit chropowaty, taki z tych co sie rzuca zaprawe. Ojapierdole!
    W jadalni mamy na suficie tapete... Jest juz ruda, bedzie, kurwa, gimnastyka. W salonie jest bardzo czysty i nawet mi przez mysl przeszlo, zeby go nie malowac.
    Zreszta jutro porobie fotki, to Wam pokaze. Nie wiem kiedy bedzie mnie stac na wykladziny. Na razie mamy dechy. Bylam w piatek w jednym sklepie, bo zobaczylam z ulicy fajna dywanowa - rozowa i pomyslalam o Miski pokoju. Taka gruba, porzadna. Facet mi obliczyl koszt - bagatela 249 funtow. Trzeba szukac dalej, tanszej. Powoli sie nasklada;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Spoko luz. Grunt, żeby odświeżyć, żeby było czysto. Angole to straszne fleje są. Dechy są fajne, możesz jakieś dywaniki póki co kupić, w Inkei są we względnych cenach.

    Cieszę się, że Dudek ma lepszą dzielnię - przynajmniej odetchnie.

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. helutek2004@mail.com Nareszczie! Napisz! Usciskaj Julcie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Daisy, odswiezyc sie da, ale te dechy sa straszne. Czarne, pochlapane stara farba. Zdarto z nich wykladzine, maja duze rozstepy, gdzie niegdzie posztukowane. Nie nadaja sie do cyklinowania. Do Ikei musze sie wybrac, najblizsza jest w Nottingham.

    A Dudek nie tylko odetchł był, ale i odsapnął. Widać, że dzielnia mu sie podoba. Z dniem, kiedy go w koncu wypuscilam przestal lac mi na ciuchy. Szefuje w ogrodzie, ale ma jednego silnego przeciwnika. ja tylko podziwiam tego nowego kota i szacunek mu sie nalezy nieziemski.

    Agnieszko, no nareszcie:)))))) Pozdrow Bozene za przekazanie kontaktu;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Prosze, prosze nie tylko domek pomalowalas , pieknie i tu sie zrobilo;) Atus. czy telefony te same?, o od wtorku z Polandu bede nadawac :]

    OdpowiedzUsuń
  14. Zuzi, stacjonarny od soboty, a reszta bezet:)
    Z Polandu to sie nie nadaje, tam sie przepada i odpoczywa:)))))))) Milego:)

    OdpowiedzUsuń
  15. A, jeli dechy stare, to faktycznie trza czymś przyokryć. A jakbyś przecyklinowała i pomalowała farbą na bazie akryli do drewna ?
    Taką co nie śmierdzi i szybko schnie ???

    OdpowiedzUsuń
  16. Daisy ale cyklinowanie to PYŁ wszędzie;/.I szlagier trafia świeżo pomalowane nie?

    OdpowiedzUsuń
  17. Tuv, niekoniecznie. Są takie cykliniarki zintegrowane z odkurzaczem, zasysają większość pyłu, no oczywiście, że kurzyć się kurzy, ale nie tragicznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. :)))))))))))
    oraz się trochę wzruszylam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ale no poka jakieś zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  20. czeka mnie malowanie sufitu w skosie...jakieś wskazówki dostanę? :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Daisy ja bym strasznie chciala pocyklinowac, ale te suczki sa powiedzmy w polowie pokoju jakby pila ciachniete w poprzek...chuj wie dlaczego...moze zeby nie miec ladnie.
    ja Ci to pokaze.
    Pokaze zdjecia, pokaze:)))))

    Beata, ja po skosie dotad lazienke pomalowalam....wskazowki? Nizej mniej reka boli;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie szkodzi, że sztukowane. Tutaj z reguły tak kładą drewniane podłogi, bo chodzi o podkład pod dywan a nie elegancką podłogę. Tak czy inaczej - pokaż zdjęcia :-) Zobaczę, to powiem co sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  23. niżej? to własciwie pozytywnie:)

    OdpowiedzUsuń