poniedziałek, 28 czerwca 2010

Boczniaki oraz w sałatce...

Moja kierownica zarezerwowała sobie kilka sierpniowych dni na angielski wypoczynek.
- Co mam ci przywieźć? - zapytała.
- Gdybyś mogła, to lep na muchy i szczepkę lubczyku. O grzybach nie wspomnę.
- To nie wspominaj! Hahahahaha! Dawno temu z kolegą zasialiśmy sobie boczniaki w piwnicy... - zakrztusiła ze śmiechu.
- No i? - znam pyszne kotlety z boczniaków...
- Kupiliśmy grzybnię i postępowaliśmy zgodnie z instrukcją. Nabyliśmy lniany worek, wypchaliśmy go słomą, zmoczyliśmy, podeptaliśmy, obsialiśmy grzybami. Umiesciliśmy worek na dwóch krzesłach w piwnicy. Blisko okna, żeby promienie słoneczne padały gdzie trzeba i czekaliśmy. Coś miało się pojawić po kilku dniach, toteż lataliśmy do tej piwnicy przez następne dwa tygodnie,a tu nic. Hahahahaha! Wiesz, grzybnia lekka, więc jak tak lataliśmy, to ruch powietrza, te sprawy... Tymczasem po dwóch tygodniach nie wyrosło nam nic i zawiedzeni, że trefna grzbnia olaliśmy sprawę.
Wpadam ci ja trochę później do piwnicy po jakąś pierdołę, otwieram drzwi i oczom nie wierzę. Boczniaki rosły wszędzie. Na worku piętrowo, na krzesłach, na ścianach, na ramie od roweru, no wszędzie i cała masa! Pobiegłam po kolegę, ubrechtaliśmy sie po pachy, a potem konsumowaliśmy te boczniaki cholernie długo. Kotlety, sałatki do słoików, zupy, kurwa, marynowane, szczane, srane. - znów rozległ się jej śmiech,a ja jej zawtórowałam.

Ale gdyby była taka możliwość z prawdziwkami i że na płocie, to czemu nie?...

Przepis na sałatkę grzybową:

Grzyby obgotowujemy w słonej wodzie.
W osobnym garnku dusimy cebulę z papryką.
Obgotowane grzyby wrzucamy do duszonki, zalewamy zaprawą octową. Każda gospodyni ma swój przepis, ja wolę tę słodko kwaśną. Moja mama na przykład tylko kwaśną. Mieszamy wszystko i do słoików. Ojapierdolę. Marynowane grzyby się chowają.

Spróbujcie.

22 komentarze:

  1. bardzo lubię boczniaki:)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nietolerancje pokarmową na paprykę. Co robić, droga redakcjo? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. bes papriki, sam grzyb i cebul;)

    OdpowiedzUsuń
  4. z boczniaków to ja lubię schabowego w panierce:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ade, ale cała piwnica, to lekka przesada, co?:)))

    Baronowo, z samą cebulą w takiej słodko kwaśnej zalewie pewnie też by była dobra.W każdym razie warto spróbować.:)

    Beata, mi w takiej postaci leży najbardziej.

    Smażę naleśniki na krokiety. Pierszy zawsze mi się spierdoli. Wam też?

    OdpowiedzUsuń
  6. To reguła, ale można jej zapobiec. Rozgrzać patelnię, wysypać na nią warstewkę soli, a kiedy się przepotwornie rozgrzeje - zsypać ją i wytrzeć patelnię papierowym ręcznikiem do sucha.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym uciekła z krzykiem z tej piwnicy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Sze, no ona tez dala drapaka po kolege.:))) Mnie sie ta historia strasznie podoba... jak to czlowiek nature pod swoje zachciewajki ustawia;)

    OdpowiedzUsuń
  9. głodna jestem. przez Was!

    pierwszy naleśnik też, ale spróbuję zapamiętać sposób Baronowej.

    OdpowiedzUsuń
  10. ds, a ja posmazylam nalesniki, ale juz farszu nie zmielilam...tak fajnie sie gadalo. Na jutro bedzie;):D

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja sobie usmażyłam bobu z czosneczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. bób z czosneczkiem? smażony?
    Baronowo!
    Plis!
    znam tylko gotowany i nic poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ade, gotujesz bób i go obierasz z łupin, co jest najobrzydliwszą częścią tej roboty. Siekasz czosnek bardzo drobno. Albo przeciskasz przez praskę. Ja praski nie uznaję, uważam, że psuje smak. Możesz go przesiekać z vegetą na przykład. Rozgrzewasz na patelni olej albooliwę, zależy, czego używasz. Jak się rozgrzeje wrzucasz bób, a po chwili czosnek. Smażysz krótko, tylko tyle, żeby się zagrzał i przeszedł aromatem oliwy i na tyle krótko, żeby czosnek się nie przypalił. Oto cała tajemnica bytu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Co ten bob ma takiego w sobie, ze ludzie tak za nim przepadaja? Ale z czosnkiem przynajmniej tak nie smierdzi, nie?;> (Zaraz mnie zakrzycza, bueheheeh)

    OdpowiedzUsuń
  15. Baronowo a może być na maśle? Bo ja kocham masło.

    Athina a te grzyby do sałatki to tylko boczniaki czy inne też mogą być?

    OdpowiedzUsuń
  16. Odwodnik, nie wiem. Masło ma dużo wody i się przypala w wysokich temperaturach. Masło klarowane się nie przypala, ale albo je trzeba zrobić albo po nie iść do supermarketu. Też kocham masło, ale jednak surowe. Po prostu musisz sprbować na własną odpowiedzialność.

    Athina: smaka ma ten bób :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odwodnik, no ja o tych z lasu pisalam. Znaczy te mialam na mysli. Jak chcesz sprobowac, to naprawde polecam jeszcze raz goraco:)

    Lorenza, musi. Jak dostane bob, to sprobuje, bo Miska bardziej straczkowa jest niz ja i ona moze garsciami, ale ma male zapotrzebowanie i potem wyrzucalam. A tak z czosnkiem, to i ja opier...;)))) dzieki za przepis.

    OdpowiedzUsuń
  18. Aha, i jeszcze chcialam o tej prasce do czosnku. Ja zabki czosnku po prostu zeskrobuje nozem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Po bobie się ma pomyślne wiatry!
    Ahooooj!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnio mam pomyślne wiatry, nie narzekam :-)

    OdpowiedzUsuń