poniedziałek, 17 maja 2010

Don't copy!

- Mamo, a pani ciągle mówi żebym nie patrzyła - oznajmiło moje dziecko, gdy przechodziłyśmy przez szkolną bramę.
- Nie patrzyła na co? - zapytałam zupełnie nie mogąc sobie wyobrazić tej sytuacji.
- No normalnie, mówi nie patrz - odpowiedziała nieco poirytowana - tymczasem dotarłyśmy pod drzwi szatni, gdzie stała nauczycielka. Miśka ze łzami w oczach wtuliła się w me łono. Kobieta spojrzała na mnie, ja na nią.
- Co się stało? - zapytała.
- Nie wiem - odparłam zgodnie z prawdą, bo kiedyś postanowiłam sobie nie dawać się więcej wkręcać Miśce w jej bujną wyobraźnię.
- Porozmawiamy o tym po szkole - szepnęłam jej do ucha, - a teraz idź grzecznie do klasy - lekko pchnęłam ją w kierunku zdziwionej nauczycielki.
Pretensja Miśki nie dawała mi jednak spokoju. Co znaczy nie patrz? Nie patrz na innych, na boki, w sufit?
Co to w ogóle ma znaczyć, nie patrz? Komunikacja z dzieciakami jest pełna zagadek. Im się wydaje, że rodzice mają obowiązek czytania w ich myślach.

Wyszła ze szkoły w średnim nastroju.
- Kupiłaś mi coś?
- Nie.
- Och!
- Jak było w szkole? - delikatnie zaczęłam zmierzać w kierunku wyjaśnienia tego "nie patrzenia".
- Ech, fajnie. - wzruszyła ramionami.
- Mogłaś patrzeć?
- Mogłam, a co?
- Rano mówiłaś, że pani nie pozwala patrzeć. - rzekłam wyczekująco.
- No bo nie pozwala...
- Dobrze, to powiedz mi dokładnie co mówi, gdy nie pozwala. - śledztwo nabierało rozpędu. Nie podejrzewałam, że zakończy się za trzy sekundy.
- No mówi tak, don't copy!
- A, moja panno, to zmienia postać rzeczy. Odgapiasz od kolegów, tak? - mocno sie powstrzymywałam, żeby nie parsknąć śmiechem.
- No bo jak czegoś nie wiem, to co mam zrobić? A oni są Anglikami i lepiej wiedzą! - nadąsała się.

Co fakt, to fakt. Dziadek byłby z niej dumny. Wytłumaczyłysmy sobie, że pani nie pozwala ściągać, bo musi zobaczyć, czego jeszcze Miśka nie wie, nad czym trzeba więcej popracować i tak dalej.

- Jeśli już musisz czasem odgapić, to rób to tak, żeby pani nie widziała. - nie wiem czy to dobry pomysł, ale w końcu ja też zwalałam, gdy musiałam...

12 komentarzy:

  1. Biedna Miska - ściągać jej nie dają;)

    OdpowiedzUsuń
  2. lustereczko malutenkie potrzebuje ;):D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. I powiedz jej,że niestety nauczyciel w 99% widzi ściąganie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja do dziś dnia nie umiem ściągać :-)
    Na złodzieju czapka gore, w moim przypadku gore, gdy tylko pomyślę o. Taki ze mnie ściągacz, kłamca i przemytnik.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj bylo smiesznie, jakis Ali od niej odgapial, a ona - tez mu powiedzialam don't copy.

    Diesel, Ty mi nie mow o lustereczku, bo ona i bez niego niektore litery pisze odwrotnie, jakby je w lustrze widziala.

    Too-tiki, robie wszystko, aby nie musiala sciagac.

    Sze, no my z innej gliny...;>:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. A juz tam odrazu kopjuje ...jakas nagoonka czy co ? Miska sie tylko upewniala czy kolega dobrze nauczyl sie tematu ... Pozatym kazda Teze dobrze poprzec cytatami . Praca nie poparta jakims wywodem zrodlowym to nie jest rozwijajaca praca wiec ... powiedz Juli zeby mowila pani ze ona nie kopjuje a... siega do zrodel :]... no...

    OdpowiedzUsuń
  7. przeciesz to normalne...
    Trzeba das Urzednikowi panstwowemu(Nauczyciel) jakas tam odrobine,-szanse aby jakis blad znalaz i dalej tak upornie nie szukal...

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałem, że w Anglii ściąganie jest strasznie tępione i traktowane jak plama na honorze i okolice.
    Niech Miśka uważa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Sciaganie wszedzie poza Polska jest scigane i karane jak przestepstwo. W Stanach kazdy uczen ma obowiazek wyslania pracy na specjialna strone internetowa gdzie sprawdzana na plagiat a nastepnie wynik jest wysylany nauczycielowi , ktory nastepnie ocenia prace . A zatem korzystac ze zrodel mozna ale trzeba je koniecznie zawrzec w bibliografi czyli powszechnie uzywanym MLA formacie.

    OdpowiedzUsuń
  10. ale pisanie sciag pomaga w uczeniu się:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bea, masz prawdu. To co zapisalam na tych malenkich karteczkach zostalo w glowie:)

    OdpowiedzUsuń