wtorek, 6 kwietnia 2010

Departament Mordownia!

W końcu zechciało mi się ściągnąć zdjęcia z komórki. I pomyślałam sobie, że pokażę Wam moją niedolę sprzed dwóch tygodni. Mój menadżer wysłał mnie bowiem na zupełnie inną stronę fabryki. Dobre chęci miał, nie powiem, bo u nas zupełnie nie było pracy tego dnia, ale to, co ja tam przeżyłam... Nazywają ten dział IVI, a dla mnie to jest mordownia kur oraz mnie samej. Po przekroczeniu progu targnęły mną odruchy wymiotne, nachyliłam sie nad wiadrem, do którego wrzuca się papierowe ręczniki i błagałam wszystko, co nade mną czuwa, abym nie puściła pawia. Nie udało mi się... Kazano mi odpocząć w kantynie, ale zaznaczono, że muszę tam wrócić, bo nie ma nikogo innego. DZIZAS!
Takie poświęcenie z mojej strony musiałam sobie jakoś odbić, więc przemyciłam komórkę, bo tego się po prostu nie da opisać.

Tu, przez okienko w ścianie wyjeżdżają bezgłowe kury i jadą do sparzarki. To ona jest matką nieznośnego fetoru, którego ja nie moge znieść. No nie moge i już!

Ze sparzarki wjeżdżają do skubarki piór. Widzicie tę kratkę pod spodem, ona bez przerwy usiana była mogrym, obrzydliwym pierzem, a ja musiałam strącać je szczotka do kanału znajdujacego się pod nią. W kanale płynie woda. Jola, patrząc na to zdjęcie przyjrzała się uważniej temu niebieskiemu workowi w głębi i zapytała, czy ja tam stoję. Nie, odpowiedziałam, ja stoję za aparatem! I sie spłakałyśmy.

Patrząc w lewo z poprzedniego miejsca wygląda to tak. Co pół godziny była zmiana. Szłam tam do końca i w prawo. Z szyj kapała krew. Nie udawało mi się tak szybko i sprytnie przeskoczyć, by nie kapnęła na mnie.

A w tym miejscu stałam przez kolejne pół godziny z widłami w ręce polując na kury, które wpadły do kanału. Udawało mi się wytargać co którąś, jeśli w ogóle ją dojrzałam w tym trylionie płynących piór. Mój zmiennik miał to gdzieś, stawiał sobie za winklem skrzynkę, siadał na niej i spał.

Mało mam do dodania poza tym, że po pracy wyszłam zielona na twarzy, a w domu napiłam się wódki.

16 komentarzy:

  1. Dziz....
    Fabryka.
    Ja bardzo, bardzo długo nie mogłam wejść do sklepu mięsnego. Bardzo długo nie mogłam wziąć mięsa do ręki.
    Dzisiaj sklepy są już inne, niektóre kawałki mięsa do ręki wezmę, innych nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś wielka! Ja nawet filmów z rzeźni w TV oglądać nie mogę. Tylko oprawianie ryb na mnie nie działa.
    Dobrze, że nie dali Ci maczety w dłoń i nie kazali dekapitować drobiu. ;)
    Wódka dobra na wszystko, tylko bez przesady! ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Z duma stwierdze ze nie tykam miesa juz od 3 lat... wlasnie ... po jakims telewizyjnym reczitalu na temat ubojni...

    OdpowiedzUsuń
  4. Too-tiki, a żebys wiedziała, że biedna. Najwazniejsze, że to było jednorazowe tourne i żeby skały srały więcej tam nie pójdę! Inaczej zahaftuję cały departament!

    Sze, fabryka...Własnie. A tak w ogole, to tamtejsza menadzerka powiedziala, ze naprawde nie kazdy moze tam pracowac. Nie kazdy jest w stanie przywyknac do tego smrodu i widoku. Widok jeszcze podsyca psyche. ja puscilam pawia w przedsionku niczego nie widzac. Mocno sie musialam potem trzymac w ryzach. Ja wyszlam nie tyle zmeczona fizycznie, co wlasnie psychicznie.

    Du, stoisz na sali operacyjnej, widzisz ludzkie flaki i nie mozesz ogladac filmow z rzexni?????? Normalnie uwielbiam Cie chlopie Buahahahhahahhahah!:))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspołczuję. Byłam kiedyś na wycieczce szkolnej w Indykpolu. Taka sama fabryka tylko w wersji makro , bo indyki są większe. Śmierdziało niemożliwie i pół klasy się porzygało w właśnie przy tej sparzarce

    OdpowiedzUsuń
  6. moja koleżanka pracowała w podobnej fabryce;/.
    Z tym że o ile pamieam to ona już je miała w lodzie,znaczy się zapachów nie było AŻ TAKICH.
    Współczuję;/.
    No ale jak czytam te nocki to nawet,nawet zaczynajasię kształtować:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostawię inteligentny inaczej komentarz, ale na widok zdjęć mam do powiedzenia tylko jedno długie słowo.

    Ojaciepierdole.

    OdpowiedzUsuń
  8. ehhh, wszio do przyzwyczajenia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, po takim doświadczeniu to człowiek ma ochotę przerzucić się na wegetarianizm chyba, nie...?:(

    OdpowiedzUsuń
  10. odwodnik, to przynajmniej Ty wiesz dokladnie, co sie ze mna dzialo.

    Tuv, w lodzie zapachow nie ma zadnych. Pracujac na rozbiorze niczego nie czulam, a teraz to juz w ogole... Lubie te nocki:)

    Daisy, dokladnie to samo powiedzialam przed zawisnieciem nad kublem, hahaha!

    Diesel, pewnie tak, ale ja na szczescie mam alternatywe;)

    Kasik, ja nie mam najmniejszej. Uwielbiam mieso;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja pierdole!!! Wodki to sie cza bylo napic przed:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Co tam na sali operacyjnej! Czasem na sekcje zwłok chodzę i NIC.
    Może tak jest dlatego, że ludzi nie jadam. Ani mięsa ani podrobów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. rany. jesteś najdzielniejsza na świecie. grunt że jednorazowe i tego się trzymajmy!

    OdpowiedzUsuń