środa, 3 lutego 2010

Emili

- Mamusiu, tam idzie Emili! - Ryknelo moje dziecko, gdy juz skrecalysmy w nasza ulice. Nie moglam sie nawet obejrzec, wszak przechodnie rzucili mi sie pod kola. - Ja chce zaprosic ja do naszego domu!
To, poza placem zabaw, jest jedyna szansa na spotkania z rowiesnikami. W Polsce bylo latwiej, otwieralam drzwi, dawalam kopa w tylek i szla na podworko.
- Dobrze, to zaraz tam pojdziemy i porozmawiam z jej mama - odpowiedzialam spokojnie, gdy przechodnie bezpiecznie przeszli ulice.

Wlazlysmy do domu, dziecko rzucilo teczke oraz lanczboks w kat i chodz. Poszlam. Nie mialam zielonego pojecia gdzie ta Emili mieszka, jak wyglada i czy jest biala. Bo wiecie, za kilka lat podam Wam adres rezerwatu, w ktorym, jako biala z pewnoscia bede siedziec. Angielki woza w wozkach prawie wylacznie mulatow, to mnie przeraza.

Niestety, moje dziecko nie moglo zlokalizowac miejsca, gdzie widzialo Emili. Lazilam od domu do domu i po prostu pytalam o te dziewczynke. Po pol godzinie skapitulowalam.
- Jutro po szkole pokazesz mi te kolezanke, a ja porozmawiam z jej mama.

I tak sie stalo. Emili okazala sie Angielka z wlosami bialymi jak snieg. We czwartek, po lekcjach tanca zabralam obie panny do nas. Po drodze wstapilysmy do makdonalda, bo ja wiem, czy to dziecko bedzie jadlo polska pomidorowa?

Szalenstwu nie bylo konca! Podsluchalam Miske, jak "szczeka" po angielsku! Ze mna nie chce absolutnie zamienic w tym jezyku nawet slowa, wstydzi sie. Upomina, kiedy cos tam powiem. No mamo, mow po polsku!

Tydzien pozniej, stojac pod szkola podeszla do mnie mama Emili i mowi, ze jej corka juz nie moze sie doczekac na wizyte Dzulii, ze beda piec ciasteczka i w ogole bedzie swietnie. Tymczasem moje dziecko przykleilo sie do mojego biodra i ono sie wstydzi, nie pojdzie, bo nie bedzie rozumialo tej pani. Namowy na niewiele sie zdaly, Emili zas wyczula sytuacje i sie rozplakala. Znalazlam sie w kropce. Namowic, czy dac sobie siana? Zapakowalam zatem wszystkich do auta i podwiozlam pod dom.

Weszlam z dzieckiem przyklejonym caly czas do biodra, na schodach siedzialo czterech chlopcow goraco witajacych Miske, sciany byly odrapane i brudne, smierdzialo. W calym domu smierdzaloi jakimis odchodami, ale ja czulam, ze to sa dobrzy ludzie. Pomyslalam tylko, ze biedni. Uparlam sie, aby Miska jednak tam zostala. Ta goraca atmosfera, to powitanie, entuzjazm i w ogole wszyscy na bacznosc, bo Miska przyjechala. Zalatwilam to krotkiem buziakiem i obietnica, ze jak upieka ciasteczka, ja zalatwie pewna sprawa, to zaraz ja zabiore i ucieklam.

Przez cala droge do domu nie dawal mi spokoju ten smrod. Skad? Katem oka widzialam salon, skromny, ale schludny. Trzeba bylo przeczekac te dwie godziny, ktore ciagnely sie w nieskonczonosc. Pojechalam w koncu.

To, co zobaczylam, przeszlo moje najsmielsze oczekiwania. Miska rozbrykana i w ogole z fochem, ze ma juz isc do domu. Lapki w brokacie, bo dziewczyny robily obrazy. Wiaderko ciastek na wynos, ksiazeczka - prezent, naszyjnik z Barbie - prezent, a miedzy moim rozentuzjazmowanym dzieckiem latalo 10 kotow. Dziesiec! Malych, duzych i roznej masci. A ja moim jednym Dudkiem chcialam zaimponowac.

Myslalam poza tym, ze ten makdonald bedzie wyczynem specjalnym, buehehehe. Na jutro musze wymyslic cos specjalnego, tylko co? Dla odmiany upieczemy karkowke, o!

7 komentarzy:

  1. o jak bym zjadła dobrej karkóweczki;)
    a źródło "zapachu" poznałaś??

    OdpowiedzUsuń
  2. widocznie nie znaja bezzapachowych kici-zwirkoww?
    Ryz z jablkami zrob;)
    Karkowke tez bym zjadla...

    OdpowiedzUsuń
  3. A legnickich zrob, zagon rebiate do lepienia i bedzie ubaw:))

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaa, to od kotów ten upojny zapach??

    OdpowiedzUsuń
  5. Salatke grecka zrobilysmy. Natrudzilam sie, bo Emili coraz swobodniej czuje sie w naszym domu i coraz trudniej przychodzi mi ja okielznac. Widzimy ADHD i jak tu poukladac cudze dziecko? I to takie z innej planety? W ogole nie wiem, wydaje polecenia, tlumaczyc jeszcze nie umiem, ja nie znam na tyle jezyka, by cos madrze, jak bym chciala wylozyc. dzizas. Ale jutro Emili przychodzi do nas na noc. Cala Athina, lubi wyzwania, hehe.

    Izabello, tak, to ta kociarnia. I jak juz wiem, to nie czuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bigos trza beło zrobić! Bigooos!;>

    OdpowiedzUsuń