czwartek, 12 listopada 2009

Smalec.

Agencja zafundowała mi dziś wolny dzień, bo było mniej pracy, toteż wylądowałam u Kasi, która jest szczęśliwą posiadaczką kompa oraz internetu.
Oddałam cześć mojej kuzynce, ale postanowiłam nie katować Was tą smutną notką przez następne tygodnie. Poza tym ja żyję i mimo smutku, wokół mnie kręcą się również wesołe rzeczy.
Ostatnio rozpierdolił mnie mąż Kasi, Piotr. Dla przyjaciół Kaziu.
Lusi wracając z urlopu z Polski zabrała dla nich paczkę od rodziny.
- Mam wszystko! Kurwa kiełbasy, karkówkę i nawet słoninę. Smalcu sobie narobię! - Wyryczała rozanielona Kaśka.

Stoję ja Wam wczoraj na lini, gdzie jestem chirurgiem plastycznym. Albo obcinam kurom nadmiar skóry z szyj, albo formuję cycki. Obok mnie stoi Lusi i opowiada, jak to Kaziu smalec Kaśkowy jadł. Je, je i nagle mówi:
- Wiesz co? Coś za tłusty ci on wyszedł!
Padłam ryjem na te kurwa kury!

6 komentarzy:

  1. no i czego ryczysz? no kobita nie umie smacu robic no!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No bo kto to widzial karmic chlopa tlustym smalcem, zapasie sie i potem sie do niczego nie nadaje:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. :)))))))))))))
    wiesz co ?
    moja dobra koleżanka też pracowala przy tych cholernych kurczakach.
    I macie tam zimno nie?
    I nawet jakieś rozwiązanie nowatorskie zaproponowała i dostala sutą premię:)

    A smalec jest POWALAJĄCY:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A wynaleziono smalec w wersji light, bo jak tak to ja przepisu wręcz żądam! ;)

    OdpowiedzUsuń