czwartek, 16 lipca 2009

Tylko spokojnie.

Wczorajsza wizyta w jednej z agencji pracy nie przyniosła efektów, kazali zostawić numer telefonu bez rejestracji, ale to jeszcze nie powód do zmartwień. Może tylko pod takim względem, że robota przy granatach na razie poszła sie paść.
Dzisiaj jadę z Dyziem (mężem westfalit) na spotkanie związane z ewentualnym zatrudnieniem się w fabryce puddingów. Tfu, tfu... Wieczorem dopiszę, albo i nie.

Tymczasem rodzina pojechała na zakupy, zabierając ze sobą Miśkę. Zostając w domu myślałam tylko o jednym, prysznicu bez zamykania drzwi do łazienki która, jak to trafnie określiła Daisy, jest rozmiarów pudełka na buty. Westfalit może się tam rozciągać tak i siak, ale ja, wielka baba mam z tym niejako problem i dupskiem zahaczam o sprzęty.

Nie zawiodę wszystkich rechoczących z dwóch kranów, tutaj też są, ale i dodatkowo, ku mojej uciesze, wisi na ścianie mechanizm prysznicowy.

Wlazłam do wanny, zmoczyłam się, namydliłam, przyszedł czas na kudła. Spojrzałam na tę stertę wszystkiego i jęłam szukać szamponu. Czas mijał a wraz z nim spokój na napisanie notki. Dostałam wkurwika nerwowo biorąc do ręki każdą rzecz, w większości dziecięcą. Oko mi się zamykało pod strumieniem wody, a szamponu jak nie było, tak nie było! Wreszcie złapałam zieloną flaszkę i od razu wpadł mi w to otwarte oko grecki opis – normalne włosy. „Jak to dobrze znać języki” pomyślałam i nakitowałam sobie na głowę. Tylko to to pienić się nie chciało, bo okazało się odżywką. W efekcie umyłam włosy żelem pod prysznic, co tam.

Boję się kolejnego spotkania, a raczej odmowy. Tak, zdecydowanie bardziej boję się odmowy zatrudnienia. Ale, nie martwmy się na zapas...

Dwa krany... Może to podyktowane jest oszczędnością? Żeby uniknąć niepotrzebnego lania bieżącej wody?


Miśka, trzęsidupa, ale właziła dzielnie:-)

27 komentarzy:

  1. Nie od razu Kraków zbudowano. I nikt nie obiecywał, że będzie lekko. Spoko wodza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idea dwóch kranów leży poza zasięgiem mojego umysłu.

    OdpowiedzUsuń
  3. No, to miałam napisać, ale mnie Inka ubiegła. Czasem to i parę tygodni moze potrwać takie szukanie, oczywiście nie musi! To ja trzymam kciuki i myslę, że bedzie dobrze!

    A dwa krany miały inne wyjasnienie, bynajmniej nie oszczędność tylko względy praktyczne. Bo ciepła woda była podgrzewana taką grzałą w olbrzymim zbiorniku i nie była bieżąca, na zasadzie odkręcasz kurek i gaz się zapala. No i Angole stwierdzili, że skoro woda stojąca to i może zanieczyszczona bakteriami czy inną fauną i florą. No to do wody zimnej, bieżącej, która z założenia była świeża - osobny kurek żeby się z tą bakteriową ze zbiornika nie mieszała.

    I tak to.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze koty za płoty. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  5. A szampony na widoku kurna stoja, wystarczylo sie wczesniej przygotowac :P
    Mycie glowy odzywka tez juz przeszlam, bo zamkniete oczyska mialam i zamiast szamponicha walnelam odzywke :)
    Nastepnym razem polecam przygotowanie sobie zestawu myjacego plus do tego reka pomocna do szorowanka pleckow:):P

    OdpowiedzUsuń
  6. Sze, ja wiem, wiem:)))

    Daisy, hmmm... ale w w Polsce ludzie też mają zbiorniki, natomiast zimna, jak tutaj leci z rur i można sobie na własną rękę zdecydować, czy np do gotowania bierzemy zanieczyszczoną ze zbiornika, czy z rur, ale kran jest jeden. No chyba, że Anglicy wyszli z założenia, że ta zimna nie zdoła wypłukać zanieczyszczeń osiadłych w rurze po wycieku ciepłej.
    Generalnie można do tego przywyknąć, ale rzeczywiście jest to bardzo niecodzienny widok:)))))))

    Izabello, :)))) Trzymaj, trzymaj.

    Westfalit, tak właśnie zrobię razą następną;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Athino, ja wiem, że to mało logiczne, ale tak mi to tłumaczył pewien Anglik i zapewniam, jaj z pogrzebu nie robił :-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. gorąca woda jest pod innym ciśnieniem niż zimna, i nie mogą iść tą samą rurą naraz. też od anglików wiem. ale nie pytaj dlaczego jest pod innym ciśnieniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. DS, z tym ciśnieniem to chyba nie do końca prawda. Bo zdarzało mi się miewać normalne krany w kuchni i w łazience. I z tych normalnych kranów woda leciała najzwyczajniej w świecie a i rury nie pękały. Hmmm. Przyjmijmy, ze jest to kolejny idiotyczny wymysł Angoli i nie próbujmy tego tłumaczyć :-))))

    OdpowiedzUsuń
  10. A! Już wiem. Z tm ciśnieniem to mogło tak być, jezeli ujęcie wody zimnej było bieżące, a ciepłej ze zbiornika, to faktycznie mogło się różnić. Tam gdzie miałam te normalne krany to nie było grzania wody grzałką tylko normalnym junkersem.

    Athina, weź no! Zaczęłaś o kranach i teraz nic innego tylko te krany!
    :-))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Buahaha woda,..... wudeczka terz powoduje inne cisnienia w lebeczku:D:D
    Tukej w niemcowie tysz momy dwie rurki(cud) i w jednej goronco(60°C) a w innej zimno. U nas tez tak z dwoma kogucikami bolo ale my se zmienili na baterie mieszana....
    Rury z piwnicy azdo kranu nie sa takie dluguie i jest co chwile jej pobieranie.jest prawie to samo cisnienie, co innego w obiegu na ogrzewanie...
    Zdaje mi sie ze kiedys taki system przyjeli i tak pozostalo..
    A co do wodki to buahaha 4 lata tutaj w regale stoi, nie ma kto wypic i sie nie psuje;)
    Jeszcze pare lat i na mycie wlosow zurzyje ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to zmiana tematu. Neil (Topfmenedżment) wziął moją aplikację...
    Reszty nie zapeszam;>

    Czy jest ktoś, komu smakują angielskie puddingi? Ja jeszcze nie jadłam, ale Dyzio mówi, że są niesmaczne... Daisy? :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  13. dobrze,że to nie psi szampon był, na ten przykład, he he - u mnie stoja na jednej półeczce:)

    OdpowiedzUsuń
  14. >>> odentka co za problem , ten sie przynajmniej pieni :D
    >>>athi bosze kiedys dostalem od kolegi(anglik) cos podobnego jak chalwa, taki jak jestem sprubowalem ipowiedzialem ze dobre. On zdziwiony ze mi smakuje i dal mi caly zapas tego co mial bo jemu nie smakowalo...
    Mozliwie go z moim angielskim nie 90% zrozumialem

    OdpowiedzUsuń
  15. Szampon "Samson", z "Misia" przyszedł mi na myśl.
    Się ciesz, że tylko odżywka.
    Ja nawet nie wiem co to pudding jest. Znaczy w przybliżeniu wiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dyzio mi tłumaczył, jest tego od cholery i schodzi głównie na święta Bożego narodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Znaczy od cholery rodzajów:))))

    OdpowiedzUsuń
  18. No tosta sie Matka ukompali:)))))))))) Nie bijta za powrot do tematu, ale te dwa krany to przezytek sprzed 200 lat i sknerstwo wlascicieli domow. Oplate za wynajem taki bierze ale baterie i metr rurek wymienic to juz mu sie nie chce. Widzialam takie cudo raz w zyciu, na Greenpoint (polska dzielnica) ale tam tez widzialam wanne w kuchni przy ktorej sie obiad serwowalo:))))

    OdpowiedzUsuń
  19. A szamponem psim juz raz umyłam włosy, u Przedziwnej... Organic hypoalergic coś tam było napisane i żadnego obrazka psiej sylwetki.
    Jej mama potem sie śmiała, że dobrze wybrałam, najdroższy szampon w domu za 70 zeta, hehehe.

    OdpowiedzUsuń
  20. Diesel, sa też takie właśnie jakby sprasowane z rodzynkami i jeszcze czyms tam... Muszę spróbować kiedyś, bo trza wiedzieć, nie?

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jadłam puddingu!
    Prawie 14 lat tu siedzę i nie spróbowałam!

    Ale chyba nic straconego :-)))))

    OdpowiedzUsuń
  22. Daisy, to chyba jednak musi być straszne świństwo, skoro nie próbowałaś:)))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Hmmmm ... ciekawe ... a moze to odrazu wrzatek leci i mozna sobie prosto z kranu kawusie po turecku sieknac LOL. W sumie to i tak lepsze zjawisko niz dwa zlewy jeden do nabialu drugi do miesa..ale nie bede uprzedzac faktow to tez bedziesz musiala zobaczyc :P
    Dora... granaty , budynie jeden czort , cos sie trafi spokojnie

    OdpowiedzUsuń
  24. Jessu. Jak to szybko się stało szysko. Na chwilę pojechałem do Katowitz, a ty już w Wielkiej Brytwannie. Czymam kciuki za kuleżankę. Bardzo czymam.

    OdpowiedzUsuń
  25. A to juz moja mamusia wygłaszała taką złota myśl (znaczy, ich było więcej, ale mam na mysli te na okolliczność wody):
    - na herbat e nalewa się zimnej wody bo W TEJ CIEPŁEJ SĄ ZARAZKI.
    Co do szamponu to mysle, że te psie sa lepiej przebadane niż dla ludzi.
    W sprawie pracy charkam zabobonnie przez lewe ramie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana,puddingi czy inne chuje muje dzikie weze - egal ;))) cos sie na pewno trafi niedlugo ;)))aczkolwiek w tej fabryce bys sie przydala-znajac Ciebie zmienilabys recepture na "cos jadalnego" ;))) ot i kariera gotowa xD

    OdpowiedzUsuń