środa, 29 lipca 2009

Trzeba sobie pomagać.

Leje od rana, normalnie do porzygania! Nosa nie chciało się z domu wystawiać, jedynie na fajkę, bo tak całkiem bez się nie da.
Czesałam polski portal w Derby. Nawiasem, to przydałaby się ekipa, która by lepiej
o niego zadbała, bo chuj tam nocuje.
Interesowały mnie ogłoszenia, wiadomo jakie. Wtem natknęłam się na wpis na forum. Pisała Dorota, że pomoże ludziom z Lubuskiego.
Przecież to rzut kartoflem ode mnie. Poza tym kto pyta nie błądzi. Tym bardziej,
że podała numer gg. Była niedostępna. Zostawiłam wiadomość,
że szukam pracy i jeżeli oferowana przez nią pomoc jest na tej płaszczyźnie, to ja
o nią proszę.

Odezwała się po chwili, ale tylko po to, by wziąć mój numer telefonu, bo właśnie wychodziła na dyżur. Zapewniła, że zadzwoni w czasie przerwy.
Nie miałam zatem możliwości wypytać, czy to czasem nie burdel. No co? Przecież nie wiedziałam, nie?

Potem zadzwoniłam do agencji - czekać.

Około pierwszej odezwała się Dorota. Głos miała dojrzały, ciepły.
- Słuchaj, u mnie jest wakat na sprzątaczkę - rzekła.
- Biorę! - Podskoczyłam.
- Gdzie mieszkasz?... O, to masz bardzo blisko do mnie i do domu starców też. Bądź zaraz, póki jeszcze administracja pracuje.

Przyczesałam kudła, przypudrowałam gębę, wciągnęłam dżiny na dupę i poleciałam.
Do końca naszej ulicy, potem w prawo, pod górkę, znów w prawo i oto byłam na miejscu. Przed budynkiem czekała Dorota. Krótkowłosa blondynka po czterdziestce. Uśmiechnęła się do mnie, pozdrowiła i zapytała, czy kiedykolwiek sprzątałam.
Pewnie, w Niemczech, co okazało się plusem, bo tamtejszy Ordnung jest tutaj znany.

Podczas rozmowy z panią nadzorującą serwis sprzątający Dorota użyła tego, jako mojego atutu. Dostałam aplikację do wypełnienia i jutro mam się zgłosić na interwju.

Praca do września obejmować ma 20 godzin tygodniowo, potem 35, ale pozytywna strona jest jeszcze jedna. Dorota mieszka z dzieckiem i ma pokój do wynajęcia za dwie stówy miesięcznie bez żadnych dodatkowych opłat. Dlatego te dwadzieścia godzin na początek w zupełności mi wystarczy, by skromnie żyć i czekać na więcej.

- Tutaj się dziewczyno nie narobisz. Jak będziesz systematycznie sprzątać swój rewir, to i będzie czas na podłubanie w nosie - mrugnęła Dorota.
- Wiesz, to naprawdę szlachetne z twojej strony - nie ukrywałam wzruszenia.
- E tam, trzeba sobie pomagać - powiedziała to tak swobodnie,
że zapomniałam języka w gębie.

Praca jest bez udziału agencji, więc od razu dostanę kontrakt. Odpadnie łażenie
i proszenie się o pracę codziennie. Bo może być tak, że agencja będzie miała zapotrzebowanie na dwa dni w tygodniu i co w pozostałe dni? Tak na przykład zaczynała Westfalit. Zresztą uprzedzała mnie, że na początku nie będzie łatwo.

Dlatego biorę tę robotę, biorę pokój i zaczynam nowy rozdział.
Ale najpierw jutrzejsze interwju, tfu, tfu, tfu! Może w końcu przestanę musieć, kurwa, pluć. To takie nieeleganckie!

16 komentarzy:

  1. Super! Dobrze się złożyło z pracą i mieszkaniem!

    Hui! Hui! Indeed!

    OdpowiedzUsuń
  2. No super, że ja pierdolę! Aż boję się o tym mówić. Do tego odpadną mi opłaty za dojazdy do pracy, a bilety są drogie. Za przejazd do centrum zapłaciłam 1,9 funta!
    Normalnie... Nie, nie, nic nie gadam... Jutro dopowiem:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!!!!!!! Na poczatek w sam raz, roboty nie za wiele wiec bedziesz miala ciagle czas rozgladac sie za czyms lepszym no i czas dla Miski. I ten pokoj!!!!!!!!! No BOMBA!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam nieelegancka mogę być - tfu, tfu oraz TFUUUU! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A no godolech przeca, spokojnie i byndzie. I nawet bez agencji...

    OdpowiedzUsuń
  6. No Athi, 1,9 pfunta do miasta. Siedzailas na krzeselku? Musialas ustapic miejsce komus za jakies Priwileje?
    No i batnotlist... nawet Autobus mial drzwi z innej strony.. To extra przeciez...
    :))))) gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  7. gratulacje:))))!!!!
    bardzo sięcieszę,naprawdę.I fajnie że taka Dorota się odezwała.
    Ufff,teraz to już normalnie z górki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. no i cholera - z jednej strony się cieszę bardzo, a z drugiej jak myślę że osoba, która tak pisze po polsku na blogu, zna języki, i ogólnie jest wyraźnie do rzeczy, pracuje jako sprzątaczka, to coś mi się robi w środku. żadna praca nie hańbi, i w ogóle, ale no... jakby wszechświat był chociaż trochę w porządku, to mojego szefa byś zastąpiła, jego jedynym atutem jest francuski :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i????
    Rzuciła taką wiadomością i milczy :)

    Bo mnie kciuki od trzymania odpadną ;)

    Hui Hui!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przetrzymujesz nas kobito w taaaakiej niepewnosci....czyzbys nie miala czasu na napisanie notki,bo wlasnie przenosisz sie do nowego lokum ???
    Trzymam kciuki mocno bardzo :**

    OdpowiedzUsuń
  11. I ja się cieszę i czekam na ciąg dalszy. Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny, nazapierdalałam się dzisiaj... Byłam w fabryce. Nie mam sił. Jutro Wam opowiem wszystko. Bede miała to sprzatanie, ale w miedzyczasie trzeba zarabiac, jak jest okazja...
    Milego WYPSONU:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ati - Tobie - najmilszego Wypsonu, Kobieto Pracująca:))

    OdpowiedzUsuń