piątek, 24 lipca 2009

Tfu, tfu, tfu!

Ze zbolałą duszą poszłam dziś z Miśką do miasta. Co rusz do oczu napływały mi łzy. Na ów nastrój wpłyneły następujące czynniki:
Armagedon, brak wiadomości z domu, brak telefonu od Krisa, który pochwalił mnie za dobry (?) angielski i obiecał zadzwonić i umówić się na rejestrację w agencji oraz okres.
Odwiedziłam trzy agencje, których adresy znalazłam na polskim portalu w Derby. Pierwsza nie miała pracy, druga już nie istnieje, a trzecia była zamknięta.

Usiadłam na murku, zapaliłam papierosa, patrzyłam na dziecko grzebiące patykiem
w ziemi i płakałam ukradkiem, żeby nie widziało.
Do tego co chwilę padało!
- Durny ten deszcz - fuknęła Miśka.
- W Polsce też padało - odparłam spokojnie.
- Ale nie tak codziennie!
Co fakt, to fakt. Jednak gdyby nie ona, wcale by mi ten deszcz nie przeszkadzał.

Wracałam wolno, nigdzie się nie spieszyłam. Często odpoczywałyśmy na ławkach,
bo jakby nie było, w jedną stronę miałyśmy ze 3 kilometry.

W centrum zadzwonił Kris, zaprosił mnie do biura w poniedziałek na po jedenastej. Cegłówka spadła z serca, choć to nie znaczy, że po rejestracji zaraz podejmę pracę. Będę tak zwanym człowiekiem do wzięcia. Mimo to, jakoś fajniej zrobiło mi się na duszy, że w ogóle się odezwał.

Skrzydeł dostałam w okolicach Lidla, po telefonie z "granatowej" agencji, która zaprosiła mnie na poniedziałek na dziesiątą z dokumentami.

Tfu, tfu, tfu! Nie gratulować proszę. Nic. Nic! Trzymajta dalej kciuki, bo jak wkrótce nie dostanę pracy, wpadnę w depresję albo inne gówno.
Szkop w granatach, to byłoby naprawdę moje miejsce...

18 komentarzy:

  1. To ja nic nie mowie, tylko przysiadam na kciukach do poniedzialku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, daj wreszcie znac, jak z pracą, co? I powiedz, czy w domu wszystko w porządku po tej nawałnicy cholernej? Zazdroszczę Ci trochę tej Anglii, co widzę Londyn na zdjęcach, to czuję, jakby mi ktoś maszynką do tatuażu po sercu jeździł...
    Trzymam mocno moje kciuki za Was

    OdpowiedzUsuń
  3. Kredi, wszystko w porządku. Pisałam w komentach pod poprzednią notką;)


    Trzymajcie, trzymajcie... Ja co chwilę biorę głęboki oddech:)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. no,siedzę cicho i czymam.
    Za osobistego czymam to i za Ciebie lekko będzie do pary:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy ktos tutaj w Polsce mowil ze w Anglii bedzie lekko?? Dla pocieszenia (o ile to moze byc pocieszenie) to moj nowiutki komp szlag przedwczoraj trafil :(:(:(:( Przed burza zostal wylaczony nawet z gniazdka a rano juz sie nie wlaczyl :( W serwisie powiedzieli ze "poszedl" zasilacz i plyta glowna :( Cholera :(:(:(:(:(:(

    OdpowiedzUsuń
  6. trzymam. nie wpadaj w żadne gówno, co?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tuv, to ja za osobistego też będę trzymać;)))

    Lustereczko, nikt nie mówił, że będzie lekko, ale na emocje nie ma rady...
    Przykro mi z powodu kompa:(((

    ds, broń buk;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. trzymam i powiedz Miśce - że u nas pada codziennie
    całusy

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też trzymam a Miśce powiedz, że u nas jest jeszcze gorzej, bo albo upał albo deszcz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam mentalnie. Bo fizycznie kciuk mi potrzebny do trzymania pędzla, jakkolwiek sprośnie by to nie zabrzmiało!

    Daj znać, jak już co się wykluje.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja oczywiscie tez trzymam !!!
    nie pisalam ostatnio,bo mnialam duzo stresu i przygotowania do imprezy urodzinowej mojego pierworodnego,ale nieustannie o Was mysle :*

    OdpowiedzUsuń
  12. no pefka, ze czymiemy:)

    Legnicy wspolczuje mocno...przykre, szczegolnie z tym parkiem:( Gdy relacjonowali w faktach i facet (budowlaniec) mowil o swoim domu i zniszczeniach i glos mu sie zalamywal co chwile, to i ja sie rozplakalam i Mawż osobisty również dziwnie zamrugal oczami:>

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też trzymam za szkopa w granatach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tfu, Tfu, Tfu pogoda zajeboska tukej, ale mlodej nic nie godej....poprostu zapomnij... A to inne sie samo zalatwi...

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkop w granatach to brzmi dumnie!

    :-)))

    Jakieś wieści ?

    OdpowiedzUsuń
  16. No do wilki anilki co z tymi granatami? Moze niech Szkop cus napisze? obiad trza gotowac i ni chuja nie idzie bez kciukow:))))

    OdpowiedzUsuń