niedziela, 19 lipca 2009

Jedynaczki

Życie w symbiozie trzy i sześciolatki, to, umówmy się, jedynie marzenie dorosłych
i przez pierwsze dwa dni naszego pobytu tutaj my, pierniki daliśmy się owym marzeniom ponieść.
Panny nie wychodziły z Kaśki pokoju, sprzątały wspólnie zrobiony rozpiździaj, spijały sobie z dzióbków i och i ach.

Sielanka się skończyła, na jej miejsce wkroczyła zazdrość, zaborczość, poczucie własności oraz żal z powodu jej utracenia.
Mnie obecnie najbardziej boli to ostatnie i dusza ma zapłakała, gdy Miśka smutno oznajmiła, że chce do Polski, do swojego pokoju i zabawek.

Wynagrodzę jej to podwójnie, jak przyjdzie czas. Obecnie mogę tylko tłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Mądre moje dziecko rozumie, ale i tak tęskni.

Tymczasem dziewczęta w chwilach zgody, których mimo wszystko jest sporo, zamieniają się w trąby powietrzne. Sieją przysłowiowe spustoszenie w domu.
Robią takie rzeczy, których w pojedynkę raczej nie robiły.
Kaśka ostatnio porysowała kredką ścianę. Na szczęście na zmywalnej farbie. Miśka porysowała mi kiedyś jeden raz, dostała za to niezły wykład i jest spokój.
Wyszliśmy zatem z założenia, że oto Kasia miała swoją pierwszą próbę tym bardziej, że na twarzy Miśki nie widziałam ani cienia poczucia winy.

Gorzej potraktowany został kwiatek doniczkowy. Cztery małe łapy oskubały go doszczętnie z liści i to w sekund trzy. Cycki mi opadły, bo ani jedna, ani druga wcześniej nie dewastowały zieleni.
Za Miśkę mogę poręczyc, za Kaśkę ręczy westfalit... Znaczy co? Dostają przy sobie małpiego rozumu?
Gospodyni wpadła w straszną wściekłość, bo to kobieta jest, która kocha swoje wszystkie kwiatki jednakowo.
Zabrała "ogrodniczki" do kuchni i na ich oczach spakowała trzy szafki słodyczy
w sześć reklamówek. Wynosząc je do swojej sypialni oznajmiła, że od teraz obowiązuje zakaz konsumowania słodyczy przez tydzień bez możliwości zawieszenia kary.

Długa, moim zdaniem za długa, ale słowo już się rzekło i nikt nie zamierza podważać autorytetu drugiego. Dużym plusem zakazu jest to, że dziewczęta
doceniły urok konsumpcji przygotowywanych posiłków. Przestały być one traktowane jako konieczność, bo starzy każą.

Dyzio, ze swoim stoickim spokojem powtarza, że to się zmieni. Że kolejną fazą będzie normalne obcowanie ze sobą panien. Albo po prostu my się przyzwyczaimy?
Jedno jest pewne, z jedynaczkami nie jest łatwo, a Kasia jest innym sortem jedynaczki, bo po dwóch chłopcach była upragnioną córeczką mamy i taty.

I tak to.

Jeszcze o pogodzie chciałam, która zmienną jest, lecz mi odpowiada. Nie przepadam za upałami mimo, iż swojego czasu mieszkałam w Grecji.
Szczerze nie-na-wi-dzę śnieżnych i mroźnych zim.
Tegoroczne lato w Polsce przygotowało mnie do takich klimatów, jak pospieszne zbieranie prania po to, by je za pół godziny znów rozwieszać.

Trwam w przekonaniu, że ten wyjazd był dobrym pomysłem.

10 komentarzy:

  1. oj poczekajcie, jeszcze chwileczke i beda sie bawic w Fryzjerki. Z prawdziwymi nozyczkami ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyjazd byl raczej dobrym pomyslem, nieco mniej dobrym jest przebywanie przez jakis czas we wspolnym stadle, ale wyjscia innego nie bylo, wiec uznajmy, ze to wlasnie byl pomysl NAJLEPSZY. Natomiast panienki, no coz, trudno jest oczekiwac zeby 6latka zrozumiala, a co dopiero 3latka, dla ktorej czas jest ciagle pojeciem bardzo abstrakcyjnym. One nie bardzo wiedza co jest na teraz, co na zawsze. Minal pierwszy zachwyt i zaczely sie schody, to normalne. Natomiast Ty i West musicie bardzo uwazac zeby na skutek "wypadkow" nie minela przyjazn. Mam nadzieje ze to Wam nie grozi i jakos uda sie przezyc bez wiekszych zawirowan ten trudny dla wszystkich czas. Dyzio ma racje, tyle ze Dyzio idzie do pracy a Wy obie zostajecie na placu boju nonstop.
    Zycze wytrwalosci i zrozumienia po obu stronach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Athi, masz maila, dawaj nr telefonu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedna nasza Miśka;) na szczęście dzieci nie wiedzą dzień, ile trwa tydzień - gdybyście um chciały skrócić karę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Diesel, a żeby się Twoje słowa w gówno obróciły:))))))

    Stardust, dajemy radę i staramy się by bardzo sprawiedliwe;)

    Odentko, Miśka wie ile to jest tydzień, policzyła na paluszkach ile razy sie wyśpi i się zasępiła. Nie wiem, może uda im się stanąć przed komisją o "zawiasy";))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Komisja sie zawziela i nie popusci!!!
    Jak nam braknie cierpliwosci to dyziak bedzie z dziecmi do pracy popierdalal:)
    A co kurwa

    OdpowiedzUsuń
  7. Najwazniejsze ze Was humor nie opuszcza:)) Dacie rade, a dzieciaki kiedys beda to mile wspominac.

    OdpowiedzUsuń
  8. Athi & westfalit bierzcie to z usmiechem na twarzy bo moze byc gorzej..:)))))) ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mocno trzymam kciuki za Wasz UK. Wszystko będzie dobrze, bo by musi. Musi się wreszcie uspokoic, prawda?
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno dobry pomysł. Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa!
    Na dzieciach się nie znam, ale wiem, że po takiej karze rośliny będą miały luz do końca życia :-)
    Jeden dzień bez cuxów da się przeżyć, ale tydzień to już jest KARA a nie niedogodność.

    OdpowiedzUsuń