poniedziałek, 27 lipca 2009

Czekam.

Pierwszy raz jechałam do miasta autobusem. I oczywiście co? Szukałam przystanku nie po tej stronie ulicy. Na szczeście błyskawicznie zaczęłam się chichrać sama z siebie, jednak autobus zwiał.

Czekając na drugi odebrałam telefon z agencji, w której byłam umówiona na dziesiątą - granaty. Potwierdzili moje przybycie na umówione interwju. Totalny profesjonalizm. Zdążyłam z zapasem czasu. Przede mną w kolejce była pewna Marta, martwiła się swoją słabą znajomością języka. Okazało się, że słusznie, bo nie przeszła rozmowy z powodzeniem. Wystraszyłam się nie na żatry. Wchodząc do pokoju dostałam lekkiej telepawki, ale kobieta jęła ciepło mnie uspokajać. Zdałam, zarejestrowali. Czekam na telefon do pracy.

Z wywieszonym jęzorem leciałam do agencji Krisa, który chętniej mówi po polsku niż "Granatki". Niemal wcale nie rozmawialismy po angielsku. Kris ma rodzinę w Legnicy. Żałośnie wspominaliśmy nawałnicę. Miał dla mnie dwie propozycje, albo robota w magazynie środków czystości, albo przy produkcji drabin. Też czekam na telefon.

I to tyle. Mam naprawdę głośną nadzieję, że w tym tygodniu wezmą mnie chociaż na próbę.

14 komentarzy:

  1. Przeczytałem wszystkie zalełe notki. Ponieważ zapomniałem o oddychaniu, teraz jestem z lekka siny.
    Wiem jedno Athi: Jesteś zajebiście silną kobietą i choćby skały srały i tak osiągniesz swój cel.
    Od kiedy Cię czytam, podziwiam Twoją odwagę i nie martwię się o przyszłość Twoją i Miśki, bo wiem, że jesteś za przeproszeniem nie do zajebania.
    Ty popłakujesz sobie tylko chwilę, potem zaciszkasz poślady i jedziesz dalej. Inni ryczą dniami i nocami, a bezradność ich paraliżuje.
    Trzymam kciuki jak nie wiem co!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty się tak ostro za to wzięłaś, że jestem rzekonana, że coś się bardzo szybko znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Du, ma 100% racji, ale tez bo to my samotne baby mamy inne wyjscie niz diablu leb urwac i w korpus nasrac? No moze i sa inne baby ale ja zdecydowanie wole takie jak Ty Athi, bo siedziec i sie slimaczyc na zly los to byle dupa potrafi. Powodzenia Babolu rozped wzielas niezly i zawsze cos z tego wyjdzie. Jak nie granaty, za ktore trzymam kciuki bo to boskie, to drabiny albo te srodki czyszczace, wazne ze cos bedzie...Ale co granat to jednak granat;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki niezmiennie. To, co napisał Du, powtarzam Ci już od lat, nie? Może poza zapominaniem o oddychaniu. Ja tam sina nie jestem. Ze dwa razy zapomniałam oddychać tylko.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. cale szczynscie ze te autobusy dzwi z innej strony tysz maja ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam i podziwiam Twoją waleczność ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. to ja mam też głośną nadzieję. wrzeszczącą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieki za komplementy, za słowa otuchy... Ale jest tak, jak napisała Stardust. Samotne baby mają większą siłę. Dobrze, że wokół przyjaciół mam kochanych i oddanych:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. No to ja czekam na wszystkich frontach: u siebie, u Ciebie i u Szeherezady!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. wezmą, ja bym Cię wzięła :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Athi, mówię Ci. Dobrze będzie.
    Wezmą i jeszcze zapłacą!

    OdpowiedzUsuń
  12. Napewno się uda. Wezmą i jak daisy pisze jeszcze zapłacą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmmm, to Ty tez ciagle czekasz, no wkurwa mozna dostac......wrrrrrrrrrrrr.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja tak myślę i myślę, jakie nie z tej strony. Dwa dni myślałam. I już wiem :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń