środa, 24 czerwca 2009

Wspomnienia stomatologiczne.

Myśl o dzisiejszej wizycie u dentysty sprawiła, że od rana byłam chora. Po dziesięciu latach wypadła mi plomba z górnej czwórki odsłaniając krater. Łaziłam z tą dziurą kilka tygodni, bo nie miałam funduszy. W przychodni chciano wstawić mi metalową, bowiem białe przysługują do trójek włącznie. Uciekłam.

Strach przed dentystą towarzyszy mi od kiedy sięgam pamięcią. W podstawówce robiliśmy wycieczki klasowe na przeglądy stanu uzębienia do sąsiedniej szkoły. Tam dentystka wykryła u mnie dziurkę w dolnej szóstce i zapisała na za kilka dni. Ucieszyło mnie, że wizyta wypadła na matmie, toteż poleciałam.
Usiadłam w fotelu, otworzyłam japę, pani pogrzebała w zębie szpikulcem i to już mnie bolało!

Wzięła wiertło, o braku znieczulenia chyba nie muszę pisać, nie? Przypierdoliła nim w ząb, wywołując wytrzeszcz moich oczu. Zjebała mnie za wiercenie się, położyła mi rękę na czole i jęła wciskać głowę w oparcie fotela, a wiertło w ząb. Wydarłam mordę.

- Przecież nie boli, dopiero otwieram zęba! – Warknęła mi prosto w twarz. – Nie wierć się!
- Ja muszę siku! – Złapałam teczkę i tyle mnie widziała. W domu nie przyznałam się do mojego aktu tchórzostwa. Nigdy więcej nie poszłam tam nawet z klasą na przegląd. Gdy planowano wyprawę, zwyczajnie nie było mnie tego dnia w szkole. Ta kobieta, dentystka śniła mi się po nocach!

W liceum było gorzej, bo mieliśmy gabinet dentystyczny na miejscu. Gdy pewnego dnia usłyszałam, że idziemy na przegląd, wbiłam nerwowo palce w ramię Przedziwnej.
- Powiedz, że leczysz się prywatnie. – Mrugnęła porozumiewawczo.

- Tak? To ja chcę widzieć za jakiś czas naprawiony ząb. – Rzekła ubawiona dentystka, a jej asystentka zanotowała coś w mojej karcie. Cudem ciągle tylko ten jeden był chory.

Bezczelnie poszłam tam za kilka dni z zalepioną dziurą. Sama sobie zalepiłam, gumą do żucia. Ubawione panie pokręciły głowami, a asystentka kazała pozdrowić tatę. Skądś się znali.
Trzeba było zatem samemu ostrzec ojca, że dziecko miga się od wizyt stomatologicznych i przetłumaczyć jakoś, iż za Chiny nie da się zmusić do japo terapii.

- To nie chodź! Twoje zęby i twój smród z gęby! Kiedyś będzie cię to drogo kosztowało, zobaczysz. – Ojciec skończył wywód, który spłynął po mnie, jak po kaczce. Ważne, że wiedział i oto mogłam twardo obstawać przy swoim.

W 1999 owa górna czwórka zaczęła zwyczajnie śmierdzieć, krater był spory. Nie było wyjścia. Znalazłam polską dentystkę w Norymberdze. Dolnej szóstki nie było wcale… Tylko czarny korzeń.
Leczenie 4 odbyło się kanałowo, usunięto nerw i załatano. Na tamtą chwilę byłam zadowolona. O szóstce nie myślałam wcale, tymczasem górna siódemka też już się łamała. Żyłam z tym szambem jeszcze trzy lata...

W 2001 roku, udałam się do dentysty w centrum Norymbergi. Pan doktor był tak przystojny, że wstyd mi było otwierać paszczę, o czym mu powiedziałam. Że wstyd, nie, że mi się podobał. Gabinet, sprzęt – kosmos. Doktor pojeździł kamerą po zębach i dodał otuchy. Tylko dwa do leczenia, dwa niestety do usunięcia. Wspomniana dolna szóstka i górna siódemka. Ósemki, o dziwo, do dziś mam zdrowe. Podobno zęby mądrości potrafią wyrzynać się już chore.

Byłam u niego kilka razy. Za pierwszym wyrwał, co było do wyrwania, połatał, co do połatania. Potem dziury się goiły, a ja przygotowywałam się psychicznie do zabiegu wstawiania implantów.
Biorąc pod uwagę fakt, że podczas wstawiania implantu w miejsce górnej siódemki asystentka zemdlała, byłam dzielna. Nie pisnęłam ani razu, a doktor kruszył kość, aż mi łeb skakał i tylko łzy ciekły po policzkach…

I dzisiaj mi się to wszystko przypomniało. W minioną sobotę wymigałam się od zabiegu chorobą, ale dzisiaj nie było wyjścia. I wcale nie było tak źle.
- Ząbek jest martwy, proszę się nie bać. – Uśmiechnął się do mnie doktor i pogłaskał głowę.

Żeby dentystka z podstawówki miała podobne podejście do pacjentów, pewnie nie latałabym z szambem w gębie przez tyle lat. Chociaż kto wie, tych znieczuleń przecież nie było.

Rozbolał kogoś ząb podczas czytania tego? A później grzmię, że komentów nie ma, nie?

Chciałam przez to wszystko powiedzieć, że mimo znieczuleń, sruleń, postępu w stomatologii, nigdy nie przestanę bać się dentysty. Nigdy! Ale też nie na tyle, by olać zdrowie zgryzu. Dbajcie ludzie o zęby, bo tata kiedyś miał rację, zaniedbanie drogie jest...

21 komentarzy:

  1. Kobieto, to za Twoich czasow nie bylo znieczulen, a mozesz sobie wyobrazic MOJE czasy:))) Za kazdym razem jak poszlam do dentysty szkolnego to dostawalam grzyba w pysku. Po trzecim razie Mama napisala ze nie pozwala na badanie mojej paszczy w szkolnym gabinecie, ale za to prowadzala nas do prywatnego gabinetu 2 razy do roku i nie bylo przepros. Lapala za galazke i ciagnela silom!!! Z tym ze prywatny dentysta byl delikatniejszy bo bral za to ciezkom forsem. A mnie to sie nawet podobaly te zapalenia ktore mi w prezencie fundowal szkolny gabinet, bo potem mialam przez kilka tygodni pedzlowana paszcze na fioletowo i to wygladalo strasznie. A ja tylko na lekcjach otwieralam pysk i niejeden nauczyciel wychodzil do lazienki. Rusycysta to wchodzil do klasy i mowil "stardust, tylko trzymaj gebe zamknieta, prosze" bo jego na rzyg zbierala ta moja paszcza fiolet z szarymi zombkami - wyobraza sobie paniusia?
    Teraz mam dentyste co jak tylko wchodze to mowi dzien dobry i zaraz potem najpierw masc znieczulajaca (8 roznych smakow do wyboru) potem zastrzyk, sluchawki z klasyczna muzyka na leb i moge spokojnie tam siedziec godzinami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie boję się dentysty. Nawet trauma z dzieciństwa, kiedy to nie było znieczuleń nie przeszkadza mi w regularnym uczęszczaniu na przeglądy. Nie chcę mieć dupy z gęby i nie mam :-)))

    A zęby naszej głowy państwa i ta bajka z mchu i paproci w jego pysku - za każdym razem mnie obrzydza i zdumiewa. Kurwa, jak można nie dbać o zęby, skoro każdy mu w te pieńki patrzy na wszelakich wizytach międzynarodowych ??? No fuj i jeszcze raz fuj.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. hm.Rozboleć nei rozbolał.Ale mam równei ciekaw opowiastkę.Otóż z powodu ciagłego chorowania i żarcia przeróżnych świństw lekami zwanymi co to mi życie ratowały a paszczę rujnowały pierwszy raz do dentysty oszłam jak nie mialam jeszcze 4 lat.
    Prywantnie,bo matka dbała o nas.
    I ten.
    Mówisz znieczulenai nie było athina? baaaaajka.
    Siadłam se na taki oszczędny,brązowy fotel.
    obok stała taka denaturatowa,czy tezspirystusowa lampka z OGNIEM ŻYWYWM.W tem że ogniu pani wiertełko wyjałowiła i inne narzędzia;>
    Potem zaczeła borować.
    Siegnęła po taki kurka wieszak na kółkach na ktorym wisiała maszynka.Na dole wieszaka był pedał,koło zamachowe bardziej w górze,i pasek klinowy też był skórzany.I jak ona na ten pedał to koło zaczynało się obracać,i tak dalej ( prawa mechaniki ),aż wiertło wierciło prawdaż;>
    I od razu zastrzegam że NIE ŻYŁAM w średniowieczu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tuv, u mnie w podstawówce było dokładnie takie samo koło zamachowe i wiertło wolnoobrotowe. Do jedynego prywatnego dentysty, który posiadał szybkoobrotowe zapisy były na dwa miesiące naprzód.

    OdpowiedzUsuń
  6. tuv, ale to było w tym życiu? Hihihi, żartuję:) To ogniowe wyjaławianie było pewnie bardziej skuteczne, niż w przypadku Stardust.
    Dobrze, że mama dbała:)))

    Miśka z racji wcześniactwa do drugiego roku zycia ciągle miała niedobór żelaza. POdawałam jej go łyżeczką do samego gardła, aż dziecko miało odruchy wymiotne. Potem było mycie zębów, języka, całej paszczy. Chodzimy na wizyty kontrolne i tfu, tfu! Na razie jest spokój. Niedługo zaczna wypadać mleczaki.
    Patrzyłam na przedszkolaków w grupie Miśki... Zęby ich są w opłakanym stanie. Moim szczęściem jest, że ona je wszystko. Rodzina nie może się nadziwić, iż podczas zakupów miśkowymi życzeniami są: oliwki, ser pleśniowy, pasta rybna... z tych najmniej zrozumiałych, jeśli chodzi o dziecko.
    No i dziedziczna, mocna kość. Tfu, tfu!:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Daisy, Ty dama jesteś cała paszczą, od urodzenia, Tobie koło zamachowe tam pipa, ważne, żeby dupy na przedzie nie było:))))) I brawo:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, nic mnie nie rozbolało, ale przypomniałam sobie że wypadałoby się wreszcie udać do dentysty na przegląd... Przed wyjazdem do niemiec naprawiłam sobie wszystko co było do naprawienia u mojej dentystki którą znam od 7 klasy podstawówki (niestety mam słabe zęby, a mój strach sprawił że jak poszłam do niej pierwszy raz to załamała ręce ile jest do zrobienia...) ale skontrolować przynajmniej by się przydało, i może jeszcze jakieś profesjonalne czyszczenie... AAAAA! Ja nie chcę o tym myśleć!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tez traume z dziecinstwa pamietam ...
    Mama pielegniarka byla,wiec przychodnia,w ktorej pracowala kojarzyla mi sie z wszystim co najgorsze,gdyz ja panikara pierwszej wody jestem i tak ..przy pobieraniu krwi w gabinecie na parterze trzymalo mnie 5 pielegniarek !!! a z drugiego pietra zbiegaly sie kolejne,poniewaz darlam sie na cala przychodnie "milicja,ratunku,morduja!!!!"
    na pietrze byl gabinet dentystyczny...ale za duzo nie pamietam,oprocz "smrodu" lekarstw,prahistorycznych urzadzen i chamskiej pani doktor...mozna sie domyslec,iz nie bylam jej czesta pacjetka...o zeby zaczelam "dbac" krotko rzed slubem,coby nie wstydzic sie usmiechac na fotkach...odkad wyjechalam do Rajchu odwiedzam dentyste reguralnie 2 x do roku ..z racji 2 ciaz i mojej choroby musialam leczyc je dwukrotnie,ale na dzien dzisiejszy piluje tego ;)))
    dzieci moje niestety maja pròchnice :(( Phlip wieksza,przez moja niewiedze(dawalam mu soczki gerbera z jablka :/) a Michelle z nadmiaru slodychy,ktorymi pasia ja moja tesciowa.Ale staram sie jak moge,zdrowe jedzenie,woda do picia i kontrola dentystyczna w terminie...

    nooo,sie rozpisalam ;> co ?? na brak komentarzy nie ma co narzekac ;)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tez nie cierpie dentystow, ale ostatnio na urlopie bylam u wspanialej dentystki. Normalnie z przyjemnoscia pojde do niej jak bedzie potrzeba znowu cos podleczyc.
    Kurde Tasiek szczotkuje zebiory pare razy dziennie a jednak juz leca jej jedynki :( Chlopakow gonie jak tylko sie da, ale dzieciaki oporne jak nie wiem. Jesli ktoregos zab zaboli dam po glowie jako srodek przeciwbolowy- tabletki zadnej:D Taka juz jestem franca a co sie bede:P

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja wole rodzic niz isc do dentysty...ktos to przewidzial i zeby mam o wyjatkowej trwalosci. tfu, tfu, tfu, przez lewe ramie!

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mam na szczęście traumy mimo podobnych doświadczeń z dzieciństwa i mimo posiadania kiepskiego uzębienia. na razie pozbyłam się dwóch. reszta obficie plombowana, ale wszyscy tutejsi dentyści chórem mówią, że mam bardzo zadbane zęby.

    OdpowiedzUsuń
  13. No to przejscia z dentysta juz znam, a teraz poprosze to samo tylko z ginekologiem :>:>:>:> Bo ponoc gdyby w paszczy nie bylo zebow to mozna by sie pomylic czy to dol czy gora :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  14. ---> Lustereczko, trafilas w 10. Szczeki sa polaczone kanalem energetycznym z pochwa i dlatego w momencie porodu (parcia) nie wskazane jest zaciskanie szczek, gdyz z automatu nam sie nasza szlachetna zaciska uniemozliwiajac badz utrudniajac wyjscie newborna na swiat;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. No to się naczytałam:)))) Widzę, że nie jestem sama z tym strachem:))

    OdpowiedzUsuń
  16. athina - super matka z ciebie że tak starasz si podawać to cholerne żelazo.Mnie też z tego powodu niszczyły się zęby,ale ja cięgiem po szpitalach i sanatoriach ,to kto miał zadbać.
    Lekarz mi kiedys powiedzial że zębów to ja szybko mieć nie będe;>>>> a mam.SWOJE:) nadal ;))) co prawda każdy leczony ale są:).

    A junior mial pierwszego zęb plombowanego w 2 klasie gimaznjum !i na razie jedynego a m lat 22 tak go pilnowałam.Młoda ma niestty dwa to od aparatu siestało.
    jak X-men był w Szwecji to stwierdził że dentysci tam nei majaco robić,bo dawno temu zawalczono z prochnicą i jest ok.U nas to dlugo sięjeszcze będzie ciągło;>

    OdpowiedzUsuń
  17. O swojej martyrologii pisac nie będę ;-)
    Powiem jeno, że znalazłam swojego doktora i tam mogę siedziec godzinami. Znieczulenia od znieczulenia nie używam (chociaż jest), muzyki też rzadko używam, bo doktor mówi ciekawie o tym co robi. I faktem jest, że droga impreza. Ale co tam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dodam, że mój doktor jest w PL oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  19. tuv, już mam to za sobą. I żadna tam super, po prostu z obserwacji i ostrzeżeń lekarzy oraz innych matek wiedziałam, że trzeba to sprytnie podać i wyszczotkować potem japę.
    W Szwecji nie ma próchnicy? Fiu, fiu...
    Sze, bo w Polsce wszystko najlepsze, największe...:)))))))

    OdpowiedzUsuń
  20. Athino a ja dalej pytam co z gninekologiem......

    OdpowiedzUsuń
  21. No ale Temat se wybrala.
    Mnie od Hispani geba boli, mieszam te tabletki i narazie skutkuje.
    A to wszystko bo zaczynaja sie urlopy i wakacje i ludziska musza jeszcze se dac posprawdzac gebisy i moj dentysta jakos czasu nie mo. Wszystko zaterminowane mo.
    Ale Gymba chyba jeszcze tak mocno nie boli i pozwala dalej za kreskami gonic. Alöe wiem ze nastapi znowu ten dzien, ktorego u pierwszego , tz nastepnego po drodze na krzesle usiade.
    Zajeboski dentysta jest kolo Budapesztu, takiej wiekszej wiosce. Ma dwa gabinety. panstwowy i prywatny. W jednym Fotki robi a w drogim wierci.Wiec bylo jezdzenie z jednego konca na drogi.. No mial BMW starsze ale mial

    OdpowiedzUsuń