środa, 17 czerwca 2009

Szkop z granatem.

Wypisałam Miśkę ze szkoły i zobowiązałam się wysłać zaświadczenie, że dziecko podjęło tam naukę.

Dwie godziny siedziałam dziś nad angielskim – to be, or not to be, kurwa!

Miśka narobiła mi sztrymsu w sklepie. Schyliłam się, by wziąć ryż z dolnej półki i ups… „Kultura” ze mnie wyleciała. Wyprostowałam się jak struna i pośpiesznie rozejrzałam wokół, ale na wysokości mojej głowy.

- O fuj! – Dobiegło mnie z dołu.
- Co? – Miałam nadzieję, że ona tego nie słyszała i pomyślała tylko, że skądś dobiegł ją nieprzyjemny zapach.
- Puściłaś bąka! – Nie miałam siły na tłumaczenie, śmiech zatkał mi usta. Spierdoliłam między inne regały, ona za mną. – Puściłaś bąka, prawda?! – Mała wredna zołza! Jeszcze bardziej telepał mną chichot. – Tak?! Puściłaś?! – Szarpnęła mnie za rękę śmiejąc się głośno. "Idź, bo jak cię pierdolnę tą torebką!"
-Tak, niechcący i nie musisz krzyczeć na cały sklep – odzyskałam mowę.
- To co się mówi?! – Nauka nie poszła w las i dała mi solidnego kopa.

Ojciec przeprosił mnie za swoje zachowanie. Dobrze, bo jednak łatwiej będzie wyjechać. Nigdy mnie nie przepraszał, nikogo nie przeprasza za swoje zachowanie. Chyba po latach pojął, że jestem uparta jak osioł.

A na koniec powiem, że rozbroił mnie koment Lustereczka pod poprzednią notką… z tymi granatami. Otóż dowiedziałam się, że w Derby nadal trwa nabór do fabryki granatów… Może się Szkop załapie, Buahahahaha!

17 komentarzy:

  1. z Miską to nie ma zmiłuj:-)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaha oj czuje ze bedziemy sie tarzac ze smiechu jak Miska walnie jakims tekstem do spolki z Taskiem juz tu na miejscu.
    "kultura" czasami potrzebuje ujscia :D -rozwalilas mnie :D
    Nafaszerujemy Miske zelkami, oj bedzie nas mordowac :D:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaa i jeszcze wypłata w fabryce w towarze będzie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sze, wypluj te słowa:)))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. jakby nie ten dech to by czlowiek zdechl...jak to mial w zwyczaju Bonifacy P. powtarzac.
    Ale z takim co sie tak wyrwie bez pytania czy moze to masakra :D:D:D ale, tu doloze jeszcze jedna madrosc zyciowa...lepiej zeby dwoch wachalo niz jednego rozerwalo. O!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieciaki to okrutnie szczere są :) i dobrze. Mają czas nauczyc się dyplomacji czyt. hipokryzji:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ze złotych m yśli przychodzi mi do głowy tylko tyle, ze lepiej tak niż się zesrać

    OdpowiedzUsuń
  8. taaaa,a tak nawiasem CO WY LUDZIE JECIE ?!?
    raaaany ostatnio znów biedny X-men wpada w zagazowane tereny,mnie to na szczęscie jeszcze jakos omija.
    Dwa dni temu nie potrafił przez pól godziny wejsć do takiego jednego pomieszczeni gdzie klientka przymierzała biustonosz.
    BLECH.
    A wczoraj poruszał sieze wstrzymanym oddechem w pasie cugu kolejnej baby.
    A!A!A!

    Czasami to anwet włączenei wentylatorów nie pomaga;>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspanialy mowi cos takiego "is better to let it go and face the shame then hold it and bear the pain" czyli lepiej puscic baka i sie wstydzic niz zatrzymac i cierpiec z bolu.
    Bak, jest bak ruchliwa bestia:))) a bachorki sa okrutne w takich sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja działam w/g złotej maksymy mojej macierzy, że "na dworze każda dupa może" - dodając od siebie: "puścić bąka co nie brzdąka"

    :-))))

    No któż z nas nie puszczał bulgotników waniennych, podkołderników zjadliwych czy też cichaczy zaklinaczy ???

    :-)))))

    Miśka straszna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaaaaaaaaaa,zapomniałam! Te granaty mnie rozwaliły :-))))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Gramat w świątecznym ubraniu gwarancją powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Granat, oczywiście.
    Ja sie spłakałam przy wizji wypłaty...

    OdpowiedzUsuń
  14. kochana, z tymi bąkami to jest takie niekontrolowane w sklepach, i nie wiem dlaczego bardziej w centrach handlowych niż w malutkich, osiedlowych sklepiczkach?;)
    Miska wymiata!:))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziewczyny, ja kiedys jechałam w ciąży autokarem z Niemiec do Włoch i przez całą drogę wstrzymywałam. Przez dwa dni wyłam potem z bólu. To jest święta prawda z tym rozerwaniem, zesraniem, itp. A Miśka naprawdę jest straszna:))))))

    Daisy, Sze, ja mam normalnie taką jasną wizję, jak w "Dniu Świra", że w tym okienku zamiast siedmiu stów i dziewięciu bodajże dych, kładą mi siedem granatów i dziewięć mniejszych...:)))))) Zgon!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nic chyba nie przebije mojej biednej karmiacej suczki. Je za pieciu bo az tyle ma do wykarmienia, a baki puszcza jak stado sloni po bretonskiej fasolce wymieszanej z kalafiorem i jajkami na twardo. Siarkowodor to przy bakach Chanel nr 5 :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale tak wlasciwie to chyba lepszy bak niz to co przytrafilo sie jednemu panu :) Link ponizej :)

    http://patrz.pl/zdjecia/zesraj-sie-a-nie-daj-sie

    OdpowiedzUsuń