sobota, 6 czerwca 2009

Piękna lekcja przyrody.

Wychodząc z gmachu sądu rodzinnego z zamiarem dotarcia do rejonowego pomyślałam, że w sumie możemy sobie zrobić z Miską spacer. Dziecko, które nienawidzi chodzić, przystało na moją propozycję.
Wypuściłam Mija z samochodu, wzięłam smycz, bo znajdowałyśmy się przy Placu Kuriewnym, na którym umieszczone są tabliczki zakazujące wyprowadzania psów. Mijo czmychnął nim zdążyłam zamknąć drzwi i jął popierdalać po krótko przystrzyżonych i niemal z boską pomocą wypielęgnowanych trawnikach.
Przywoływałam go kilka razy, ale wywalił na mnie laskę, dlatego zwinęłam smycz i udawałam, że się nie znamy.
Wtem zawisły nad psem dwie kawki i skrzecząc donośnie przypuściły na niego atak. To w ogon go jedna dziobnęła, to w kark. Mijo rozejrzał się wokół trochę jak taki flimon, ale nie ujrzawszy napastnika podreptał dalej, kawki za nim. Przystanęłam, szturchnęłam Miśkę. Dziecko ze zdziwieniem przyglądało się scenie, a ja rozmyślałam, czy to nie czasem zreinkarnowani księża wypędzają go z raju. Nagle mój pies złapał młodego ptaka w pysk, w lot pojęłam w czym rzecz, krzyknęłam, puścił, ptak wskoczył na murek, a kawki darły się przeraźliwiej i jęły dziobać go gdzie popadnie. Też nie zakumał o co cho. Beztrosko dreptał sobie dalej.

Odprowadziły nas do rogu. Tam udało mi się zapiąć Mija. Odleciały.

Przepiękna i godna szacunku akcja. Instynkt ptaków chwycił mnie za serce. Wytłumaczyłam Miśce o co w tym wszystkim chodziło.
- Mamusia i tatuś bronili swojego dzieciątka? – Zapytała.
- Tak, zobacz jak odważnie. – Odpowiedziałam. Zamyśliłam się.

Szkoda, że ludzie nie mają takiego instynktu. Matki porzucają swoje „młode” na śmietnikach bez szans na przeżycie, zasłaniają się potem szokiem poporodowym. Ja nie umiem tego zrozumieć, naprawdę nie umiem.

3 komentarze:

  1. Tak powinno byc, szkoda tylko, ze nie zawsze jest..

    OdpowiedzUsuń
  2. słuchaj - a to opijanie twego wyjazdu to gdzie się odbywa? ,masz tłok na imprezie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odentka, ja niczego nie planuję, ale jak znam życie, moja przyjaciółka z mamą już myślą nad jakimś pożegnaniem dla mnie;)))

    OdpowiedzUsuń