piątek, 12 czerwca 2009

No kurwa czołg - nie inaczej!


Na tym zdjęciu wszystko jest jakieś ciemniejsze, ale wygląda nienajgorzej zwłaszcza, że odrost był już naprawdę spory.

Ale chuj tam z pasemkami. Dziś przeżyłam powrót do dzieciństwa. Nogi się pode mną ugięły, serce skoczyło do gardła i krew odpłynęła z mózgownicy.
Dziecko coś mi się czochrało po łepetynie, ale zrzuciłam to wczoraj na karb trzydniowego nie mycia włosów, bo jest mocno zaziębiona. Zaryzykowałam i wieczorem umyłam.
Jednak dziś rano dalej się drapała. Zajrzałam jej we włosy i co widzę, wecha maszeruje, duża kurwa. Dostałam telepawki, ale starałam się opanować emocje, żeby nie przestraszyć Miśki. Przejrzałam łepetynę, więcej nie znalazłam, ale gnid było już sporawo.
Pobiegłam do kibla, usiadłam na sedesie żeby zebrać myśli. Działaj, działaj szybko!

Poleciałam do apteki tuż obok. Wstyd mi było jak cholera, ale co robić?
- Preparat przeciw wszom proszę. – Nerwowo zaczęłam drapać się po łbie i pani magister spojrzała na mnie jakoś dziwnie. Ja wiem, ja rozumiem, że wszy, w tych czasach? Ale sama tej kurwy przecież nie wyhodowałam! Jako dziecko miałam tak podatną głowę, że jak tylko popatrzyłam na kogoś, kto miał wszy, ja też je natychmiast miałam. W przedszkolu Miśki wisiała informacja, żeby sprawdzać dzieciom głowy, bo panuje wszawica, ale to było jakiś czas temu!
Obciach jak skurwysyn! Ale nie o obciachu w tej chwili myślałam, oj, bynajmniej. Byłam rozżalona, że spotkało to moją córkę. To jebane obrzydlistwo!
Pani zaoferowała mi saszetkę za 5, 85 zeta, ładnie opisaną – po pół godzinie spłukać i po sprawie. Nic innego ona nie posiada. Kupiłam dwie, dla siebie też, bo chuj przecież wie. Niby nie czułam, że coś mi łazi po łbie, choć w danym momencie swędziało mnie wszystko, nawet pięty i wzgórek łonowy!

Nałożyłam nam preparaty na głowy. Jak ładnie pachniały! Z dzieciństwa pamiętam ohydny odór octu i zgniłozieloną barwę cieczy, zamkniętej w butelce jak od syropu. Trzy godziny siedzenia z folią i ręcznikiem na głowie. A tu tak bezboleśnie, prawie. Trzymałyśmy to przez godzinę, dla spokojności.

Przez tę godzinę odkurzyłam i umyłam całą chatę, wytrzepałam bety, pozmieniałam pościel, na mokro potraktowałam materace. Spakowałam i odizolowałam wszystko, co do prania, bo dalej piorę u kuzynki z powodu braku pralki. Zauroczyło mnie wręcz to moje szybkie działanie, bo w soboty snuję się jak larwa i porządkuje dom przez pół dnia.

Spłukałyśmy włosy, złapałam Miśkę, wyjęłam jedną gnidę i sprawdziłam paznokciami, czy strzela. Strzeliła, czyli kurwa żywa!
Wpadłam w popłoch. Z mokrymi włosami bałam się ruszyć z domu do innej apteki, o Miśce maszerującej ze mną mowy nie było już wcale.

Zadzwoniłam do kuzynki, postawiona na baczność od razu zaoferowała pomoc.
- Tylko kurwa żadnych saszetek! Octowy płyn we flaszce! – Ryknęłam histerycznie. Za pół godziny miałam go w domu.

Dziecko ochoczo poddało się kuracji, ciągle utrzymując, że ma pchły.
- Ale śmierdzi. – Powiedziała jej maleńka postać schylona nad miską. Taki szczebiocik, niewinny krasnalek i taka obrzydliwa wecha, fuj! Jak ona wogle śmiała! Ja sobie nie życzę ataków na moje bezbronne dziecko.

Zawinęłam tę biedną, sponiewieraną łepetynkę w folię, roniąc przy tym łzę.
- Teraz zabijemy pchły? – Zapytała nie otulona włosem śliczna buzia.
- Zabijemy. – Otarłam łzę.

Kuzynka sprawdziła moją głowę, czysta. Czyli sprawa jasna, jedna wesz zaatakowała Miśkę, nasrała gnidami i jest realna szansa na to, że wyrwałyśmy chwast zanim zdążyły wykluć się młode. Choć nie jestem do końca pewna. Mała wesz mało różni się dla oka od gnidy. Ale te na głowie Miśki zostały wyczesane na białą poszwę. Ilość mnie nie zmiażdżyła. Jutro powtórka czesania.
To jest okropne uczycie wiedzieć, że własne dziecko ma wszy. Jedną, dwie, dziesięć, chuj! Nieważne!

Skulona poszłam do sąsiadki, by sprawdziła głowę swojej córce, bo wczoraj bawiła się z Miśką w moim domu. Wstydziłam się, ale musiałam ją ostrzec. Weronika też jest czysta. Przy okazji sąsiadka opierdoliła mnie za poczucie winy.

Czy w innych krajach świata też spotykacie wszy? Bo będę szczera, podczas mojej wędrówki po Europie nie zetknęłam się z nimi ani razu.
Nie ukrywam też, że jestem megawkurwiona, iż musiałam zderzyć się z tą ohydną rzeczywistością. Fuuuuuj!
Mięci kupa.

26 komentarzy:

  1. ok, sorki za moja ignorancje ale gdzie sa te pasemka bo wytrzeszczam galy i ten pierdolnik na glowie nic mi nie mowi. poza tym nie ma co sie wstydzic wszy, dzieci to tylko cudem czegos nie przytachaja z podworka czy przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mareczku, a Ty spodziewałeś się Marylin? Mówiłam, ze odrost był duży i widoczny, a teraz łągodny, bo pasemka łagodne. Nie ma tego efektu, jeb czarno, jeb biało;> Zreszta, wy sie nie znacie, pfff:))))
    Niby wiem, ze nie ma się czego wstydzić, bo tak się mówi, ale jednak wstyd i dupa.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, no coś Ty - niektórych wszy bardziej lubią - moja siostra ciągle przynosiła z podwórka a ja nigdy nie miałam, tak bywa
    pamietam jak raz byłam wychowawczynią na półkolonii i zobaczyłam na głowie u dziecka jak się wszystko dosłownie ruszało, AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

    OdpowiedzUsuń
  4. Odentko, własnie, aaaaaaaaaaaaaa, to jest normalnie uczucie tarantuli na głowie własnego dziecka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezłośliwie, ale smiesznie, chorej głowy wsza się PODOBNO nie trzyma, tak twierdzi moja matka, która raz sobie wesz wyjęła, ale ona nie zostawiła ani pół gnidy, hihihi:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. teraz ja sie wszedzie drapie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Podświadomość jest podła, buahahahhaha!

    OdpowiedzUsuń
  8. Athi !
    Wszow ci dostatek na calym swiecie jeszcze pamietam jak 2 lata temu zadzwonila do mnie mama kolegi Rafala i polowiedziala ze Krzys ma wszy, malo ze jedna ,ona jak stwierdzila, znalazla caly batalion rano na poduszcze!
    W sumie dziecko bez wszy to jak zolnierz bez karabinu . . Wazne ze juz po krzyku . mozesz powtorzyc dla spokojnosci na wszelki wypadek kuracjie i szybko o tym zapomnicie .
    W szkole od 2 lat trabial o sprawdzanie glow dzieciom a to z uwagi na modne poldlugie fryzury u chlopcow i ... najlepiej nie czesane .

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie tez musza byc, bo Mlody melduje co jakis czas, ze ich sprawdzali... U moich dzieci jeszcze nie zagoscily, ale wszystko przedemna Mlody na oboz jedzie w lipcu..

    OdpowiedzUsuń
  10. blech!
    Przeszłam przez to u Młodej,jak chodziła do przedszkola.RAAAAANY !
    Pogalopowałam od razu do apteki,stoję ci ja w mega kolejce szeptem proszę o preparat a tam na DUPNYM OGROMNIE DUPNYM WYŚWIETLACZU pojawia sięnapis xxxx NA WSZY !
    cała kolejka od razu na mnie ŁYP okiem i panie dawaj odsuwać sie na kilometr;(.
    Więcej do tej apteki nie zajrzłąam;>>>>

    OdpowiedzUsuń
  11. Przecież to nie Ty założyłaś hodowlę wszy na głowie Miśki, więc dlaczego masz wyrzuty sumienia?
    A wzgórek też sobie posmarowałaś i przeczesałaś? ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie wstydz sie!
    wstyd to krasc i z dupy spasc jak mawial moj tata;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Athina, przygotuj się na to, że Misia jeszcze Ci nieraz ze szkoły wszy przyniesie bo w UK plaga panuje. Córka siostruni przyniosła dziadostwo ze szkoły po 2 tygodniach uczęszczania doń. A w szkole się głów nie sprawdza, bo to uwłacza godności dziecka ! Rozumiesz ? Jak Agnieszka poszła do szkoły żeby powiedzieć nauczycielce, że może rozesłać listy do rodziców w tej sprawie, to nauczycielka powiedziała, że nie może.

    Noszkurwa.
    Ale preparaty mają świetne. Zdziry od razu padają.

    OdpowiedzUsuń
  14. A, kolorek bardzo nader :-)
    Nie jakiś zajebiaszczy blond, tylko taki lekko srebrzysty. Werynajs :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zuzi, uf, uf, uf:))))))

    Mona, nie zyczę;))

    Tuv, no więc rozumiesz mój wstyd:)))

    Dusiciel, mĘdów u nas nie ma, buahahhaha!

    ade, wiem, wiem, ale mimo to... Okropieństwo, uuuuu, znów mnie wszystko swędzi, bleeee.

    Daisy, i prawda, że jak na pierwszy raz i to na folię aluminiową, to spisała się zajebiście?

    OdpowiedzUsuń
  16. Daisy, to dobrze wiedzieć, że chociaż preparaty są dobre. Bo biedna Miśka wczoraj bite trzy godziny z reklamówką na głowie chodziła;(((( Plaga mówisz? ja pierdolę!

    OdpowiedzUsuń
  17. W Niemczewie w okolicznej szkole też była plaga. Spoko. Ostatnio czytałam jakies artykuły na temat. Autorka uspokajała rodziców i piętnowała "nowoczesność" w szkole. Otóż, wystaw sobie, higienistka nie ma prawa sparwdzać w szkole głów uczniów, bo to uwłacza ich godności :-))))
    I podobno czyste i zdrowe dzieci są podatniejsze, bo przecież to zoo zywi się krwią, to wybiera co lepsze, nie?

    OdpowiedzUsuń
  18. Szeh - właśnie.DOKŁADNIE to usłyszeliśmy w szkole Młodej.Dziiiiiizas,pierdolę taką demokrację!
    W przedszkolu to jeszcze stare czasy byli i głowy się sprawdzało,a wszkole już kuźwa nowoczesnosć!

    OdpowiedzUsuń
  19. Sze, tyle sie przeturlałam po niemieckich rodzinach jako przyjaciel, nie gość i ani razu. Dlatego zadałam to pytanie, bo kwestia Grecji była jasna, Miśka nie uczęszczała. Naprawdę nie spotkałam się choćby z opowiadań.
    Uwłaczanie dzieciom... Podpisuję się.Bo zawsze było wielkie larum, że nauczycielka zwróciła uwagę, że dziecko ma uszy, czy paznokcie brudne. Dziecko zawsze może pobrudzić się w drodze do szkoły. Ok. Wstydem strasznym było, gdy higienistka przy oknie zajrzała tu i tam, po czym na oczach wszystkich kreśliła znaki w tabelce i wiadomym było, że coś sie nie zgadza. Nie ważne co i do końca dnia dany uczeń miał u kolegów przerąbane. Dlatego zgadzam się z tzw. nie uwłaczaniem uczniom. Ale mierzi mnie to, co napisała Daisy, że siostra chciała listownie powiadomić, ostrzec rodziców i tego tez zabroniono.
    Zakazy, jak zauważyłam podczas mojej wędrówki, nie są interpretowane. Nie bo nie mnie zawsze rozpierdala, rodzi bunt. Przepisy naprawde czemus sluzą, ale jako osoby myslace powiinismy je jakos madrze przelykac, jak ludzie, nie faszysci!

    OdpowiedzUsuń
  20. I przemyslalam to, ze czyste dzieci... Jakoś wcale nie ma to znaczenia. Pamietam, ze te najbrudniejsze zawsze byly najczesciej zawszawione. Ale one były najzdrowsze. Ta moja schiza bierze sie trochę ze schizy babci, ze wszy sa w biednych, brudnych domach... I choć jestem osoba myślącą, to czym skorupka... No co ja poradze?

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie mlody przylazl raz i powiedzial "mamo u mojej kolezanki to po glowie wszy szalaly", ja zrywa na maxa patrze i wscieku dostaje bo mlodziez nie siedzi wytrwale. Spradzilam i nic- uffff. Faktycznie zgadzam sie z Daisy- tutaj wszawica jest powszechna, ale szczerze mowiac to tez zalezy od szkoly.
    Athi wlosy sa bjuitiful :D:*
    Kuswa odliczam juz dni- ach bo zapomnialabym scielam wlosy :D:*

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla tych co nie wiedza, wszy byly dla nas blogoslawienstwem :) Robiac inwazje na naszych glowach oddawaly nam wielka przysluge. Mianowicie, pomagaly naszemu organizmowi zwalaczac alergie czyli dzialaly tak jak autoszczepionka. Niestety teraz nie ma wszy za to mnostwo alergii i u doroslych i u dzieci. No moze zle sie wyrazilam. Wszy sa, ale Athina zabila je u progu nowej rewolucji sanitarnej :P

    OdpowiedzUsuń
  23. nie wiem co tobie jest, zobacz jak mloda zadowolona !!! Gemba usmiechnieta, szczesliwa czego wiecej pragniesz???

    OdpowiedzUsuń
  24. rozumiem cię jak najbardziej;).
    A z tym przeglądaniem to nei rpzesadzajmy.Dopóki Młodej sprawdzali nie dzialo się to jakoś tak wyzywająco/piętnująco.
    Dziecko dostało karteczkę i tyle tego.
    jakie przerąbane? spokojnie i juz,żadnych tabelek,list itp.Nikt nikogo nie piętnował.

    OdpowiedzUsuń
  25. Tuv, to luz, za moich czasów było bezwzględniej i chamsko wręcz.

    OdpowiedzUsuń
  26. W Wielkiej Brytanii masz bedbugsy. Obawiam się, że wszy to przy nich mały pikuś, bo bedbugsy to nic innego, jak pluskwy. Pluskwy! W XXI wieku, czujesz????

    OdpowiedzUsuń