poniedziałek, 15 czerwca 2009

Cierpliwość jest cnotą.

Poszłam ja do Sądu Okręgowego, który zajmuje się ściąganiem długów od ojca Miśki. Powiedziałam paniom, że chcę wyjechać z dzieckiem na Wyspy. W pokoju siedziała również sędzia wydziału windykacyjnego.

- Czy ma pani zgodę ojca na wyjazd dziecka? – Zapytała sekretarz.

- Nie, bo i po co? – Odpowiedziałam pytaniem. W kilku słowach opowiedziałam im o porwaniu, o rozprawie tutaj i że pamiętam, iż w wyroku było napisane – dziecko KAŻDORAZOWO przebywa przy matce. To chyba mogę se wyjechać, nie?

- A on ma ograniczone prawa? – Pytanie zbiło mnie z tropu. Ja kurwa nie pamiętam. Na dwa dni przed wyjazdem do Włoch po wywalczone wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości dziecko złamałam nogę, z tym gipsem i w męczarniach jechałam po nie, a za kilka dni miałam już sprawę w Polsce. Pijana ze szczęścia, o kulach pojechałam tam i pamiętam jedynie, że chciałam go tą kulą zajebać albo wydłubać mu oko. – Bo wie pani, on może zgłosić, że pani porwała dziecko. Mamy obecnie taką sprawę. – Dostałam drgawek. Popędziłam do sędzi, która prowadziła moje sprawy. „Ma ograniczone, ma ograniczone” świstało mi po głowie.

Sędzia od razu zrobiła oczy, że jakie porwanie, ale dla pewności poprosiła o pokazanie wyroku. Nie miałam go ani przy sobie, ani w domu. Napisałam więc wniosek o wydanie.

Natomiast sędzia w okręgowym powiedziała krótko – pozbawić praw rodzicielskich.

- Ale to nie jest takie proste, pani sędzio, pozbawić ojca praw. – Zgarbiłam się.

- Jak to nie? Nie płaci, nie interesuje się i tylko pani przeszkadza. Takie rzeczy są załatwiane szybko. – Uradowała się moja dusza.

Drań wysłał do sądu pismo, w którym zobowiązał się do ponownego płacenia alimentów wraz z zaległościami od czerwca tego roku. Dostał nakaz zapłaty do 15, do dzisiaj… Nie liczyłam na to, że zapłaci.

Odebrałam wyrok, jest jak byk, że ja mam pełnię władzy, on ograniczoną. Idiotka, zapomniałam, że sama o to wnioskowałam. Do tego „…miejscem zamieszkania małoletniej jest każdorazowo miejsce zamieszkania matki…”

Ucieszyły mnie też inne informacje. W Polsce nie zmieściłam się z dochodami, by pobierać kasę na Miśkę z funduszu alimentacyjnego, ale tam na pewno się zmieszczę. Po wyjeździe z kraju Polska przestanie zajmować się ściganiem go za długi. Będę musiała wszystko zaczynać od początku poprzez sąd angielski. To niestety potrwa, bo na początek muszę ładnie zapierdalać, uzbierać na wynajęcie mieszkania, a przede wszystkim przejść przez morze formalności.

Ale po tym wszystkim będę go mogła w przyszłości podać tam o podwyżkę, gdzie nie dostanie nakazu na czterysta zeta, tylko ze dwieście funtów. W nosie mam unoszenie się honorem, to są pieniądze mojego dziecka.

Zrobię to też z zemsty… Wiem, że nic go tak nie rozwścieczy, jak podwyżka alimentów. Czuję w kościach, że oto roztacza się przede mną wizja zniszczenia tego faceta oraz pozbycia się go. Wierzcie mi, że nikogo w moim życiu nie nienawidziłam bardziej, niż jego. Wiele razy dawałam mu szansę, na moje nieszczęście, ale dla dobra dziecka.

Teraz to się skończyło. Teraz moim zadaniem jest nie narażać jej więcej na ból, że tatuś o niej zapomniał, bo pewnie już jej nie kocha. Oto uznałam, że ta gnida ma coś z głową i KONIECZNIE muszę ograniczyć jego kontakty z moją córką do zera.

Cierpliwość jest cnotą.

14 komentarzy:

  1. D, ale zes cnotliwa sie zrobilas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest.
    Poza tym jest podstawą rozkoszy bogów - wiesz czego :-)
    Czy mogę nie komentowac notki dalej? Bo mnie już potelepało, mimo że wiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty jesteś zwolniona, po co masz się denerwować:)))) Ważne, że stanie się to, czego bogowie pragną:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze mi się sierść na karku jeży. Zęby jadowe mam na stałe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szeherezado gdybys znala mojego maila.... :):):):) Ale ja trzymam kciuki Athi. Sad sadem, ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie. A jakby co to bierz dwa granaty :P

    OdpowiedzUsuń
  6. aaa, maila ja znam...rozkosz_zemsta_bogów;))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. pomyslimy i powalczymy na miejscu. melduje ze zyje, ale troszke sie pochorowalam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. a mi sie slowo "cnota" w ogole zle kojarzy, reszty nie komentuje bo mam podobne doznania jak Sze, wiec lekka zmiana tematu ;)) i przedewszystkim powodzenia Dziewczyny! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wolęsię nie odzwyać bo też bym gośtkowi do gardła skoczyła;>>>
    Powodzenia we wszystkim :) teraz tego trzeba najbardziej":)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja czekam coraz mniej cierpliwie kiedy juz bedziecie na wyspie, bo samej mi zoladek podchodzi do gardla jak pomysle o tej calej wyprawie.

    OdpowiedzUsuń
  11. No, laska. On jeszcze pożałuje, że się urodził :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. i w yraj mu i o glebe!
    Trzymta sie Dziewuchy!
    MOcno trzymam kciuki za wszystko:)))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki by wszystko poszło gładko. Nie miej litości i żadne tam "dobro" dziecka. Takiego ojca lepiej stracić niż poznać dogłębi.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń