sobota, 23 maja 2009

„Posłuchaj mnie teraz uważnie, dresie.”

Kilka dni temu zadzwonił do mnie facet z propozycją pracy, bo przeczytał moje ogłoszenie, że z niemieckim. Odsztafirowałam się i poszłam pod wskazany adres. Hurtownia AGD na płacącą kokosy nie wyglądała, ale pozory mogą przecież mylić.
Przywitał mnie łysol z grubym złotym łańcuchem na szyi i w sumie, to już powinnam była sobie pójść w pizdu.

Usiadłam jednak, on też i ze śmieszną wręcz pewnością siebie, zaczął wyliczać moje obowiązki – jeb cięgiem – dyndanie w sklepie, zamawianie towaru, obsługa klienta, szukanie pomysłów na reklamę, ba! Na zdobycie klienta. Następnie udoskonalenie, jak to sprytnie ujął, pozyskiwania źródeł importu z Niemiec, bo chwalę się językiem i na koniec dnia pomycie podłóg, kibla. Co tydzień raport z efektów mojej pracy. Kropka. Oparł się na krześle i założył ręce na piersi. Szkoda, że nie puścił przy tym bąka.

Około importu z Niemiec dostałam wkurwa, przy propozycji czwartego etatu w jednym, to jest sprzątaczki żyłeczki wystapiły mi na czółko. Zapytałam za ile. No, za 1276 brutto na początek.
Nic już nie myślałam, nie słyszałam oraz instynkt samozachowawczy prysł. Cedząc każde słowo rzekłam:
- Raport, to ja mogę napisać, ale do PIP. Za kogo się pan w ogóle uważa, że kim pan jest, by proponować mi kilka etatów za najniższą krajową? Wstyd, żeby szef firmy nie znał elementarnych przepisów Kodeksu Pracy! Nie będę życzyła panu sukcesów, żegnam. – Wstałam i podążyłam ku wyjściu do sklepu, gdyż pan podejmował mnie na zapleczu. Jeszcze nie chwyciłam za klamkę, gdy zapiszczało mi w uszach:

- To spierdalaj.

Znając siebie, reakcja powinna być mniej więcej – sam spierdalaj, chuju – jednak czując niedosyt wylewu wkurwa, obróciłam się na pięcie, usiadłam na krześle, starannie ułożyłam sobie torebkę na kolanach, wbiłam w niego mordercze spojrzenie i bardzo spokojnie powiedziałam:

- Posłuchaj mnie teraz uważnie, dresie. Za chwilę obiję sobie twarz własną pięścią, aż poleje się krew. Potem wybiegnę do sklepu, gdzie masz klientów, zacznę wzywać pomocy i zadzwonię na policję. Jak myślisz, komu uwierzą? A za godzinę wpadnie tu dzielnica i rozniesie ci te ściany, obiecuję ci to.

Łysol był wyraźnie w szoku, wybałuszył na moment ślepia, zalał się pąsem i jąkając się jął pierdolić:
- Pani mnie nie zrozumiała…
- Teraz jestem dla ciebie pani? A przed chwilą powiedziałeś do mnie spierdalaj! Nie, niech pani spierdala, tylko spierdalaj! – Podniosłam głos.
- Ja przepraszam, to nerwy – chwycił leżący na stole długopis, zaczął przekładać go z ręki do ręki, a wzrokiem obiegł bodaj całą galaktykę omijając trajektorię mojego, wbitego w jego wykrzywioną mordę wzroku. – To nie tak, bo ta pani, co tu pracuje, to ona… - Urwał, ręką przetarł czoło od brwi w górę. – To ile by pani chciała zarabiać? – W końcu spojrzał mi w oczy.

- Nie stać cię na mnie, a moje dobre wychowanie ległoby przy tobie w gruzach. – Wstałam i bez pożegnania wyszłam. I drzwiami trzasnęłam, a na ulicy jeszcze dodałam pod nosem – chuj ci w dupę, taki syberyjski z bakami!

Czy tacy ludzie muszą stawać właśnie na mojej drodze? Czy ja zawsze już będę miała tylko pod górkę? Ten los chyba ze mnie drwi i mówi – pokaż na co cię stać! Kurwa, nawet podczas szukania pracy gra mi na nosie. Korci mnie, żeby opowiedzieć o tym ojcu, ale boję się, że wpędzę go w kłopoty. Aaaaa, jebał łysola pies!
Miłej soboty Wam życzę.

21 komentarzy:

  1. A to pindol!
    I może będziesz miała odmowę przyjęcia pracy, co?

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zajęcia miałam i wyciszony telefon. Dopiero w nocy zobaczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieknie go zalatwilas zlamasa kutanego:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Buehehe, pewnie się w gacie od dresu zesrał na wieść o glinowie i dzielni :-)))

    Pięknieś go ustrzeliła. Skąd na świecie się biorą takie typy przeświadczone o tym, że im słońce z dupy świeci, to naprawdę nie mam pojęcia.

    :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Sze, nie będę miała, bo on sam do mnie dzwonił z mojego ogłoszenia.

    Stardust, takim to sie jeszcze w pysk należy.

    Daisy, akcję zapożyczyłam z filmu The fight club z Bradem Pittem i Edwardem Nortonem. Edward się ślicznie okładał na oczach swojego osłupiałego szefa, hihihi. Okazuje się, że to działa:)))))))))))
    To jest złodziej i bandyta, otworzył firmę i zgrywa kogoś, a to zwykły dres.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przekonany, że mu słońce z dupy świeci :-)))))))))))))))))))))))))) kupuję tekst :-))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Szeh, to kalka angielskiego powiedzenia - He thinks the sun shines out of his backside/ass :-)))))

    Ale po polsku też bardzo dobrze brzmi :-))))

    Athina - faktycznie ! Była taka scena. Tyle, że ja jakoś do Fight Clubu nie mam przekonania. Mam DVD, bo Dochtor ten film lubi, widziałam go raz i wystarczy :-)))) A że mam postępującą starczą sklerozę, to nie skojarzyłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tylko wpisuję się kupa mięci z wielkim podziwieniem, bo mnie by zatkala i pewnie nic bym nie powiedziala.

    OdpowiedzUsuń
  9. no no!
    pełnam podziwu za zimną krew:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak juz mowilem w Afekscie z kopyta zaraz....

    OdpowiedzUsuń
  11. Lorenza, ten facet wkurwił mnie już na dzień dobry, swoim wyglądem i zachowaniem. Od pierwszej minuty chciałam mu dowalić, a powody sam podał mi na tacy;))))

    ade, wierz mi, ze nie dało się inaczej;)

    diesel, mi gęba wystarcza:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Matko bosko kochano!
    :-)))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Myslal ze zlapie kolejna idiotke, ktora bedzie zapieprzac jak motorowka!
    Ja pewnie bym mu w gebe naplula.
    Gowno powinno sie spuscic w kiblu a nie udawac biznesmena ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Athina -> tylko kurde jeszcze do takie tępaka trza miec odwagę mordę rozpuścic, ja bym się pierwej skichała w majty:(

    OdpowiedzUsuń
  15. szczerze zazdroszczę tupetu

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tez! i mam nadzieje, ze nastepne panie po rozmowie zrobia mu to samo!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Obszczałem się! I pękłem z dumy! :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Wystaw go Mijowi, da radę, tylko z prezerwatywą, żeby sie wiecej nie rozmnażał:))))

    OdpowiedzUsuń